W nocy z soboty na niedzielę słupska policja zatrzymała 25 osób w wieku od 18 do 24 lat, którzy kilkanaście godzin wcześniej brali udział w manifestacji przeciw instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej w podsłupskim Redzikowie. Po niej 25 aktywistów Kampanii Przeciw Militaryzmowi, organizacji antywojennej i ekologicznej udało się do prywatnego mieszkania, do którego o 5 nad ranem zapukała policja. Powód: sąsiedzi uskarżali się na głośną imprezę. Zdaniem manifestantów policja zachowywała się brutalnie - wyważyła drzwi i użyła gazu łzawiącego. Nie mają wątpliwości, że akcja miała związek z demonstracją przeciw tarczy. Co innego mówi policja. - Interweniowaliśmy, bo zakłócano ciszę nocną - mówi Jacek Bujarski, rzecznik słupskiej policji.
Policja zatrzymała wszystkich uczestników imprezy, mieli od 0,7 do 2,5 promila alkoholu. Siedemnaście osób zwolniono z aresztu już w niedzielę ok. godz. 13, ośmiu zatrzymano aż do poniedziałku. - Te osoby zachowywały się agresywnie wobec interweniujących funkcjonariuszy - mówi Bujarski. - Wystąpiliśmy do prokuratury o zastosowanie wobec nich dozoru policyjnego i przedstawienie zarzutów znieważenia policjantów. Natomiast wszyscy uczestnicy imprezy będą odpowiadać przed sądem grodzkim za zakłócanie ciszy nocnej.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto