Polecamy w serwisie Trójmiasto - Kultura:
Orkiestra Elektronowa w Nowej Synagodze
09.03.2010
aktualizacja: 2010-03-10 11:48
fot. Dominik Sadowski / AG
Dokładnie 97 lat temu włoski futurysta Luigi Russolo ogłosił manifest "Sztuka hałasów". Z tej okazji śmietanka gdańskiej sceny eksperymentalnej narobi niezłego hałasu w Nowej Synagodze
ZOBACZ TAKŻE
- Dźwiękowa maść łagodząca (03-03-10, 17:36)
- Trójmiejskie nominacje do Fryderyków (23-02-10, 19:29)
- Debiut Bartłomieja Wołyńca (22-02-10, 16:57)
- Maksisingiel Radia Bagdad (17-02-10, 14:43)
- Kevin Costner nie zagra w Gdyni. Koncert odwołany (16-02-10, 17:27)
- Leszcze powalczą o Eurowizję (11-02-10, 13:00)
- Jacaszek i zespół Behemoth koncertują w Stanach Zjednoczonych (09-02-10, 13:22)
- Debiutancka płyta zespołu Kyst (08-02-10, 17:00)
- Muzyczna teoria ewolucji (31-01-10, 17:11)
- Legendy na Open'erze (25-02-10, 21:00)
SERWISY
Mniej więcej sto lat temu w sztuce zaczęła się nowa epoka - futuryści, grupa młodych buntowników, sprzeciwiających się dotychczasowemu porządkowi estetycznemu, postanowiła zdefiniować sztukę na nowo. Zamiast sielanki prowincji - duchota miasta, zamiast ciszy i samotności - siła masy, zamiast wyidealizowanych dzieł natury - brutalne piętno maszyn. Takie były nowe ideały estetyczne, o których futuryści pisali w swoich radykalnych manifestach. Jeden z programowych tekstów rewolucyjnego ruchu dotyczył kwestii, która nierozerwalnie wiązała się z nowym, industrialnym światem - hałasu. Jego autor, Luigi Russolo, w ogłoszonym 11 marca 1913 roku w Mediolanie pod tytułem "Sztuka hałasu" tekście, pisał: "W ciągu licznych stuleci życie przebiegało w ciszy lub co najwyżej w tonacjach przytłumionych". Współczesne czasy są natomiast epoką "ilościowego przyrostu maszyn, które wszędzie uczestniczą w pracy człowieka. [...] Przemierzając miasto [...] będziemy mogli z przyjemnością uchwycić szum zasysanej wody, powietrza lub gazu w rurach metalowych, terkot motorów, [...] klapanie wentyli, przesuwy tłoków, zgrzyt pił mechanicznych, podskoki wozów tramwajowych na szynach, trzaskanie z bata i trzepotanie zasłon lub flag. [...] Owe tak różnorodne szmery zamierzamy wzajemnie zestroić i harmonicznie uporządkować."
To hasło zainspirowało grupę trójmiejskich muzyków - prawdziwą śmietankę lokalnej sceny eksperymentalnej i awangardowej - do założenia Orkiestry Elektronowej i zagrania specjalnego koncertu w rocznicę wydania manifestu Russolo. Koncertu, podczas którego jego pomysły i intuicje dotyczące rozwoju muzyki i otaczającej człowieka fonosfery, można będzie przekuć w formę kompozycji muzycznych. W składzie zespołu znaleźli się artyści od lat uprawiający działalność artystyczną, która wywodzi się w pewnym sensie niemal wprost z idei autora "Sztuki hałasu". Marcin Dymiter, muzyk z undergroundowymi korzeniami, grający przez całe lata na gitarze w formacji Ewa Braun, która poruszała się w granicach gatunku zwanego - nomen omen - noise, czyli hałas, dawno porzucił tradycyjne, rockowe struktury i specjalizuje się dziś w elektronicznym generowaniu szumów, trzasków i innego rodzaju hałasów. Podobną drogę przeszedł inny członek Orkiestry - Arszyn, czyli Krzysztof Topolski - grał na perkusji w rockowych zespołach, a dziś koncentruje się na samodzielnych eksperymentach muzycznych, często z wykorzystaniem nagrań terenowych. Adam Witkowski, na co dzień znany przede wszystkim jako artysta wizualny, od lat porusza się na granicy między muzyką nieco bardziej tradycyjną (którą gra m.in. w zespołach Samorządowcy i Gówno), a tą mocno eksperymentalną. Najmłodszą uczestniczką projektu, a zarazem - jedyną dziewczyną w zdominowanej przez mężczyzn Orkiestrze - jest Katarzyna Tomaszewska, która debiutowała na scenie w składzie zespołu Silly Boyz In The Streetz, a dziś tworzy awangardowy projekt Kasia & Krokodyl.
- Cały projekt jest mocno oparty na improwizacji - opowiada Marcin Dymiter. - Nie mamy regularnych prób, ale to nie znaczy, że nie przygotowujemy się wcześniej. Koncert oparty będzie na szczegółowych założeniach dotyczących rozchodzenia się dźwięku w budynku synagogi. Chcemy zagrać tą przestrzenią.
Uczestnicy projektu zdecydowali, że nie będzie tak jak na tradycyjnym koncercie, gdy wszyscy instrumentaliści występują na jednej scenie, a muzyka dochodzi z jednego miejsca - najczęściej: ustawionych przed albo nad sceną głośników.
- Każdy z nas będzie stał w jednym z rogów sali - wyjaśnia Dymiter - więc generowane przez nas dźwięki będą dochodzić niezależnie z czterech kierunków, wywołując efekt podobny do kwadrofonii. Nie będziemy używali tradycyjnych instrumentów, posłużymy się całą gamą urządzeń, na których od zawsze opiera się muzyka elektroniczna i eksperymentalna. Będzie więc można usłyszeć różnego rodzaju sekwencery, syntezatory, generatory rytmu i szumów, ale także: dźwięki generowane przy pomocy płyt gramofonowych czy odbiorników radiowych.
Projekt ma mieć okazjonalny, jednorazowy charakter - muzycy deklarują, że zaraz po koncercie Orkiestra Elektronowa się rozwiąże.
- Ale z drugiej strony odchodzimy od wszystkich kategoryzmów - opowiada Dymiter. - To jedna z podstawowych zasad tego projektu. Więc kto wie, co się dalej stanie z Orkiestrą. Na dziś nasz najważniejszy cel to uczczenie Russolo i futurystów, którzy - mimo obchodzonej w ubiegłym roku bardzo uroczyście w wielu miejscach na świecie stuletniej rocznicy swoich wystąpień, w Polsce nie doczekali się nawet najmniejszej wzmianki. I wydaje nam się to dość symboliczne - to kolejny przykład na to, że pewne nazwiska, zjawiska, fenomeny, są tu całkowicie ignorowane. Tu trzeba być Chopinem, żeby doczekać się fety na swoją cześć. Więc my, w Roku Chopinowskim, przekornie fetować będziemy Russolo i jego apoteozę zgoła niechopinowskiego hałasu.
Orkiestra Elektronowa, czwartek, 11 marca, godz. 20, Nowa Synagoga (Gdańsk, ul. Partyzantów 7), bilety 15 zł - ulgowe, 20 zł - normalne
To hasło zainspirowało grupę trójmiejskich muzyków - prawdziwą śmietankę lokalnej sceny eksperymentalnej i awangardowej - do założenia Orkiestry Elektronowej i zagrania specjalnego koncertu w rocznicę wydania manifestu Russolo. Koncertu, podczas którego jego pomysły i intuicje dotyczące rozwoju muzyki i otaczającej człowieka fonosfery, można będzie przekuć w formę kompozycji muzycznych. W składzie zespołu znaleźli się artyści od lat uprawiający działalność artystyczną, która wywodzi się w pewnym sensie niemal wprost z idei autora "Sztuki hałasu". Marcin Dymiter, muzyk z undergroundowymi korzeniami, grający przez całe lata na gitarze w formacji Ewa Braun, która poruszała się w granicach gatunku zwanego - nomen omen - noise, czyli hałas, dawno porzucił tradycyjne, rockowe struktury i specjalizuje się dziś w elektronicznym generowaniu szumów, trzasków i innego rodzaju hałasów. Podobną drogę przeszedł inny członek Orkiestry - Arszyn, czyli Krzysztof Topolski - grał na perkusji w rockowych zespołach, a dziś koncentruje się na samodzielnych eksperymentach muzycznych, często z wykorzystaniem nagrań terenowych. Adam Witkowski, na co dzień znany przede wszystkim jako artysta wizualny, od lat porusza się na granicy między muzyką nieco bardziej tradycyjną (którą gra m.in. w zespołach Samorządowcy i Gówno), a tą mocno eksperymentalną. Najmłodszą uczestniczką projektu, a zarazem - jedyną dziewczyną w zdominowanej przez mężczyzn Orkiestrze - jest Katarzyna Tomaszewska, która debiutowała na scenie w składzie zespołu Silly Boyz In The Streetz, a dziś tworzy awangardowy projekt Kasia & Krokodyl.
- Cały projekt jest mocno oparty na improwizacji - opowiada Marcin Dymiter. - Nie mamy regularnych prób, ale to nie znaczy, że nie przygotowujemy się wcześniej. Koncert oparty będzie na szczegółowych założeniach dotyczących rozchodzenia się dźwięku w budynku synagogi. Chcemy zagrać tą przestrzenią.
Uczestnicy projektu zdecydowali, że nie będzie tak jak na tradycyjnym koncercie, gdy wszyscy instrumentaliści występują na jednej scenie, a muzyka dochodzi z jednego miejsca - najczęściej: ustawionych przed albo nad sceną głośników.
- Każdy z nas będzie stał w jednym z rogów sali - wyjaśnia Dymiter - więc generowane przez nas dźwięki będą dochodzić niezależnie z czterech kierunków, wywołując efekt podobny do kwadrofonii. Nie będziemy używali tradycyjnych instrumentów, posłużymy się całą gamą urządzeń, na których od zawsze opiera się muzyka elektroniczna i eksperymentalna. Będzie więc można usłyszeć różnego rodzaju sekwencery, syntezatory, generatory rytmu i szumów, ale także: dźwięki generowane przy pomocy płyt gramofonowych czy odbiorników radiowych.
Projekt ma mieć okazjonalny, jednorazowy charakter - muzycy deklarują, że zaraz po koncercie Orkiestra Elektronowa się rozwiąże.
- Ale z drugiej strony odchodzimy od wszystkich kategoryzmów - opowiada Dymiter. - To jedna z podstawowych zasad tego projektu. Więc kto wie, co się dalej stanie z Orkiestrą. Na dziś nasz najważniejszy cel to uczczenie Russolo i futurystów, którzy - mimo obchodzonej w ubiegłym roku bardzo uroczyście w wielu miejscach na świecie stuletniej rocznicy swoich wystąpień, w Polsce nie doczekali się nawet najmniejszej wzmianki. I wydaje nam się to dość symboliczne - to kolejny przykład na to, że pewne nazwiska, zjawiska, fenomeny, są tu całkowicie ignorowane. Tu trzeba być Chopinem, żeby doczekać się fety na swoją cześć. Więc my, w Roku Chopinowskim, przekornie fetować będziemy Russolo i jego apoteozę zgoła niechopinowskiego hałasu.
Orkiestra Elektronowa, czwartek, 11 marca, godz. 20, Nowa Synagoga (Gdańsk, ul. Partyzantów 7), bilety 15 zł - ulgowe, 20 zł - normalne
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Polecamy w serwisie Trójmiasto - Kultura:
Najczęściej czytane24 htydzień








