Monty Python nie zrobiłby tego lepiej. Recenzja spektaklu w Gdyni

Katarzyna Fryc
04.10.2010 aktualizacja: 2012-02-21 11:16
A A A Drukuj
Tomasz Więcek, Aleksy Perski, Marek Richter, Jerzy Jeszke, Krzysztof Wojciechowski i Jerzy Michalski. Spamalot - Teatr Muzyczny w Gdyni, reż. Maciej Korwin. Piotr Manasterski / www.manas.pl
  • Marta Smuk, 'Spamalot'- Teatr Muzyczny w Gdyni, reż. Maciej Korwin
  • Marta Smuk i Jerzy Michalski, 'Spamalot' - Teatr Muzyczny w Gdyni, reż. Maciej Korwin
  • Marta Smuk i Jerzy Michalski, 'Spamalot' - Teatr Muzyczny w Gdyni, reż. Maciej Korwin
  • Marta Smuk, 'Spamalot' - Teatr Muzyczny w Gdyni, reż. Maciej Korwin
Świetne dialogi, doborowe wykonawstwo i potężna dawka zwariowanego humoru - to "Spamalot" w reżyserii Macieja Korwina w Teatrze Muzycznym w Gdyni.
GALERIA ZDJĘĆ
SERWISY
Mamy dla Was

podwójne zaproszenie na spektakl 23 lutego na godz. 19. Wystarczy odpowiedzieć na pytanie:

- Jaki tytuł będzie nosiła najnowsza premiera w Teatrze Muzycznym w Gdyni?

Na odpowiedzi czekamy pod adresem piotr.sobierski@gdansk.agora.pl do wtorku do godz. 15. W tytule wiadomości prosimy wpisać "Spamalot", nie zapomnijcie podać swoich danych. Nagrodzimy pierwszą prawidłową odpowiedź.

---

Zazdroszczę wszystkim, którzy nie widzieli jeszcze najnowszej premiery Teatru Muzycznego w Gdyni - "Spamalota" według filmu "Monty Python i Święty Graal". Dlaczego? Bo wieczór pełen zwariowanych gagów, prześmiesznych dialogów i fabularnych niespodzianek wciąż przed nimi. Ja zaś, choć na pewno jeszcze raz wybiorę się na "Spamalota", już wiem, czego się spodziewać i znam zaskakujący finał, więc emocji pierwszego odbioru nie powtórzę.

W sobotni wieczór Teatr Muzyczny zaprosił gości na polską prapremierę musicalu, który na światowych scenach robi furorę od trzech lat. Pomysł jego wystawienia był tyle samo przewidywalny (skoro "Spamalota" wszędzie grają z sukcesem, to dlaczego nie u nas?), co odważny. - Trochę się boję, jak nasza publiczność przyjmie specyficzny angielski humor Pythona, gdzie na przykład puszcza się bąki. U Monty Pythona to robi się nawet w rytm Marsylianki. Raczej nie sądzę, by u nas komuś przyszło do głowy tak poczynać sobie z Mazurkiem Dąbrowskiego - mówił reżyser Maciej Korwin przed premierą.

Premierowy spektakl pokazał, że obawy były na wyrost, a publiczność szybko wyczuła konwencję absurdu i zabawy kiczem. Już pierwsza scena wykładu historyka (wyśmienita rola Saszy Reznikowa, którego potem zobaczymy jako rubasznego Francuza), opowiadającego o królu Arturze, wprawia widzów w doskonały humor. A ten nie opuszcza ich aż do ostatniego bisu.

Zwariowana i kpiarska komedia, żywiąc się legendą o brytyjskim królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu, natrząsa się z wszystkiego, z czym tylko może się skojarzyć: od "Krzyżaków" z Jurandem ze Spychowa aż po Wandę, co nie chciała Niemca. A nawet jeśli nie kojarzy się z Violettą Villas, "Rejsem", Presleyem, kaszubszczyzną czy reklamą telefonii komórkowej, to i tak się z nich natrząsa. Przy okazji cytując inne znane musicale, piosenki, filmy i dialogi. Dla jednych to zabawa z postmodernizmem, dla innych pomieszanie z poplątaniem, dla wszystkich porządna porcja rozrywki.

Ogromna w tym zasługa reżysera, który pomysłami inscenizacyjnymi sypie jak z przepełnionego rękawa, ale także wykonawców. A ci są znakomici: gościnnie występujący w Gdyni Jerzy Jeszke w roli króla Artura - perfekcyjny profesjonalista obdarzony potężnym głosem, Marta Smuk jako Pani Jeziora - odkrycie tej produkcji (pełna temperamentu, znakomita wokalnie), Marek Kaliszuk (idąca pod prąd dotychczasowemu wizerunkowi rola geja Herberta) czy żywiołowy jak nigdy dotąd Zbigniew Sikora jako ojciec Herberta - to najlepsi z nich.

Choreograficznie rzecz przemyślana w szczegółach, wybornie przetłumaczona z angielskiego przez Bartosza Wierzbiętę, muzycznie perfekcyjna (wielkie brawa dla zespołu Dariusza Różankiewicza!), scenografia miła dla oka, ale kostiumy Jerzego Rudzkiego mojego uznania nie budzą - chyba zbyt dosłowne w swej kiczowatości.

Ale spektakl to praca zespołowa, więc ciepłe słowa i owacje należą się wszystkim. I tak się stało - w sobotni wieczór bisy przeciągały się w nieskończoność.

"Spamalot", Teatr Muzyczny w Gdyni.

Libretto: Eric Idle, muzyka: John Du Prez, Eric Idle, przekład: Bartosz Wierzbięta, reżyseria: Maciej Korwin, kierownictwo muzyczne: Dariusz Różankiewicz, choreografia: Joanna Semeńczuk, Bernard Szyc, układy stepowane: Jacek Wester, scenografia i kostiumy: Jerzy Rudzki. Obsada: Król Artur - Jerzy Jeszke (gościnnie), Bernard Szyc, Pani Jeziora - Darina Gapicz, Marta Smuk, Karolina Trębacz, Patsy - Tomasz Gregor, Krzysztof Wojciechowski, Dennis Galahad - Jerzy Michalski, Tomasz Więcek, Robin - Aleksy Perski, Krzysztof Żabka, Lancelot - Marek Richter, Bedevere - Jerzy Michalski, Tomasz Więcek, Herbert - Tomasz Bacajewski, Marek Kaliszuk, Historyk, Francuz - Sasza Reznikow.

Polecamy - Spamalot w Muzycznym, czyli antylegenda o Królu Arturze



Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów