Sopocka kamienica: Za karę zostawił nam śmieci

Jowita Kiwnik
17.03.2010 aktualizacja: 2010-03-17 19:31
A A A Drukuj
Jesienią zeszłego roku nowy właściciel kamienicy przy ul. Chopina 7 w Sopocie przestał wywozić śmieci. - Już pojawiły się szczury. Boimy się epidemii - skarżą się mieszkańcy
- Rosnące wysypisko to kara za to, że nie płacimy czynszu jaki wywindował nam właściciel kamienicy - skarży się Katarzyna Filipska, jedna z ostatnich lokatorek domu pod "siódemką". Jeszcze niedawno mieszkało tutaj 11 rodzin, dzisiaj - pozostały trzy. Pozostali już się wyprowadzili, reszta też już siedzi na walizkach. Wszystko zaczęło się kilka lat temu, kiedy niespodziewanie pojawili się spadkobiercy Klementyny Brodzkiej - poprzedniej właścicielki posesji. Przez niemal 40 lat dom pozostawał bez właściciela - doktorowa Brodzka zmarła bezdzietnie w 1964 r. Lokatorzy przez lata odprowadzali czynsze do sopockiego Zrzeszenia Właścicieli i Zarządców Domów, remonty przeprowadzali na własną rękę. W końcu postanowili wykupić mieszkania na własność. Nie zdążyli, bo o majątek upomnieli się potomkowie właścicielki. Reprezentowała ich warszawska firma 2C Partners, od kwietnia zeszłego roku nowy właściciel Chopina 7. - Kiedy kamienica "odzyskała" spadkobierców, gwałtownie zaczęły rosnąć czynsze. O kilkaset procent. Skierowaliśmy sprawę do sądu i nadal płaciliśmy stare stawki. Zostaliśmy uznani za dłużników - opowiada Filipska. - Ale nadal walczyliśmy o mieszkania, więc jesienią dostaliśmy pismo, że w związku z tym, że została założona wspólnota, teraz to lokatorzy są odpowiedzialni za porządek. Bzdura: przecież to czynszówka. Właściciel ma obowiązek dbać o posesję.

Dzisiaj sopocianie mają kilkutysięczny dług na kontach i rosnącą górę śmieci pod oknem.

- Dopóki leżał śnieg, wszystkie odpadki były przykryte. Ale teraz wszystko zaczęło topnieć i śmieci wyłażą na światło dzienne. Od dawna już nie mieszczą się w kontenerach. Jak powieje wiatr to fruwają. Pół podwórka jest zasypana, do tego w tym wszystkim grzebią bezdomni - skarży się Magdalena Sadowska, mieszkanka jednej z sąsiednich kamienic. Bo zaśmiecony plac przy "siódemce" przylega do trzech innych domów: Chopina 9, 12a i Sobieskiego 18.

- Kamienica jest piękna. Ludzie przystają, żeby ją podziwiać. A z tyłu syf i totalna degrengolada. Sąsiad mówił, że widział już tam ogromne szczury. Zaczynamy obawiać się epidemii. A wygląda na to, że miasto nie wie jak zmusić właściciela, żeby tu posprzątał - dodaje Sadowska.

Przerażeni mieszkańcy o problemie zawiadomili sanepid. - Na terenie posesji odbyły się oględziny, które potwierdziły zasadność tej interwencji. Sprawę skierowaliśmy do Straży Miejskiej. Monitorujemy sytuację. Jeśli nic się nie zmieni, będziemy działać - mówi Anna Kapuścińska, szefowa Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Sopocie.

Anna Dyksińska, Urząd Miasta w Sopocie: - Śmieci jest dużo. Zostały jeszcze po najemcach, którzy dawno się stąd wyprowadzili.

Straż Miejska zapewnia, że sprawę potraktowała poważnie. Mirosław Mudlaff, komendant: - Jeszcze w styczniu przeprowadziliśmy wizję lokalną, która potwierdziła, że faktycznie na podwórku jest brudno. Dwa, trzy tygodnie temu wysłaliśmy do właściciela nieruchomości nakaz uprzątnięcia terenu. Jeśli się z niego nie wywiąże w określonym terminie, skierujemy wniosek o ukaranie do sądu. Jak szybko? Adresat ma dwa tygodnie od momentu doręczenia listu. To oznacza, że maksymalnie w przyszłym tygodniu plac powinien być czysty. Przypilnujemy tego.

Nie udało nam się skontaktować z właścicielem budynku.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy