Sopocka kamienica: Za karę zostawił nam śmieci
17.03.2010
aktualizacja: 2010-03-17 19:31
Jesienią zeszłego roku nowy właściciel kamienicy przy ul. Chopina 7 w Sopocie przestał wywozić śmieci. - Już pojawiły się szczury. Boimy się epidemii - skarżą się mieszkańcy
ZOBACZ TAKŻE
- Ulica Warszawska w Gdańsku dziurawa jak nigdy (01-04-10, 20:05)
- Po śmieciach w Nowym Porcie nie pozostał ślad (30-03-10, 18:55)
- Nikt nie kiwnął palcem. Złodzieje zadowoleni (28-03-10, 21:03)
- Żeby był lód, Olivia przez cały rok głośno buczy (24-03-10, 06:00)
- Gdańsk. Warto ratować wrzeszczańską nastawnię (19-03-10, 06:00)
- Schronisko w Małoszycach to bilet w jedną stronę? (16-03-10, 20:57)
- Sąsiad do sąsiadki: "Wykończę cię, szmato" (15-03-10, 21:00)
- Rondo całkiem nowe, a gdzie podziały się pasy? (14-03-10, 19:05)
- Rachunek Hitlera za pobyt w sopockim Kasino-Hotel (13-03-10, 10:00)
- Zła ustawa? VAT może zabić szkoły językowe (12-03-10, 06:00)
- Jak policjant Krystian przestępcę zatrzymał [wideo] (10-03-10, 17:30)
- Asfalt na Małomiejskiej strzela jak z procy (09-03-10, 18:55)
- Z rynny pod wiatę - kłopoty na stacji Gdańsk Zaspa (04-03-10, 17:51)
- Gdynia: 12 godzin w kolejce do lekarza. Upokarzające (04-03-10, 06:00)
SERWISY
- Rosnące wysypisko to kara za to, że nie płacimy czynszu jaki wywindował nam właściciel kamienicy - skarży się Katarzyna Filipska, jedna z ostatnich lokatorek domu pod "siódemką". Jeszcze niedawno mieszkało tutaj 11 rodzin, dzisiaj - pozostały trzy. Pozostali już się wyprowadzili, reszta też już siedzi na walizkach. Wszystko zaczęło się kilka lat temu, kiedy niespodziewanie pojawili się spadkobiercy Klementyny Brodzkiej - poprzedniej właścicielki posesji. Przez niemal 40 lat dom pozostawał bez właściciela - doktorowa Brodzka zmarła bezdzietnie w 1964 r. Lokatorzy przez lata odprowadzali czynsze do sopockiego Zrzeszenia Właścicieli i Zarządców Domów, remonty przeprowadzali na własną rękę. W końcu postanowili wykupić mieszkania na własność. Nie zdążyli, bo o majątek upomnieli się potomkowie właścicielki. Reprezentowała ich warszawska firma 2C Partners, od kwietnia zeszłego roku nowy właściciel Chopina 7. - Kiedy kamienica "odzyskała" spadkobierców, gwałtownie zaczęły rosnąć czynsze. O kilkaset procent. Skierowaliśmy sprawę do sądu i nadal płaciliśmy stare stawki. Zostaliśmy uznani za dłużników - opowiada Filipska. - Ale nadal walczyliśmy o mieszkania, więc jesienią dostaliśmy pismo, że w związku z tym, że została założona wspólnota, teraz to lokatorzy są odpowiedzialni za porządek. Bzdura: przecież to czynszówka. Właściciel ma obowiązek dbać o posesję.
Dzisiaj sopocianie mają kilkutysięczny dług na kontach i rosnącą górę śmieci pod oknem.
- Dopóki leżał śnieg, wszystkie odpadki były przykryte. Ale teraz wszystko zaczęło topnieć i śmieci wyłażą na światło dzienne. Od dawna już nie mieszczą się w kontenerach. Jak powieje wiatr to fruwają. Pół podwórka jest zasypana, do tego w tym wszystkim grzebią bezdomni - skarży się Magdalena Sadowska, mieszkanka jednej z sąsiednich kamienic. Bo zaśmiecony plac przy "siódemce" przylega do trzech innych domów: Chopina 9, 12a i Sobieskiego 18.
- Kamienica jest piękna. Ludzie przystają, żeby ją podziwiać. A z tyłu syf i totalna degrengolada. Sąsiad mówił, że widział już tam ogromne szczury. Zaczynamy obawiać się epidemii. A wygląda na to, że miasto nie wie jak zmusić właściciela, żeby tu posprzątał - dodaje Sadowska.
Przerażeni mieszkańcy o problemie zawiadomili sanepid. - Na terenie posesji odbyły się oględziny, które potwierdziły zasadność tej interwencji. Sprawę skierowaliśmy do Straży Miejskiej. Monitorujemy sytuację. Jeśli nic się nie zmieni, będziemy działać - mówi Anna Kapuścińska, szefowa Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Sopocie.
Anna Dyksińska, Urząd Miasta w Sopocie: - Śmieci jest dużo. Zostały jeszcze po najemcach, którzy dawno się stąd wyprowadzili.
Straż Miejska zapewnia, że sprawę potraktowała poważnie. Mirosław Mudlaff, komendant: - Jeszcze w styczniu przeprowadziliśmy wizję lokalną, która potwierdziła, że faktycznie na podwórku jest brudno. Dwa, trzy tygodnie temu wysłaliśmy do właściciela nieruchomości nakaz uprzątnięcia terenu. Jeśli się z niego nie wywiąże w określonym terminie, skierujemy wniosek o ukaranie do sądu. Jak szybko? Adresat ma dwa tygodnie od momentu doręczenia listu. To oznacza, że maksymalnie w przyszłym tygodniu plac powinien być czysty. Przypilnujemy tego.
Nie udało nam się skontaktować z właścicielem budynku.
Dzisiaj sopocianie mają kilkutysięczny dług na kontach i rosnącą górę śmieci pod oknem.
- Dopóki leżał śnieg, wszystkie odpadki były przykryte. Ale teraz wszystko zaczęło topnieć i śmieci wyłażą na światło dzienne. Od dawna już nie mieszczą się w kontenerach. Jak powieje wiatr to fruwają. Pół podwórka jest zasypana, do tego w tym wszystkim grzebią bezdomni - skarży się Magdalena Sadowska, mieszkanka jednej z sąsiednich kamienic. Bo zaśmiecony plac przy "siódemce" przylega do trzech innych domów: Chopina 9, 12a i Sobieskiego 18.
- Kamienica jest piękna. Ludzie przystają, żeby ją podziwiać. A z tyłu syf i totalna degrengolada. Sąsiad mówił, że widział już tam ogromne szczury. Zaczynamy obawiać się epidemii. A wygląda na to, że miasto nie wie jak zmusić właściciela, żeby tu posprzątał - dodaje Sadowska.
Przerażeni mieszkańcy o problemie zawiadomili sanepid. - Na terenie posesji odbyły się oględziny, które potwierdziły zasadność tej interwencji. Sprawę skierowaliśmy do Straży Miejskiej. Monitorujemy sytuację. Jeśli nic się nie zmieni, będziemy działać - mówi Anna Kapuścińska, szefowa Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Sopocie.
Anna Dyksińska, Urząd Miasta w Sopocie: - Śmieci jest dużo. Zostały jeszcze po najemcach, którzy dawno się stąd wyprowadzili.
Straż Miejska zapewnia, że sprawę potraktowała poważnie. Mirosław Mudlaff, komendant: - Jeszcze w styczniu przeprowadziliśmy wizję lokalną, która potwierdziła, że faktycznie na podwórku jest brudno. Dwa, trzy tygodnie temu wysłaliśmy do właściciela nieruchomości nakaz uprzątnięcia terenu. Jeśli się z niego nie wywiąże w określonym terminie, skierujemy wniosek o ukaranie do sądu. Jak szybko? Adresat ma dwa tygodnie od momentu doręczenia listu. To oznacza, że maksymalnie w przyszłym tygodniu plac powinien być czysty. Przypilnujemy tego.
Nie udało nam się skontaktować z właścicielem budynku.
- 12 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
I co czubku moderatorze za dychę ? Gramy
danpolbroker
18.03.10, 13:10
na cierpliwość ?»
Najczęściej czytane24 htydzień




