Tomasz Olszewski, Radio Gdańsk - opinia o Sztormach Roku 2009

.
20.01.2010 aktualizacja: 2010-01-20 18:44
A A A Drukuj
Przez pierwsze siedem miesięcy wydarzenia śledziłem pilnie, także z powodów zawodowych, przygotowując dla telewizji cotygodniowy "Brulion Kulturalny". Później trochę odpuściłem, nawet nie z powodu zdjęcia - po ośmiu latach - programu z ramówki, po wielu latach zacząłem nagrywać kolejną płytę. Jednak tym razem zatrudniłem producenta muzycznego (Piotr Łukaszewski) i o pomoc poprosiłem wielu świetnych muzyków płci obojga. I tak na wiele godzin, dni i nocy utknąłem w studiu nagraniowym Radia Gdańsk. A, że płyta powstawała dzięki stypendium artystycznemu Marszałka Województwa Pomorskiego i obowiązywały mnie twarde terminy - do 15 grudnia byłem niemal wyłącznie skupiony na jednym.

Ale wiem - jak na rok "kryzysowy" działo się więcej niż wiele. Nowe imprezy i nowe miejsca. Sprawdzone - potwierdzone. Nareszcie problemy z klęską urodzaju i, chwilami, bolesne dokonywanie wyboru. Nagrywając płytę i śledząc wydarzenia niemal jedynie poprzez media, czy polegając na opiniach osób mi dobrze znanych, nabrałem przeświadczenia, że zaczyna działać efekt śnieżnej kuli. Albo też nastąpił moment przekroczenia masy krytycznej. I zgodnie z teorią zachowania nie mas a masy, cała energia ostatnich lat, niestrudzonych Syzyfów Sztuki: grajków i tancerzy, poetów, malarzy, film miłujących od każdej strony, aktorów, potworów i wszelkiej maści hochsztaplerów, zaczyna działać. Wytwarza, na tyle silne pole grawitacyjne, że przyciąga, kusi i wabi. Są Twórcy. I jest Publiczność. I są miejsca, gdzie energia masom i masy energii

I jeszcze: "KRECHA" - od 2008, gdy na własnej skórze doświadczyli, jak to skandal w sztuce niejedno ma imię - lubię ich. I niegłupią wystawę "Obraz nędzy i rozpaczy" w NCK w 2009 roku mieli. FETA za, prócz oczywiście umożliwiania zachwytu nad bogactwem teatru ulicznego, odkrycie dla wielu Dolnego Miasta. Jazzmani na topie od dawna, a dochodzą nowi. Rock do przodu, Skinny Patrini z nagrodą niespotykanej skali, Państwowa Opera Bałtycka i Polska Filharmonia Bałtycka rozkwitają, w Sopocie próba "rewagneryzacji" Opery Leśnej No i ilość miejsc, w których ze sztuką - taką, na jaką zasługujemy lub nawet lepszą (acz bywa też i nie) - obcować możemy, zwiększyła się niepomiernie. Coś się wreszcie dobrego dzieje, bo nawet nie chce się marudzić Nie pasuje? Idziemy gdzie indziej. Bo jest gdzie.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos