Żeby był lód, Olivia przez cały rok głośno buczy
24.03.2010
aktualizacja: 2010-03-23 20:59
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
- Hala hałasuje na okrągło: w dzień i w nocy - mówią mieszkańcy Oliwy. Zarządca obiektu: - Spełniamy wszystkie normy unijne. Ale pomyślimy, jak ulżyć ludziom
ZOBACZ TAKŻE
- Ulica Warszawska w Gdańsku dziurawa jak nigdy (01-04-10, 20:05)
- Śmieci na Mariackiej. Chętnych do sprzątania brak (08-04-10, 20:35)
- Uwaga kierowcy! Pod obwodnicą zapadła się jezdnia (08-04-10, 16:00)
- Idziesz do Parku Jelitkowskiego? Uważaj na śmieci (07-04-10, 19:24)
- Kup pan cegłę, czyli jak rozkrada się gdańskie zabytki (07-04-10, 07:00)
- Po śmieciach w Nowym Porcie nie pozostał ślad (30-03-10, 18:55)
- Nikt nie kiwnął palcem. Złodzieje zadowoleni (28-03-10, 21:03)
- Najpierw parkometry, potem opłaty (21-03-10, 17:46)
- Gdańsk. Warto ratować wrzeszczańską nastawnię (19-03-10, 06:00)
- Gdańskie ścieżki rowerowe wciąż zaśnieżone (17-03-10, 19:32)
- Sopocka kamienica: Za karę zostawił nam śmieci (17-03-10, 19:31)
- Schronisko w Małoszycach to bilet w jedną stronę? (16-03-10, 20:57)
- Sąsiad do sąsiadki: "Wykończę cię, szmato" (15-03-10, 21:00)
- Rondo całkiem nowe, a gdzie podziały się pasy? (14-03-10, 19:05)
- Rachunek Hitlera za pobyt w sopockim Kasino-Hotel (13-03-10, 10:00)
- Zła ustawa? VAT może zabić szkoły językowe (12-03-10, 06:00)
SERWISY
Winne hałasu są olbrzymie agregaty na tyłach Olivii, służące do chłodzenia lodowiska. - Mają niski, pulsujący ton, który przypomina buczenie. I tak 24 godziny na dobę, przez cały rok, no może z wyjątkiem kilku tygodni, kiedy są konserwowane - opowiada Dariusz Świetlik, mieszkaniec bloku przy ul. Wita Stwosza. - Od hali oddziela nas jedynie boisko i pas zieleni. Hałas przenika nawet przez szczelnie zamknięte okna.
- Najgorzej jest latem, nie można nawet uchylić lufcika - dodaje pani Magda, żona pana Dariusza. - Ruch uliczny czy tramwajowy, który też słyszymy, nie jest taki uciążliwy. Bo przynajmniej ucicha w nocy. A agregaty pracują bez przerwy. Mieszkamy tutaj od pięciu lat i mamy już dosyć. Zastanawiamy się nad sprzedażą mieszkania, żeby tylko stąd uciec. A dodam, że wcześniej mieszkaliśmy w tej dzielnicy, tylko w jej starej części i wiemy, co to cisza w Oliwie.
Tomasz Strug z Oliwy: - Ten hałas jest słyszalny nawet w rejonie Polanek. Szczególnie po zmroku, kiedy nie zagłusza go zgiełk miasta i samochody na Grunwaldzkiej. Zrobiłem sobie nawet spacer na tyły hali: urządzenia są olbrzymie, z trzech stron otoczone ścianami budynku. I przez tę "muszlę koncertową" natężenie dźwięku jest znacznie wyższe.
Mieszkańcy uważają, że jedynym sposobem na rozwiązanie problemu jest zabudowanie agregatów. A przynajmniej zasłonięcie ich dźwiękoszczelnym ekranem.
- Zrobiliśmy się z żoną już tak wyczuleni, że podpatrujemy inne miasta. I okazuje się, że wszystko można załatwić. Spędzaliśmy ferie w Krynicy Górskiej, tamtejsze lodowisko znajduje się zaraz obok domów, ale urządzenia chłodzące umieszczone są w murowanych budynkach. Słychać minimalne buczenie, nie jest to tak uciążliwe, jak te wyjące agregaty na tyłach naszej hali - relacjonuje Dariusz Świetlik.
Dopuszczalny poziom hałasu w mieście nie powinien przekroczyć 55 decybeli w dzień, a 45 w nocy. - Spełniamy te normy - zapewnia Marek Kostecki prezes klubu Stoczniowiec, który dzierżawi Olivię. - Ludzie są różnie: jednemu przeszkadza autobus, drugiemu rower.
Ale po chwili dodaje: - Faktycznie znamy problem. I będziemy go próbowali rozwiązać z korzyścią dla mieszkańców.
- Najgorzej jest latem, nie można nawet uchylić lufcika - dodaje pani Magda, żona pana Dariusza. - Ruch uliczny czy tramwajowy, który też słyszymy, nie jest taki uciążliwy. Bo przynajmniej ucicha w nocy. A agregaty pracują bez przerwy. Mieszkamy tutaj od pięciu lat i mamy już dosyć. Zastanawiamy się nad sprzedażą mieszkania, żeby tylko stąd uciec. A dodam, że wcześniej mieszkaliśmy w tej dzielnicy, tylko w jej starej części i wiemy, co to cisza w Oliwie.
Tomasz Strug z Oliwy: - Ten hałas jest słyszalny nawet w rejonie Polanek. Szczególnie po zmroku, kiedy nie zagłusza go zgiełk miasta i samochody na Grunwaldzkiej. Zrobiłem sobie nawet spacer na tyły hali: urządzenia są olbrzymie, z trzech stron otoczone ścianami budynku. I przez tę "muszlę koncertową" natężenie dźwięku jest znacznie wyższe.
Mieszkańcy uważają, że jedynym sposobem na rozwiązanie problemu jest zabudowanie agregatów. A przynajmniej zasłonięcie ich dźwiękoszczelnym ekranem.
- Zrobiliśmy się z żoną już tak wyczuleni, że podpatrujemy inne miasta. I okazuje się, że wszystko można załatwić. Spędzaliśmy ferie w Krynicy Górskiej, tamtejsze lodowisko znajduje się zaraz obok domów, ale urządzenia chłodzące umieszczone są w murowanych budynkach. Słychać minimalne buczenie, nie jest to tak uciążliwe, jak te wyjące agregaty na tyłach naszej hali - relacjonuje Dariusz Świetlik.
Dopuszczalny poziom hałasu w mieście nie powinien przekroczyć 55 decybeli w dzień, a 45 w nocy. - Spełniamy te normy - zapewnia Marek Kostecki prezes klubu Stoczniowiec, który dzierżawi Olivię. - Ludzie są różnie: jednemu przeszkadza autobus, drugiemu rower.
Ale po chwili dodaje: - Faktycznie znamy problem. I będziemy go próbowali rozwiązać z korzyścią dla mieszkańców.
- 7 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




