Na stacji patrz dobrze, co lejesz do baku

Grzegorz Szaro
11.02.2010 aktualizacja: 2010-02-11 17:45
A A A Drukuj
Stacja Lotos Fot. Damian Kramski / AG
Zamiast oleju napędowego, do baku wlałem prawie 30 litrów benzyny. Kosztowało mnie to 230 zł i trzy godziny nerwów. - Zastanowimy się, jak lepiej oznakować dystrybutory - obiecuje rzecznik Lotosu. I dodaje: - Pracownicy stacji powinni w takiej sytuacji odpompować paliwo za darmo
SONDAŻ
Zdażyła ci się podobna pomyłka?

tak
nie

Nieprzyjemna przygoda spotkała mnie na jednej ze stacji z logo Lotosu. Zatrzymałem się przy dystrybutorach, wysiadłem z 15-letniego opla mojej żony, żeby zatankować do pełna (chciałem zrobić żonie niespodziankę, sam na co dzień jeżdżę autem na benzynę). Bez wahania chwyciłem "pistolet", nad którym czarnymi literami napisano "Dynamic" i zacząłem wlewać paliwo. Gdy uzbierało się 27 litrów, zauważyłem, że to nie diesel, a 98-oktanowa benzyna. Ruszyłem do kasy i poprosiłem o pomoc. Usłyszałem, że nie jestem pierwszym klientem, który się pomylił. Gdy zapłaciłem za paliwo 130 zł, sprzedawca poinformował mnie, że benzynę należy wypompować, bo gdybym uruchomił auto, to uszkodzę silnik.

- Co mam zrobić? - zapytałem.

- Mogę podać numer telefonu do mechanika, który się na tym zna. My na stacji nie mamy odpowiedniego sprzętu - odpowiedział.

Mechanik był na miejscu za dwie godziny. Elektryczną pompkę podłączył do akumulatora samochodu, a przez wąż doprowadzający paliwo do silnika wypompował zawartość baku. Zajęło mu to pół godziny, kosztowało mnie sto złotych.

- Niech pan się nie przejmuje. Nie jest pan pierwszy. W podobnej sprawie wzywali mnie na tę stację co najmniej kilkakrotnie - powiedział mi na pożegnanie

- Dlaczego pracownicy stacji nie potrafili od ręki wypompować paliwa z baku? - pytam Marcina Zachowicza, rzecznika grupy Lotos.

- Nie wiem, ale się dowiem - odpowiedział.

Oddzwonił za godzinę: - Pracownicy naszej stacji powinni wypompować paliwo za darmo, ale ta stacja nie należy do koncernu. To tzw. stacja patronacka.

Takich stacji z logo Lotosu jest około stu w Polsce. Na pozostałych dwustu stacjach należących do koncernu, według rzecznika, otrzymałbym pomoc. - Tam nasi pracownicy są przeszkoleni i mają odpowiedni sprzęt. Jedynym warunkiem jest, żeby auto nie było najnowszej generacji, bo te mają zabezpieczenia, które uniemożliwiają wypompowanie paliwa z baku na miejscu. Wtedy klient musi odholować auto do warsztatu na swój koszt.

A jak jest na stacjach innych popularnych koncernów? Zadzwoniliśmy do kilku stacji w Gdańsku.

- W przypadku pomyłek, do których, niestety, co jakiś czas dochodzi z winy naszych klientów, nie wypompowujemy paliwa. Możemy pomóc podając numer telefonu do mechanika - usłyszeliśmy na stacji Shell.

Z kolei pracownica stacji Orlen stwierdziła, że jedyną pomocą jest użyczenie telefonu w celu wezwania lawety, która wywiezie samochód tamujący ruch.

- Oczywiście sam jestem winien, bo za głupie błędy trzeba płacić. Ale może coś jest na rzeczy i powinniście w bardziej zdecydowany sposób oznakować dystrybutory z paliwem na waszych stacjach? - pytam Marcina Zachowicza. -Przyzwyczaiłem się przez lata, że kolorem czarnym i białym oznakowuje się diesla. Dlaczego olej napędowy "Dynamic" i benzyna "Dynamic" mają bardzo podobne do siebie czarno-białe logo?

- Cenna uwaga. Przyjrzymy się temu i zastanowimy co zrobić, żeby oznaczenia na wężach były bardziej czytelne - odpowiedział rzecznik.

Podziel się

  • 60 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy