Nowy klub to wielkie ryzyko

Grzegorz Kubicki
2009-06-23 aktualizacja: 2009-06-23 20:24
A A A Drukuj
Cieszę się, że prezydent Sopotu Jacek Karnowski i założyciel klubu Kazimierz Wierzbicki podjęli walkę o to, aby koszykówka w Sopocie nie umarła. Gdynia wyrwała przecież drużynę Sopotowi w brutalny sposób, moralnie wątpliwy.
ZOBACZ TAKŻE
Jednocześnie obawiam się, że nowy klub w Sopocie powstaje na bazie ambicji, a nie rozsądku. Na zasadzie - już my wam pokażemy!

Karnowski i Wierzbicki - mówiąc delikatnie - nie są ostatnio na topie. Obaj mają swoje kłopoty. Prezydent Sopotu musi się przepychać z prokuraturą i CBA, wyprowadzkę z miasta znanej w kraju drużyny koszykówki odebrał jako kolejny cios. Wierzbicki dopiero co poniósł porażkę jako budowniczy drużyny, która miała dać Trójmiastu wielką siatkówkę. Teraz obaj postanowili, że koszykówka w Sopocie jednak będzie żyła. Brawo za ambicję! Ale ryzyko jest wielkie. Co będzie za rok, gdy pieniądze ze sprzedaży udziałów się skończą? Jak dotąd Sopot nie był zbyt hojny wobec koszykarzy, a Wierzbicki sezon siatkówki w Gdańsku zakończył długami. Na sponsorów też trudno liczyć - kluby wiedzą, że jest bieda.

Kibicuję Karnowskiemu i Wierzbickiemu, ale może powinni inaczej podejść do sprawy. Niech w Sopocie powstanie nowy klub koszykarski, który nie będzie się jednak porywał na ekstraklasę, ale zacznie spokojnie - od niższej ligi. I potem - w miarę możliwości sportowych i finansowych - będzie się piął w górę, awansował, aż w końcu, przygotowany pod każdym względem, zagra w ekstraklasie derby z Gdynią i pokaże, ile jest wart...

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów