Gdynia: 12 godzin w kolejce do lekarza. Upokarzające

Alicja Katarzyńska
04.03.2010 aktualizacja: 2010-03-04 12:37
A A A Drukuj
Kolejka chętnych do zapisania się na rehabilitację w gdyńskiej przychodni Fot. Dominik Sadowski / Agencja
Kilkanaście godzin czekali chorzy, którzy chcieli zapisać się na rehabilitację w gdyńskiej przychodni MIRA-MED. - To upokorzenie, zmęczenie, zła organizacja - poskarżyli się "Gazecie". - Ogromne zapotrzebowanie, za mały kontrakt - tłumaczą właściciele przychodni
Lidia Skóra w kolejce przed przychodnią przy ul. Warszawskiej w Gdyni stanęła 1 marca o godz. 8.15, wyszła z niej osiem godzin później. - W lutym dostałam skierowanie na rehabilitację - opowiada " Gazecie" kobieta. - Mam prawie 80 lat, choruję na reumatyzm, bardzo cierpię, więc chciałam jak najszybciej zapisać się na zabiegi. W rejestracji usłyszałam, że w poniedziałek 1 marca są zapisy i trzeba ustawić się w kolejce. Przyszłam, ale to, co zobaczyłam, przeszło moje wyobrażenia.

Pierwsi pacjenci stanęli przed przychodnią już o godz. 22 poprzedniego dnia, inni przyjechali o godz. 3-4 w nocy. Kolejka liczyła około 300 osób, większość chorych kilka godzin czekała przed budynkiem.

- W tej kolejce stali głównie ludzie schorowani, starsi, o laskach, kulach, dla których to był ogromny wysiłek - dodaje pani Lidia. - Ale panie z rejestracji i rehabilitantki przekazały nam, żeby przyjść właśnie tego dnia, bo jest mało miejsc. Co było robić. Wystałam osiem godzin, zapisano mnie na kwiecień. Cieszę się, ale taki sposób zapisów to dla mnie zła organizacja pracy, traktowanie schorowanych osób bez szacunku.

Centrum rehabilitacji MIRA-MED wynajmuje pomieszczenia w przychodni "Działki Leśne" przy ul. Warszawskiej w Gdyni. Oferuje szeroki zakres usług rehabilitacyjnych, których nie ma w innych trójmiejskich przychodniach. Dlatego wielu pacjentów chce leczyć się właśnie tam.

- Nie wiem, czy tak będzie nadal, po tym, co stało się w miniony poniedziałek - mówi Beata Zbroja, kierownik przychodni "Działki Leśne". - Pacjenci poinformowali mnie o tej ogromnej kolejce, o jednodniowym terminie zapisów. Przekazałam skargi właścicielom MIRA-MED, w końcu to, co się u nich dzieje, wiąże się też z opinią o naszej przychodni.

Właściciel MIRA-MED zamieszanie tłumaczy zapotrzebowaniem na usługi rehabilitacyjne, które przerosło możliwości przychodni. - Nie wyznaczaliśmy jednego, konkretnego dnia na rejestrację - zapewnia Jarosław Popiołkiewicz. - W tym roku Narodowy Fundusz Zdrowia zawarł z nami kontrakt tylko na pół roku. Od stycznia do lutego rejestrowaliśmy więc pacjentów codziennie, telefonicznie, jak chcieli, i wyczerpaliśmy kontrakt. Pod koniec lutego jeszcze raz sprawdziliśmy liczbę miejsc, okazało się, że mamy dodatkowych 30. Zdecydowaliśmy się na dodatkową rejestrację, ale nie przypuszczaliśmy, że przyjdzie aż 300 osób.

Problem w tym, że wiadomość o dodatkowych miejscach rozeszła się pocztą pantoflową. Pacjentów informowały o tym ustnie pracujące w MIRA-MED osoby, a chorzy przekazywali sobie wieść dalej. - Sąsiad mi powiedział, że 1 marca jest jeden dzień, żeby zapisać się na rehabilitację - mówi pan Marek. - Że jest już lista kolejkowa, że ludzie zamierzają przyjechać w nocy. Ja byłem o piątej rano, stało już kilkadziesiąt osób.

- Zarejestrowaliśmy wszystkich, którzy czekali - dodaje Popiołkiewicz. - Choć ich liczba była dla nas szokiem. Ale staramy się zapewnić opiekę wszystkim, którzy chcą u nas się leczyć, więc mimo że kontrakt mamy do czerwca, zapisaliśmy chorych na sierpień i wrzesień. Jestem dobrej myśli, liczę że NFZ przedłuży nam kontrakt na następne pół roku.

Jarosław Popiołkiewicz potwierdził jednak, że nie pojawiła się żadna oficjalna informacja o dodatkowych miejscach na zabiegi.

- Wydaje się, że to raczej źle zorganizowany akt dobrej woli niż wykroczenie przychodni - mówi Mariusz Szymański, rzecznik gdańskiego funduszu. - Zapotrzebowanie na usługi rehabilitacyjne w Pomorskiem jest duże, są kolejki, ale też nie ma aż takiego dramatu, żeby trzeba było wstawać o trzeciej w nocy i stać kilkanaście godzin. Nie mamy sygnałów od pacjentów, żeby w innych przychodniach w województwie były podobne trudności.

Rzecznik pomorskiego NFZ przypomina, że sposób rejestracji pacjentów jest jasno określony w kontrakcie, jaki NFZ podpisuje z placówką. - Można robić to osobiście, telefonicznie lub przez osoby trzecie. Codziennie! Nie ma żadnych ograniczeń, co do sposobu i czasu rejestracji. Możliwe jest zapisywanie się na dwa dni lub dwa tygodnie naprzód, czyli kiedy pacjentowi pasuje. Wszystkie informacje co do rejestracji muszą być jawne, jasne, na pewno nie mogą być przekazywane drogą pantoflową. Sprawdzimy, co stało się w gdyńskiej przychodni - mówi Szymański.

Polecamy - Wożą nas tramwaje z niesprawnymi hamulcami



Podziel się

  • 19 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • Rehabilitacja w tłoku uburama 04.03.10, 12:33

    Żeby efekt był jeszcze lepszy proponuję przepuszczanie każdego pacjenta przez"ścieżkę zdrowia" - po takiej kuracji żaden już do końca życia na nic by sięnie skarżył»

  • Euroliberały mają lepszą ofertę: eutanazja placebo99 04.03.10, 14:18

    Eutanazja bez kolejki dotowana z podatków. Na to pieniądze się znajdą i warunki, bo i tak wyjdzie taniej, bo tak wyliczyły mendy z brukseli. »

  • Na Fromborskiej na Przymorzu hera9 04.03.10, 18:43

    trzeba ustawic sie oh 3-4 rano i moze ok 11,bedzie szansa umowic sie z lekarzem»