Padało w Gdańsku, w Tczewie stali

Michał Tusk, Grzegorz Szaro
2009-07-02 aktualizacja: 2009-07-02 09:43
A A A Drukuj
Skarpa osunęła się na tory kolejowe i zablokowała wjazd do miasta. Fot. Renata Dabrowska / AG
Przez kilka godzin nie kursowały pociągi i tramwaje, a Nowymi Ogrodami płynęła rzeka. Ten scenariusz będzie się powtarzać przy każdej takiej ulewie, bo w Gdańsku brakuje zbiorników retencyjnych
GALERIA ZDJĘĆ
Burzę czuć było w powietrzu od rana, ale takiego oberwania chmury nikt się nie spodziewał. Deszcz zaczął padać po godz. 13. Największe zniszczenia ulewa wywołała w centrum Gdańska. Jak przy każdym oberwaniu chmury, ul. Kartuską spływała woda, zalewając skrzyżowanie pod Urzędem Miasta. Tym razem jednak zalało także piwnicę samego urzędu oraz wypełniony samochodami parking.

To jednak był dopiero początek - woda przedarła się przez tory tramwajowe na ul. 3 Maja i podmyła skarpę, która osunęła się na położone niżej tory kolejowe głównej linii Gdańsk-Tczew, blokując ruch pociągów. Już parę minut później w miejscu chodnika naprzeciwko Urzędu Miejskiego powstała ogromna dziura jak po bombardowaniu - spływająca na tory kolejowe woda wypłukiwała grunt.

Wbrew początkowym informacjom przerwanie skarpy nie miało związku z budowanym w tym miejscu syfonem kanalizacyjnym, którego zadaniem miało być odprowadzanie nadmiaru wody ze skrzyżowania pod urzędem i dalej - pod torami kolejowymi - do Kanału Raduni. Inwestycja nie została jeszcze oficjalnie zakończona, ale wczoraj syfon już pracował. Był jednak bez szans z tak ogromnymi ilościami wody w tak krótkim czasie.

Nie jeździły pociągi, nie jeździły także tramwaje - zalane skrzyżowanie pod urzędem zablokowało trasy wzdłuż ul. 3 Maja i na Siedlce. Na domiar złego pod dworcem PKS doszło do awarii jednego z pojazdów - w tramwaj uderzył piorun. Nikomu nic się nie stało.

Woda zalała także tory przy ul. Jana z Kolna. W pozostałych miejscach tramwaje jeździły w miarę normalnie. Bez większych zakłóceń funkcjonowała także Szybka Kolej Miejska pomiędzy Gdańskiem a Wejherowem.

Na ul. Świętokrzyską i Łódzką spadły połamane drzewa. Zalane były ul. Słowackiego i Jaśkowa Dolina. Woda z tej drugiej zalała parking podziemny w Centrum Handlowym Manhattan. Zalało także tunele pod torami na Piastowskiej i Wajdeloty. Z deszczem poradziły sobie za to nowe pompy w tunelu na Pomorskiej.

W Gdyni woda zalała posesje na Dąbrowie i Wiczlinie, wiele ulic zostało podtopionych, przez kilkadziesiąt minut nie kursowały trolejbusy. W całym województwie strażacy wyjeżdżali do blisko stu zalanych piwnic. Powalonych zostało także kilkanaście drzew. Poza Trójmiastem najwięcej roboty mieli w Wejherowie.

Deszcz przestał padać około 14. Największym problemem było udrożnienie linii kolejowej w centrum Gdańska. Do walki z naniesionym na tory mułem i gruzem rzucono kilkudziesięciu robotników oraz koparkę. - Nasze pociągi stoją. O 18 przynajmniej jeden tor powinien być już przejezdny - mówił "Gazecie" rzecznik PKP Intercity Paweł Ney. Na szczęście dla tysięcy ludzi uwięzionych w pociągach tory uprzątnięto szybciej i już o 16.12 pierwszy skład powoli minął osuwisko. Pasażerowie tego dnia mieli szczególnego pecha - rano z powodu awarii energetycznej pociągi stały w Warszawie. Skutek był taki, że jeden ze składów ze stolicy do Trójmiasta jechał dziewięć godzin.

Więcej problemów nastręczyło przywrócenie normalnego ruchu tramwajów. Woda spływająca spod urzędu na tory kolejowe wydrążyła sporej wielkości wąwóz, nad którym wisiał ogołocony z podsypki tor tramwajowy w stronę Bramy Oliwskiej. Tory zostały podmyte także na Kartuskiej. Z tego powodu przed 17 linie 10 i 12 kończyły bieg w centrum (normalnie jadą Kartuską na Siedlce), a linia 1 jeździła po centrum w odwrotnym kierunku, by ominąć podmyty tor.

- Naprawy zniszczonych torowisk potrwają do późnego wieczora - mówił nam Mieczysław Kotłowski, dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku. Dziś tramwaje powinny już kursować normalnie.

To nie pierwszy raz, gdy rzeka płynąca ul. Kartuską i Nowymi Ogrodami zalewa centrum i paraliżuje ruch. Identycznie było podczas powodzi w 2001 r. oraz w 2006. Niewielkie podtopienia skrzyżowania pod Urzędem Miejskim zdarzały się znacznie częściej. Powód jest prosty - ul. Kartuską spływa deszczówka z Siedlec, Jasienia, Suchanina i części Moreny.

Trochę pomóc miał wspomniany syfon, ale docelowym rozwiązaniem ma być program budowy zbiorników retencyjnych na górnym tarasie, za 108 mln zł, które zatrzymają wielką wodę, zanim ta zaleje centrum Gdańska. Na projekt jednak brakuje pieniędzy, bo Ministerstwo Środowiska na razie nie chce dorzucić więcej niż 21 mln zł z funduszy UE. Dla porównania - projekty przeciwpowodziowe z Dolnego Śląska dostały ponad połowę potrzebnych pieniędzy. - Mam nadzieję, że to, co zdarzyło się dziś w Gdańsku, uzmysłowi wiceministrowi Stanisławowi Gawłowskiemu, że gdański projekt jest równie ważny jak te z południa Polski - mówi wiceprezydent Gdańska Andrzej Bojanowski.

Zobacz zdjęcia z gdańskiej powodzi



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy