Śmieci na Mariackiej. Chętnych do sprzątania brak
08.04.2010
aktualizacja: 2010-04-09 11:29
Najczęściej odwiedzana ulica Gdańska odstrasza turystów wielkim zaśmieconym dołem. Prywatny właściciel działki sprząta ją tylko po interwencjach straży miejskiej
ZOBACZ TAKŻE
- Ulica Warszawska w Gdańsku dziurawa jak nigdy (01-04-10, 20:05)
- Spalony tapczan w gdańskim parku? Nie do ruszenia (15-06-10, 19:15)
- Parkingowy działał bez głowy. Mandat już anulowany (07-06-10, 22:15)
- Trójmiejscy rowerzyści wściekli na SKM (20-04-10, 21:54)
- Uwaga kierowcy! Pod obwodnicą zapadła się jezdnia (08-04-10, 16:00)
- Idziesz do Parku Jelitkowskiego? Uważaj na śmieci (07-04-10, 19:24)
- Kup pan cegłę, czyli jak rozkrada się gdańskie zabytki (07-04-10, 07:00)
- Zagrożony termin budowy linii tramwajowej na Orunię (31-03-10, 09:00)
- Po śmieciach w Nowym Porcie nie pozostał ślad (30-03-10, 18:55)
- Nikt nie kiwnął palcem. Złodzieje zadowoleni (28-03-10, 21:03)
- Koniec wolności ZKM. Będą kontrole stanu tramwajów (24-03-10, 21:00)
- Żeby był lód, Olivia przez cały rok głośno buczy (24-03-10, 06:00)
- Najpierw parkometry, potem opłaty (21-03-10, 17:46)
SERWISY
Z głębokim wykopem na działce przy kościele Mariackim w Gdańsku są ciągłe problemy. Dół powstał podczas prac archeologicznych. Odkryto wtedy pozostałości po średniowiecznym targowisku - tzw. ławach mięsnych.
Potem miasto sprzedało grunt prywatnej spółce pod hotel. Ale inwestycja jeszcze nie ruszyła. A po pracach archeologicznych zniknął okalający dziurę płot. Po zmroku przechodzenie w tym rejonie było zwyczajnie niebezpieczne. I choć to teren prywatny, gdański Zarząd Dróg i Zieleni zadeklarował, że postawi tam ogrodzenie, a kosztami obciąży właścicieli. - To nie była duża suma, bardziej chodziło o sam fakt - mówi Mieczysław Kotłowski, dyrektor ZDiZ.
Ale ogrodzenie terenu nie uchroniło go przed zaśmiecaniem. Co rusz dziura zapełnia się odpadkami. I chociaż trudno winić za bałaganiarstwo spółkę Hotele Gdańskie, zapomina ona o sprzątani swojej własności. A mieszkańcy ustawicznie skarżą się na wygląd okolicy. Po naszej interwencji w grudniu straż miejska obiecała się tym zająć. Z jakim skutkiem? - Właściciel posprzątał działkę, dlatego uniknął kary - mówi Miłosz Jurgielewicz, rzecznik straży.
Teraz w dole zbiera się woda, a w niej ponownie gniją śmieci. Ściek pieni się i ma kolor zielonego płynu do mycia naczyń. Wokół walają się niezliczone ilości puszek i butelek.
- Muszę przyznać, że nie jest to najpiękniejszy widok - mówi przewodniczka oprowadzająca grupę gdynian wokół Kościoła Mariackiego.
Straż miejska obiecuje znowu zająć się tą sprawą, lecz nie ma za bardzo jak "postraszyć" nabywców gruntu.
- Możemy jedynie wystawić mandat w wysokości 100 zł za nie uprzątnięcie terenu, gdyż nie jest to celowe zaśmiecanie. Gdyby tak było mandat mógłby wynieść nawet 500 zł - mówi rzecznik. - Jutro [piątek red.] znowu wyślemy patrol do właścicieli, by zobligować ich do zrobienia porządków.
Czy to coś da w dłuższej perspektywie? Zapytaliśmy o to wiceprezydenta Macieja Lisickiego. - Zadzwonię do szefów Hoteli Gdańskich jeszcze dzisiaj i porozmawiam, by zwracali większą uwagę na utrzymanie czystości w tym reprezentacyjnym miejscu Gdańska - zapewnia prezydent.
Potem miasto sprzedało grunt prywatnej spółce pod hotel. Ale inwestycja jeszcze nie ruszyła. A po pracach archeologicznych zniknął okalający dziurę płot. Po zmroku przechodzenie w tym rejonie było zwyczajnie niebezpieczne. I choć to teren prywatny, gdański Zarząd Dróg i Zieleni zadeklarował, że postawi tam ogrodzenie, a kosztami obciąży właścicieli. - To nie była duża suma, bardziej chodziło o sam fakt - mówi Mieczysław Kotłowski, dyrektor ZDiZ.
Ale ogrodzenie terenu nie uchroniło go przed zaśmiecaniem. Co rusz dziura zapełnia się odpadkami. I chociaż trudno winić za bałaganiarstwo spółkę Hotele Gdańskie, zapomina ona o sprzątani swojej własności. A mieszkańcy ustawicznie skarżą się na wygląd okolicy. Po naszej interwencji w grudniu straż miejska obiecała się tym zająć. Z jakim skutkiem? - Właściciel posprzątał działkę, dlatego uniknął kary - mówi Miłosz Jurgielewicz, rzecznik straży.
Teraz w dole zbiera się woda, a w niej ponownie gniją śmieci. Ściek pieni się i ma kolor zielonego płynu do mycia naczyń. Wokół walają się niezliczone ilości puszek i butelek.
- Muszę przyznać, że nie jest to najpiękniejszy widok - mówi przewodniczka oprowadzająca grupę gdynian wokół Kościoła Mariackiego.
Straż miejska obiecuje znowu zająć się tą sprawą, lecz nie ma za bardzo jak "postraszyć" nabywców gruntu.
- Możemy jedynie wystawić mandat w wysokości 100 zł za nie uprzątnięcie terenu, gdyż nie jest to celowe zaśmiecanie. Gdyby tak było mandat mógłby wynieść nawet 500 zł - mówi rzecznik. - Jutro [piątek red.] znowu wyślemy patrol do właścicieli, by zobligować ich do zrobienia porządków.
Czy to coś da w dłuższej perspektywie? Zapytaliśmy o to wiceprezydenta Macieja Lisickiego. - Zadzwonię do szefów Hoteli Gdańskich jeszcze dzisiaj i porozmawiam, by zwracali większą uwagę na utrzymanie czystości w tym reprezentacyjnym miejscu Gdańska - zapewnia prezydent.
Polecamy - Kup pan cegłę, czyli jak rozkrada się gdańskie zabytki
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Śmieci na Mariackiej. Chętnych do sprzątania brak
pxyz
08.04.10, 22:09
Lisicki zadzwoni jeszcze dziś do kumpli?»
-
Co za ciule najpierw komuś śmiecą a potem marudzą?
morsick
08.04.10, 22:56
Nie dziwię się właścicielowi, że ma opory ze sprzątaniem.»
Najczęściej czytane24 htydzień




