Debiut zespołu Gówno

Rozmawiał Przemysław Gulda
24.08.2009 aktualizacja: 2009-08-24 17:56
A A A Drukuj
Fot. Dominik Werner / Agencja Ga
Młodzi gdańscy artyści założyli właśnie pastiszowy zespół punkowy.
Gówno. To słowo pojawia się "Gazecie" tylko w wyjątkowych przypadkach. A ten przypadek bez wątpienia jest wyjątkowy. Tak nazywa się najnowszy projekt muzyczny kilku młodych gdańskich artystów, którzy postanowili pod tym szyldem grać pastiszowego punk rocka. W muzyce grupy jest wszystko, co powinno być w takim graniu: surowa energia, prymitywna siła, proste melodie, szorstkie brzmienie i manifestacyjne teksty o ważnych sprawach, z dużą ilością brzydkich wyrazów. To żart, ale z podtekstem i drugim dnem. W składzie zespołu znaleźli się: Piotr Kaliński (gitara) - szef internetowej wytwórni Quanabu, muzyk minimaldubowego zespołu Hatti Vatti, Maciej Salamon (głos) - członek grupy Krecha, artysta wizualny, Adam Witkowski (gitara) - artysta wizualny, członek zespołu Samorządowcy oraz Tomek Pawluczuk (perkusja) - grafik i vj. Zespół zagrał swój pierwszy koncert w lipcu, następny będzie można zobaczyć już w piątek, 28 sierpnia w sopockim klubie Sfinks. Dwaj członkowie zespołu opowiadają "Gazecie" o swym najnowszym projekcie.

Przemysław Gulda: Jak powstał zespół? Skąd się w ogóle wziął taki pomysł?

Maciej Salamon, Piotr Kaliński: Nasza grupa to hołd składany najprostszej energii muzycznej, chęć uzyskania prymitywnej mieszaniny składającej się z krzyku, trzech akordów, solówek na jednym dźwięku i galopady bębnów. Każdy ma swoje poboczne projekty w których się realizuje, jednak najprostszy i bardzo szybki punk rock był magnesem, który zawsze przyciągał uwagę wszystkich członków grupy. Pomysł narodził się podczas imprezy jesienią zeszłego roku. Powróciliśmy do tej idei kilka tygodni temu, rezultatem był nasz pierwszy koncert oraz płyta demo.

Dlaczego właśnie taka muzyka? Na czym się wzorowaliście? Słuchaliście, albo może raczej: słuchacie dużo punk rocka?

- Każdy z nas inspiruje się trochę innymi płytami i zespołami, choć rzeczywiście wśród naszych fascynacji punk rocka zdecydowanie nie brakuje. Wychowaliśmy się na muzyce związanej z postacią Roberta Brylewskiego - do dziś jedną naszych ulubionych płyt jest "Legenda" Armii, punkowe arcydzieło. Z drugiej strony takie klasyczne brytyjskie granie jak The Who, The Clash czy Buzzcocks. No i wreszcie ekstremum, żyjąca ikona amerykańskiej sceny hard core'owej - grupa Bad Brains.

Jaką myśl chcecie przekazać za pomocą tekstów swoich piosenek?

-. Są to są to proste proekologiczne, anarchizujące teksty o tym, że ginie foka, i że jest źle, i że znowu rozlała się ropa na Atlantyku, i o tym żeby zbombardować McDonalda. Ogólnie rzecz biorąc: punkowe "no future".

Gdzie gracie próby ?

- Przed pierwszym koncertem spotkaliśmy się na próbie raptem dwa razy. To starczyło, żeby wymyślić kompozycje, nagrać demo i przygotować się do występu na żywo. Próby odbywały się w przeciekającej hali rodem z teledysku jakiegoś zespołu heavy metalowego na ul. Elbląskiej, gdzie ku wątpliwej uciesze pracujących tam osób, a głównie stróża nocnego, robiliśmy mocny łomot do 2 w nocy.

Jak wypadł pierwszy koncert grupy, podczas wernisażu wystawy w gdańskiej galerii PiTiPa?

- Nasz pierwszy występ był totalnym zaskoczeniem, głównie dlatego, że pojawiło się na nim bardzo dużo osób. Tuż przed koncertem Boskiemu zerwała się struna w gitarze, na której miał grać wszystkie solówki - zastępczej nie było, więc w pięć minut trzeba było wymyślić coś nowego, ponoć z wyśmienitym rezultatem (wymyśliliśmy tzw. solówki jednodźwiękowe). Po koncercie całkowicie wyprzedano nakład naszego debiutanckiego demo: 30 sztuk. Sugerowana cena, 3 zł za sztukę okazała się zbyt wygórowana. Cena, którą jest w stanie zapłacić za płytę gdański odbiorca Gówna to 2,20 zł. Podzieliliśmy ilość sprzedanych egzemplarzy przez zarobione pieniądze i tyle właśnie nam wyszło. To bardzo cenna informacja o trójmiejskim rynku fonograficznym! Miłym koncertowym akcentem była heroiczna akcja jednego z naszych przyjaciół, który rozłożył przed zespołem kolekcje psich odchodów, podczas wykonywania przez nas jednej z piosenek.

Czy to jednorazowa akcja, czy o waszym zespole jeszcze usłyszymy?

- Nie traktujemy tego do końca jako zabawę, wynajęliśmy ostatnio salę prób w Sopocie, nagraliśmy demo, powstają plany nagrania regularnego albumu. Sprawia nam to wielka przyjemność i ładujemy w tę muzykę kawał serca i czasu. Na samym początku traktowaliśmy ten projekt bardziej jako performance przy okazji wystawy, którą zrobiliśmy w galerii PiTiPa, niż regularny zespół. Ale teraz już wiemy, że nie skończy się na pierwszym występie, więc performance wymknął się spod kontroli.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów