O gdańskich toastach

Rozmawiała Aleksandra Kozłowska
2009-06-03 aktualizacja: 2009-06-03 22:47
A A A Drukuj
fot. Przemyslaw Kozlowski / AG
Rozmowa z prof. Jerzym Sampem, historykiem i pisarzem, autorem książek poświęconych głównie historii miasta, m.in.: "Bedeker Gdański", "Gdańskie dwory i pałace", "Legendy gdańskie. Dawne, nowe i najnowsze"
Aleksandra Kozłowska: Dziś wznosimy toast za wolność. Jak podobne okazje świętowano w dawnym Gdańsku?

Jerzy Samp: Toast pozbawiony słów to zaledwie połowa toastu. Dlatego, odkąd ta tradycja w Gdańsku istnieje - a pojawiła się w średniowieczu - toastom towarzyszyła okolicznościowa poezja. Z okazji narodzin królewicza, wyboru nowego króla czy też odstąpienia oblegających od bram miasta pisano stosowne utwory. Po polsku pisali je lektorzy języka polskiego w Gimnazjum Akademickim, po łacinie - wyszukane peany tworzyli duchowni. Toasty były rozpowszechniane w formie druków ulotnych, dziś powiedzielibyśmy ulotek. Sam tekst pisany ozdobną czcionką często układał się w formę dzwonu albo herbu miasta, w XX w. taką wizualną poezję tworzył m.in. Guillaume Apollinaire. Druki z XVII/XVIII w. ma w swych zbiorach gdańska Biblioteka PAN.

Poezja poezją, ale do toastu niezbędny jest alkohol. Co gdańszczanie pili w takich okolicznościach?

- Świetnie do tego się nadawała słynna gdańska złota wódka "Goldwasser". Ten ekskluzywny napitek, wprowadzony do polskiej tradycji przez Adama Mickiewicza w IV części "Pana Tadeusza", pili rajcy podczas spotkań w Ratuszu Staromiejskim i Głównego Miasta czy w Dworze Artusa, pili uczeni i duchowieństwo. Towarzystwo świętujące w portowych tawernach wznosiło toasty słynnym na cały świat gdańskim piwem. Podczas Jarmarku św. Dominika toasty wznoszono też winem z południowej Europy. Tradycją było komplementowanie pitego alkoholu, np. o piwie mówiło się, że "kto je pije, dobrze śpi, a kto śpi, nie grzeszy". Świętowano na łonie natury albo na przedprożach kamienic. Toastom towarzyszyła muzyka, nie tylko dzwonów, i występy taneczne.

Czy pan również wzniesie kielich za wolność?

- Sam nie piję alkoholu, ale wybieramy się z żoną na koncert do stoczni, co też przecież jest formą uczczenia tej okazji. Jestem przekonany, że toasty, które 4 czerwca popłyną z wielu krtani, będą miały wpływ na przyszłą pomyślność naszego miasta.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów