Kobiece sanktuarium. Wystawa w Nadbałtyckim Centrum Kultury

Dorota Karaś
16.02.2010 aktualizacja: 2010-02-16 18:09
A A A Drukuj
JUSTYNA KUKLO NA WYSTAWIE SWOICH OBRAZOW POD TYTUŁEM Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gaze
Przed wejściem na wystawę Justyny Kuklo buty musimy zostawić na zewnątrz. Tym prostym zabiegiem artystka sprawia, że czujemy się jak goście, wkraczający w jej przestrzeń prywatną.
SERWISY


Na wernisażu przed wejściem do galerii Ratusza Staromiejskiego stał długi rząd butów: męskich, damskich i dziecięcych. Ci, którzy zdecydowali się nie zdejmować obuwia, mogli nałożyć na nogi plastikowe ochraniacze: takie, jakie kupuje się przed wejściem na szpitalny oddział.

W Nadbałtyckim Centrum Kultury Justyna Kuklo, ubiegłoroczna absolwentka gdańskiej ASP i studentka Akademie Royale des Beaux-Arts de Bruxelles, pokazuje obrazy, które były częścią jej pracy dyplomowej. Wielkoformatowe, alegoryczne autoportrety, zatytułowane "Wiara", "Nadzieja", "Miłość" oraz "Obojętność", wiszą na ścianach galerii, której podłogę zaściela, niczym miękki dywan, warstwa ociepliny. Przed obrazami Kuklo rozłożyła zachęcające do odpoczynku poduszki, a na białej wykładzinie wyszyła słowa nawiązujące do tytułów prac.

Justyna Kuklo nazwała tę przestrzeń swoim wewnętrznym sanktuarium. To określenie może trącić pretensjonalnością, dopóki widz, pozostawiając buty na zewnątrz, nie przekroczy progu wystawy. Tym prostym zabiegiem artystka sprawia, że czujemy się jak goście, wkraczający w jej przestrzeń prywatną. Podkreśla to wrażenie miękkość i czystość materiałów, którymi jesteśmy otoczeni. Trudno nie ulec pokusie i choć na chwilę nie usiąść na jednej z poduszek. Zaznaczone kolorowymi nićmi na materiale pod stopami wyrazy kojarzą się z tradycyjnym kobiecym zajęciem, haftowaniem. Przywodzą na myśl staranne makatki, zdobiące kiedyś kuchnie i pokoje gościnne. Nie zawierają jednak sentencji, gotowych recept na dobre życie - zawarte są w nich raczej pytania i wątpliwości niż odpowiedzi. Jednocześnie podkreślają subtelność i tymczasowość tej instalacji - stąpając po ocieplinie trzeba uważać, by nie naruszyć delikatnie połączonych z tkaniną nici.

Obrazy to malarski pamiętnik jednego z etapów życia młodej artystki, odniesienie się do wartości fundamentalnych w jej życiu. Widzimy wątpliwości związane z wiarą, pełną euforii miłość (balansująca na stołku postać kojarzy się też z hinduską boginią Kali) i kurczowo trzymającą się liny nadzieję. W podróży między wartościami, ustaleniu ich hierarchii pomóc mają wyznaczone na tkaninie przez artystkę strzałki. W centralnym punkcie sali zawisła "Obojętność", którą uosabia pozbawiony twarzy męski akt. Choć jego sylwetka, zwieszone ramiona symbolizują bezradność wobec kobiecych emocji, którymi jest otoczony, mężczyzna stanowi środek tego świata. W tym kobiecym sanktuarium wydaje się jednak intruzem.

Oswojenie, udomowienie przestrzeni galerii podkreśla delikatna instalacja dźwiękowa - gdzieś z rogu sali słyszymy głos artystki, rytmicznie i nieskładnie powtarzającej wyrazy.

Tej wystawie nie sprzyja duża liczba gości i wernisażowe zamieszanie. Widz, który chciałby zobaczyć prace Justyny Kuklo, powinien odczekać na moment, gdy przed salą w ratuszu stoi jedna, góra dwie pary butów.







Justyna Kuklo, "Wiara, nadzieja, miłość - obojętność", Nadbałtyckie Centrum Kultury (Gdańsk, ul. Korzenna 33/35), wystawa czynna codziennie w godz. 10-18, do 7 marca bilety 1 zł i 50 gr.

wyimek

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy