Na stacji patrz dobrze, co lejesz do baku
11.02.2010
aktualizacja: 2010-02-11 17:45
Fot. Damian Kramski / AG
Zamiast oleju napędowego, do baku wlałem prawie 30 litrów benzyny. Kosztowało mnie to 230 zł i trzy godziny nerwów. - Zastanowimy się, jak lepiej oznakować dystrybutory - obiecuje rzecznik Lotosu. I dodaje: - Pracownicy stacji powinni w takiej sytuacji odpompować paliwo za darmo
ZOBACZ TAKŻE
- Ciężki los niepełnosprawnych: schody nie do pokonania (24-02-10, 21:00)
- Gdańsk. Kiedy król Zygmunt odzyska głowę? (21-02-10, 22:12)
- Myśliwi apelują: nie wpuszczajmy psów do lasów (18-02-10, 13:05)
- Stara Oliwa to strefa martwego prestiżu (17-02-10, 07:00)
- Znak przy Myśliwskiej postawiony. Jest bezpieczniej (15-02-10, 20:38)
- Słupsk: dostał rachunek za prąd - 300 tysięcy zł (15-02-10, 14:20)
- Napój energetyzujący? Na pewno nie jest dla dzieci (10-02-10, 19:12)
- Uwaga kierowcy! Niebezpiecznie na Myśliwskiej (09-02-10, 20:05)
- Czytelnicy "Gazety" nie zawiedli (08-02-10, 20:00)
- Spacer po Długiej w Gdańsku? Tylko slalomem (08-02-10, 18:56)
- W 2010 trudniej się dostać do lekarzy specjalistów (08-02-10, 06:00)
- Tłok w pociągu z Kościerzyny do Gdyni (04-02-10, 20:10)
- Wrzeszcz: budują Quattro Towers, a ściany pękają (04-02-10, 07:00)
- Sąsiad zalał mieszkanie. Chora kobieta potrzebuje pomocy (03-02-10, 19:51)
- Czy niepełnosprawnym należą się zniżki na parkowanie? (03-02-10, 10:05)
- Centrum kryzysowe wojewody apeluje: Wywoźcie śnieg z miasta (01-02-10, 21:07)
SERWISY
SONDAŻ
Nieprzyjemna przygoda spotkała mnie na jednej ze stacji z logo Lotosu. Zatrzymałem się przy dystrybutorach, wysiadłem z 15-letniego opla mojej żony, żeby zatankować do pełna (chciałem zrobić żonie niespodziankę, sam na co dzień jeżdżę autem na benzynę). Bez wahania chwyciłem "pistolet", nad którym czarnymi literami napisano "Dynamic" i zacząłem wlewać paliwo. Gdy uzbierało się 27 litrów, zauważyłem, że to nie diesel, a 98-oktanowa benzyna. Ruszyłem do kasy i poprosiłem o pomoc. Usłyszałem, że nie jestem pierwszym klientem, który się pomylił. Gdy zapłaciłem za paliwo 130 zł, sprzedawca poinformował mnie, że benzynę należy wypompować, bo gdybym uruchomił auto, to uszkodzę silnik.
- Co mam zrobić? - zapytałem.
- Mogę podać numer telefonu do mechanika, który się na tym zna. My na stacji nie mamy odpowiedniego sprzętu - odpowiedział.
Mechanik był na miejscu za dwie godziny. Elektryczną pompkę podłączył do akumulatora samochodu, a przez wąż doprowadzający paliwo do silnika wypompował zawartość baku. Zajęło mu to pół godziny, kosztowało mnie sto złotych.
- Niech pan się nie przejmuje. Nie jest pan pierwszy. W podobnej sprawie wzywali mnie na tę stację co najmniej kilkakrotnie - powiedział mi na pożegnanie
- Dlaczego pracownicy stacji nie potrafili od ręki wypompować paliwa z baku? - pytam Marcina Zachowicza, rzecznika grupy Lotos.
- Nie wiem, ale się dowiem - odpowiedział.
Oddzwonił za godzinę: - Pracownicy naszej stacji powinni wypompować paliwo za darmo, ale ta stacja nie należy do koncernu. To tzw. stacja patronacka.
Takich stacji z logo Lotosu jest około stu w Polsce. Na pozostałych dwustu stacjach należących do koncernu, według rzecznika, otrzymałbym pomoc. - Tam nasi pracownicy są przeszkoleni i mają odpowiedni sprzęt. Jedynym warunkiem jest, żeby auto nie było najnowszej generacji, bo te mają zabezpieczenia, które uniemożliwiają wypompowanie paliwa z baku na miejscu. Wtedy klient musi odholować auto do warsztatu na swój koszt.
A jak jest na stacjach innych popularnych koncernów? Zadzwoniliśmy do kilku stacji w Gdańsku.
- W przypadku pomyłek, do których, niestety, co jakiś czas dochodzi z winy naszych klientów, nie wypompowujemy paliwa. Możemy pomóc podając numer telefonu do mechanika - usłyszeliśmy na stacji Shell.
Z kolei pracownica stacji Orlen stwierdziła, że jedyną pomocą jest użyczenie telefonu w celu wezwania lawety, która wywiezie samochód tamujący ruch.
- Oczywiście sam jestem winien, bo za głupie błędy trzeba płacić. Ale może coś jest na rzeczy i powinniście w bardziej zdecydowany sposób oznakować dystrybutory z paliwem na waszych stacjach? - pytam Marcina Zachowicza. -Przyzwyczaiłem się przez lata, że kolorem czarnym i białym oznakowuje się diesla. Dlaczego olej napędowy "Dynamic" i benzyna "Dynamic" mają bardzo podobne do siebie czarno-białe logo?
- Cenna uwaga. Przyjrzymy się temu i zastanowimy co zrobić, żeby oznaczenia na wężach były bardziej czytelne - odpowiedział rzecznik.
- Co mam zrobić? - zapytałem.
- Mogę podać numer telefonu do mechanika, który się na tym zna. My na stacji nie mamy odpowiedniego sprzętu - odpowiedział.
Mechanik był na miejscu za dwie godziny. Elektryczną pompkę podłączył do akumulatora samochodu, a przez wąż doprowadzający paliwo do silnika wypompował zawartość baku. Zajęło mu to pół godziny, kosztowało mnie sto złotych.
- Niech pan się nie przejmuje. Nie jest pan pierwszy. W podobnej sprawie wzywali mnie na tę stację co najmniej kilkakrotnie - powiedział mi na pożegnanie
- Dlaczego pracownicy stacji nie potrafili od ręki wypompować paliwa z baku? - pytam Marcina Zachowicza, rzecznika grupy Lotos.
- Nie wiem, ale się dowiem - odpowiedział.
Oddzwonił za godzinę: - Pracownicy naszej stacji powinni wypompować paliwo za darmo, ale ta stacja nie należy do koncernu. To tzw. stacja patronacka.
Takich stacji z logo Lotosu jest około stu w Polsce. Na pozostałych dwustu stacjach należących do koncernu, według rzecznika, otrzymałbym pomoc. - Tam nasi pracownicy są przeszkoleni i mają odpowiedni sprzęt. Jedynym warunkiem jest, żeby auto nie było najnowszej generacji, bo te mają zabezpieczenia, które uniemożliwiają wypompowanie paliwa z baku na miejscu. Wtedy klient musi odholować auto do warsztatu na swój koszt.
A jak jest na stacjach innych popularnych koncernów? Zadzwoniliśmy do kilku stacji w Gdańsku.
- W przypadku pomyłek, do których, niestety, co jakiś czas dochodzi z winy naszych klientów, nie wypompowujemy paliwa. Możemy pomóc podając numer telefonu do mechanika - usłyszeliśmy na stacji Shell.
Z kolei pracownica stacji Orlen stwierdziła, że jedyną pomocą jest użyczenie telefonu w celu wezwania lawety, która wywiezie samochód tamujący ruch.
- Oczywiście sam jestem winien, bo za głupie błędy trzeba płacić. Ale może coś jest na rzeczy i powinniście w bardziej zdecydowany sposób oznakować dystrybutory z paliwem na waszych stacjach? - pytam Marcina Zachowicza. -Przyzwyczaiłem się przez lata, że kolorem czarnym i białym oznakowuje się diesla. Dlaczego olej napędowy "Dynamic" i benzyna "Dynamic" mają bardzo podobne do siebie czarno-białe logo?
- Cenna uwaga. Przyjrzymy się temu i zastanowimy co zrobić, żeby oznaczenia na wężach były bardziej czytelne - odpowiedział rzecznik.
- 60 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
34 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




