Myśliwi apelują: nie wpuszczajmy psów do lasów
18.02.2010
aktualizacja: 2010-02-19 11:51
Śnieżne zaspy utrudniają poruszanie się dzikiej zwierzyny. Już 78 saren padło ofiarą psów, które w lesie spuszczono ze smyczy - alarmuje Okręgowa Rada Łowiecka w Gdańsku
ZOBACZ TAKŻE
- Asfalt na Małomiejskiej strzela jak z procy (09-03-10, 18:55)
- Z rynny pod wiatę - kłopoty na stacji Gdańsk Zaspa (04-03-10, 17:51)
- Gdynia: 12 godzin w kolejce do lekarza. Upokarzające (04-03-10, 06:00)
- Zbyt głośne dzwony przy kościele św. Brygidy (03-03-10, 07:00)
- Ciężki los niepełnosprawnych: schody nie do pokonania (24-02-10, 21:00)
- Gdańsk. Kiedy król Zygmunt odzyska głowę? (21-02-10, 22:12)
- Fotoradar na Spacerowej przystopował kierowców (18-02-10, 06:00)
- Stara Oliwa to strefa martwego prestiżu (17-02-10, 07:00)
- Pasażerowie: chcemy rozkładu lotów w internecie (16-02-10, 20:30)
- Znak przy Myśliwskiej postawiony. Jest bezpieczniej (15-02-10, 20:38)
- Na stacji patrz dobrze, co lejesz do baku (11-02-10, 21:00)
- Napój energetyzujący? Na pewno nie jest dla dzieci (10-02-10, 19:12)
- Uwaga kierowcy! Niebezpiecznie na Myśliwskiej (09-02-10, 20:05)
- Czytelnicy "Gazety" nie zawiedli (08-02-10, 20:00)
- Spacer po Długiej w Gdańsku? Tylko slalomem (08-02-10, 18:56)
SERWISY
Polski Związek Łowiecki w Gdańsku i Okręgowa Rada Łowiecka apelują, by na terenach wiejskich i w lasach, gdzie żyją dzikie zwierzęta, nie spuszczać psów ze smyczy i nie pozwalać, by biegały bez nadzoru.
- Zalegające zaspy utrudniają poruszanie się zwierzyny, zwłaszcza saren, które często padają ofiarą psów pozbawionych opieki. Tylko w styczniu na terenie byłego województwa gdańskiego odnotowaliśmy aż 78 takich przypadków - informuje Marek Gorski, prezes Okręgowej Rady Łowieckiej w Gdańsku.
- Należy pamiętać, że w przypadku ustalenia właściciela psa, zostanie on pociągnięty do odpowiedzialności. Apelujemy do właścicieli zwierząt o zastosowanie się do naszej prośby, by nie trzeba było stosować odstrzału psów atakujących zwierzęta - dodaje Piotr Ławrynowicz, okręgowy łowczy w Gdańsku.
- Za puszczenie w lesie psa bez smyczy grozi mandat od 50 do 200 zł, w przypadku odmowy sprawa kończy się w sądzie grodzkim - przypomina Piotr Dziadul, komendant wojewódzki Państwowej Straży Łowieckiej w Gdańsku. - Jednak główne szkody psy wyrządzają w terenie otwartym - na łąkach i polach.
- Grasujące psy to rzeczywiście problem, zwłaszcza w okolicach podmiejskich, choć także w lasach Trójmiasta - przyznaje Jan Mazurowski, łowczy w Kole Łowieckim "Szarak" w Tczewie. - Teraz, zimą sarny gromadzą się w tzw. rudle (stada) po 30-40 sztuk i żerują na oziminach czy rzepaku, ze względu na głęboki śnieg pozostając w jednym miejscu przez kilka dni z rzędu. Wykorzystują to psy, których właściciele, zwykle mieszkający na wsi mają zwyczaj spuszczać je na noc z łańcucha. Ludzie myślą, że my tylko strzelamy do zwierząt (w języku myśliwych strzelanie nazywamy "pozyskiwaniem", to lepiej brzmi), a tymczasem my się nimi opiekujemy. Podczas tegorocznej zimy na samo dokarmianie dzikiej zwierzyny: buraki, siano, owies wydaliśmy już 30 tys. zł, czyli jedną trzecią całego rocznego budżetu. Z uwagi na wyjątkowo ostrą zimę zaprzestaliśmy też pozyskiwania dzików, mimo że sezon na nie wciąż trwa. Zwierzęta i bez tego mają ciężko.
- Zalegające zaspy utrudniają poruszanie się zwierzyny, zwłaszcza saren, które często padają ofiarą psów pozbawionych opieki. Tylko w styczniu na terenie byłego województwa gdańskiego odnotowaliśmy aż 78 takich przypadków - informuje Marek Gorski, prezes Okręgowej Rady Łowieckiej w Gdańsku.
- Należy pamiętać, że w przypadku ustalenia właściciela psa, zostanie on pociągnięty do odpowiedzialności. Apelujemy do właścicieli zwierząt o zastosowanie się do naszej prośby, by nie trzeba było stosować odstrzału psów atakujących zwierzęta - dodaje Piotr Ławrynowicz, okręgowy łowczy w Gdańsku.
- Za puszczenie w lesie psa bez smyczy grozi mandat od 50 do 200 zł, w przypadku odmowy sprawa kończy się w sądzie grodzkim - przypomina Piotr Dziadul, komendant wojewódzki Państwowej Straży Łowieckiej w Gdańsku. - Jednak główne szkody psy wyrządzają w terenie otwartym - na łąkach i polach.
- Grasujące psy to rzeczywiście problem, zwłaszcza w okolicach podmiejskich, choć także w lasach Trójmiasta - przyznaje Jan Mazurowski, łowczy w Kole Łowieckim "Szarak" w Tczewie. - Teraz, zimą sarny gromadzą się w tzw. rudle (stada) po 30-40 sztuk i żerują na oziminach czy rzepaku, ze względu na głęboki śnieg pozostając w jednym miejscu przez kilka dni z rzędu. Wykorzystują to psy, których właściciele, zwykle mieszkający na wsi mają zwyczaj spuszczać je na noc z łańcucha. Ludzie myślą, że my tylko strzelamy do zwierząt (w języku myśliwych strzelanie nazywamy "pozyskiwaniem", to lepiej brzmi), a tymczasem my się nimi opiekujemy. Podczas tegorocznej zimy na samo dokarmianie dzikiej zwierzyny: buraki, siano, owies wydaliśmy już 30 tys. zł, czyli jedną trzecią całego rocznego budżetu. Z uwagi na wyjątkowo ostrą zimę zaprzestaliśmy też pozyskiwania dzików, mimo że sezon na nie wciąż trwa. Zwierzęta i bez tego mają ciężko.
Polecamy - Oszukiwali ubogich i państwo, zarobili 200 tys.
- 344 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
24 głosy
-
Myśliwi apelują: nie wpuszczajmy psów do lasów
bezreszty
18.02.10, 13:49
A ja apeluję do myśliwych o zaprzestanie polowań do wiosny. Zbrodnią jest teraz strzelanie do zwierzyny i tłumaczenie, że to selekcja. Selekcji w tym roku dokonuje przyroda. W ostanią »
-
Apeluję: nie wpuszczajmy myśliwych do lasu!
wierszokletk_a
18.02.10, 17:07
I to o żadnej porze roku.»
-
trzeba likwidować takie psy bo i wsciekliznę
bergman1
19.02.10, 14:21
mogą przenosić od lisów,a ludzie udawają że o niczym nie wiedzą.»
Najczęściej czytane24 htydzień






