Ciężki los niepełnosprawnych: schody nie do pokonania
24.02.2010
aktualizacja: 2010-02-24 19:21
Fot. Damian Kramski / Agencja Ga
Kasia ma 15 lat i porusza się na wózku. Jej mama codziennie znosi córkę z drugiego piętra i odprowadza do szkoły. - Brakuje mi już sił - mówi Celina Domska z Gdańska. Miasto obiecuje pomóc.
ZOBACZ TAKŻE
- Rondo całkiem nowe, a gdzie podziały się pasy? (14-03-10, 19:05)
- Jak policjant Krystian przestępcę zatrzymał [wideo] (10-03-10, 17:30)
- Asfalt na Małomiejskiej strzela jak z procy (09-03-10, 18:55)
- Z rynny pod wiatę - kłopoty na stacji Gdańsk Zaspa (04-03-10, 17:51)
- Gdynia: 12 godzin w kolejce do lekarza. Upokarzające (04-03-10, 06:00)
- Zbyt głośne dzwony przy kościele św. Brygidy (03-03-10, 07:00)
- Ciężka zima rowerzystów. Narzekają na odśnieżanie ścieżek (22-02-10, 20:44)
- Gdańsk. Kiedy król Zygmunt odzyska głowę? (21-02-10, 22:12)
- Dortmund to tramwaj nie dla mamy z wózkiem (21-02-10, 22:10)
- Myśliwi apelują: nie wpuszczajmy psów do lasów (18-02-10, 13:05)
- Fotoradar na Spacerowej przystopował kierowców (18-02-10, 06:00)
- Stara Oliwa to strefa martwego prestiżu (17-02-10, 07:00)
- Pasażerowie: chcemy rozkładu lotów w internecie (16-02-10, 20:30)
- Znak przy Myśliwskiej postawiony. Jest bezpieczniej (15-02-10, 20:38)
- Na stacji patrz dobrze, co lejesz do baku (11-02-10, 21:00)
SERWISY
- Córka jest niepełnosprawna od urodzenia - mówi Celina Domska. - Ma porażenie mózgowe i padaczkę. Można z nią rozmawiać na proste tematy, ale nigdy nie nauczy się pisać i czytać. Nie chodzi sama, w domu i poza domem porusza się przede wszystkim na wózku inwalidzkim. Wymaga właściwie całodobowej opieki.
Celina Domska od ponad 20 lat mieszka z dwoma córkami i rodziną jednej z nich w 54-metrowym mieszkaniu komunalnym w Nowym Porcie. Od kiedy chora córka rozpoczęła naukę w szkole specjalnej, na matce spoczywa ciężar dowiezienia dziecka na miejsce. Oznacza to, że dzień w dzień od kilku lat co najmniej dwa razy dziennie musi znieść córkę i wózek z drugiego piętra, a po szkole to powtórzyć.
- Jeśli rano w domu jest starsza córka, pomaga mi znieść wózek - mówi kobieta. - Jeśli nie, pukam do sąsiadów i proszę o pomoc. Zwykle nie odmawiają, żal im kobiety z niepełnosprawnym dzieckiem. Ale bywa tak, że nikogo nie ma. Codzienne znoszenie to ogromny wysiłek. Wysiada mi kręgosłup, raz podczas wnoszenia córki złamałam rękę. Wytrzymałam wiele lat, ale jestem coraz starsza, a córka przecież sprawniejsza nie będzie.
Na początku grudnia ub.r. kobieta złożyła podanie o zamianę mieszkania komunalnego z drugiego piętra na parter. W biurze Gdańskiego Zakładu Nieruchomości Komunalnych usłyszała, że w kolejce na mieszkanie komunalne czeka się nieraz wiele lat, a w pierwszej kolejności dach nad głową zapewnia się osobom po pożarach czy powodziach. - Rzeczywiście, zdarzenia losowe, takie jak pożar, przyspieszają przydział lokalu - mówi Waldemar Rydlewski, wicedyrektor GZNK. - Ale sytuacja pani Domskiej też jest zdarzeniem losowym. Rozmawialiśmy już, spotkałem się także z córką. Zapewniam, że już szukamy odpowiedniego lokalu na parterze.
GZNK zapewnia, że nowy lokal znajdzie się w ciągu pół roku.
Celina Domska od ponad 20 lat mieszka z dwoma córkami i rodziną jednej z nich w 54-metrowym mieszkaniu komunalnym w Nowym Porcie. Od kiedy chora córka rozpoczęła naukę w szkole specjalnej, na matce spoczywa ciężar dowiezienia dziecka na miejsce. Oznacza to, że dzień w dzień od kilku lat co najmniej dwa razy dziennie musi znieść córkę i wózek z drugiego piętra, a po szkole to powtórzyć.
- Jeśli rano w domu jest starsza córka, pomaga mi znieść wózek - mówi kobieta. - Jeśli nie, pukam do sąsiadów i proszę o pomoc. Zwykle nie odmawiają, żal im kobiety z niepełnosprawnym dzieckiem. Ale bywa tak, że nikogo nie ma. Codzienne znoszenie to ogromny wysiłek. Wysiada mi kręgosłup, raz podczas wnoszenia córki złamałam rękę. Wytrzymałam wiele lat, ale jestem coraz starsza, a córka przecież sprawniejsza nie będzie.
Na początku grudnia ub.r. kobieta złożyła podanie o zamianę mieszkania komunalnego z drugiego piętra na parter. W biurze Gdańskiego Zakładu Nieruchomości Komunalnych usłyszała, że w kolejce na mieszkanie komunalne czeka się nieraz wiele lat, a w pierwszej kolejności dach nad głową zapewnia się osobom po pożarach czy powodziach. - Rzeczywiście, zdarzenia losowe, takie jak pożar, przyspieszają przydział lokalu - mówi Waldemar Rydlewski, wicedyrektor GZNK. - Ale sytuacja pani Domskiej też jest zdarzeniem losowym. Rozmawialiśmy już, spotkałem się także z córką. Zapewniam, że już szukamy odpowiedniego lokalu na parterze.
GZNK zapewnia, że nowy lokal znajdzie się w ciągu pół roku.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




