Mieli chemikalia, teraz mają spadający tynk
31.01.2010
aktualizacja: 2010-01-31 19:44
Czteroosobowa rodzina z Gdyni z małymi dziećmi marznie z zimna, a na ich głowy spada tynk. Takie warunki zapewniła im spółdzielnia po tym, gdy okazało się, że w ich poprzednim mieszkaniu wykryto toksyczną substancję
ZOBACZ TAKŻE
- Czytelnicy "Gazety" nie zawiedli (08-02-10, 20:00)
- Spacer po Długiej w Gdańsku? Tylko slalomem (08-02-10, 18:56)
- Tłok w pociągu z Kościerzyny do Gdyni (04-02-10, 20:10)
- Sąsiad zalał mieszkanie. Chora kobieta potrzebuje pomocy (03-02-10, 19:51)
- Centrum kryzysowe wojewody apeluje: Wywoźcie śnieg z miasta (01-02-10, 21:07)
- Gdańsk.Pacjenci szpitala psychiatrycznego marzną (01-02-10, 08:00)
- Gdańsk: Sześć dni bez wody (29-01-10, 13:00)
- Rozkład kolejek w komórkach? SKM: Zajmiemy się tym (17-01-10, 21:57)
- Gdańsk: Z tej wieży żyletek nie będzie. Na razie (14-01-10, 06:00)
- Strzałka na Trakcie pomaga urzędnikom, kierowcy stoją (06-01-10, 20:06)
- Stoczniowy kurs nie dla stoczniowca (05-01-10, 20:00)
- W kolejce po obiad. Na dworze, bo stołówka za mała (04-01-10, 20:51)
- W Gdańsku sąsiedzi nie chcą schroniska dla bezdomnych (03-01-10, 19:57)
- Została mi koszula nocna i kapcie. Resztę zabrał ogień (29-12-09, 22:00)
SERWISY
Krzysztof i Aleksandra Nast mieszkają z dziećmi na gdyńskim Witominie w wieżowcu przy ul. Konwaliowej. Kiedy Sanepid potwierdził, że pod parkietem znajdują się toksyczne substancje, spółdzielnia Bałtyk obiecała wymienić podłogę. By pozbyć się trującej posadzki, trzeba zdjąć parkiet, potem skuć beton i wylać go na nowo, cały czas wietrząc pomieszczenia. Państwo Nast zdziwili się, że remont ma być zimą. - Przy ciepłych kaloryferach wylewki schną szybko. Roboty potrwają góra dwa miesiące - usłyszeli 29 października ub.r., gdy przekazywali spółdzielni klucze do mieszkania.
Jako lokal zastępczy dostali mieszkanie na tym samym osiedlu, w bloku przy ul. Narcyzowej. Ale tu też pojawiły się problemy. - Okna są tak nieszczelne, że firanki się ruszają. W czasie tęgich mrozów dzieci śpią w grubych dresach, a i tak w nocy płaczą, że im zimno - opowiada pani Aleksandra. Lamperia w łazience odpada całymi płatami wprost do wanny.
Ale nie to jest najgorsze. W środę z sufitu w kuchni oderwał się spory kawał tynku i runął na podłogę. - Dziura w suficie ma powierzchnię półtora metra. Na szczęście nikogo w kuchni nie było. Przecież gdyby to runęło na pięcioletnią córkę, mogłoby ją zabić - denerwuje się Krzysztof Nask.
Od razu powiadomił spółdzielnię. - Boimy się wchodzić do kuchni. Przecież znowu coś może spaść - martwi się.
Bałtyk przysłał pracownika, który zeskrobał obluzowane części tynku. Na pytanie, co dalej, usłyszeli w spółdzielni, że niedługo trzeba będzie wyremontować sufit. - To po to uciekaliśmy przed remontem, żeby tutaj też mieć remont?
Tymczasem, choć minęły już ponad trzy miesiące, mieszkanie na Konwaliowej wciąż nie jest gotowe. Przez ten czas spółdzielnia zdjęła parkiet, skuła posadzkę i wylała nową. Parkietu wciąż nie położono. Dlaczego to tyle trwa? - To chyba jasne, że zimą wylewki schną dłużej - usłyszeli w spółdzielni. To jeszcze nie wszystko: podczas skuwania posadzki robotnicy uszkodzili dwie ściany.
Jak mówi Piotr Franzkowiak, zastępca kierownika ds. technicznych SM Bałtyk, remont odbywa się zgodnie z planem. - Wylewka musi schnąć co najmniej 28 dni. Ten czas już minął, ale nadal jest wilgotna, więc parkietu nie można układać, bo klepki się wypaczą. Bardzo możliwe, że roboty potrwają nawet pół roku - tłumaczy.
- Dlaczego nie zastosujecie dmuchawy, która osusza podłoże? - pytamy.
- To nic nie daje. I tak trzeba czekać - uważa. Zapewnia jednak, że powstałe przy remoncie pęknięcia ścian zostaną naprawione.
Piotr Franzkowiak jest zdania, że tynk spadający z sufitu dla nikogo nie jest niebezpieczny. - To stary tynk wapniowy. Mieliśmy wiele takich przypadków, nikomu nic się nie stało - zapewnia. - Niedługo zostanie wyszpachlowany i nie będzie śladu.
Dla Gazety
Roman Witowski, naczelnik wydziału budynków UM Gdyni
W myśl Ustawy o ochronie praw lokatorów i rozporządzenia o warunkach technicznych budynków mieszkalnych, lokal zastępczy powinien być zbliżony standardem do mieszkania remontowanego. Może oczywiście być trochę mniejszy lub mieć łazienkę razem z ubikacją, ale o nieszczelnych oknach czy odpadającym tynku nie może być mowy. To lokal nie nadający się do użytku. Tak nie może wyglądać nawet substandardowe mieszkanie socjalne dla osób po eksmisjach. Przecież odpadający tynk stwarza niebezpieczeństwo dla ludzi.
Miasto w tej sprawie nic zrobić nie może, bo do zapewnienia lokalu zastępczego o odpowiednim standardzie zobowiązany jest właściciel budynku, w tym przypadku spółdzielnia.
Dodam, że w lokalach komunalnych także wymienialiśmy toksyczne podłogi, remont często trwał nawet pół roku.
Jako lokal zastępczy dostali mieszkanie na tym samym osiedlu, w bloku przy ul. Narcyzowej. Ale tu też pojawiły się problemy. - Okna są tak nieszczelne, że firanki się ruszają. W czasie tęgich mrozów dzieci śpią w grubych dresach, a i tak w nocy płaczą, że im zimno - opowiada pani Aleksandra. Lamperia w łazience odpada całymi płatami wprost do wanny.
Ale nie to jest najgorsze. W środę z sufitu w kuchni oderwał się spory kawał tynku i runął na podłogę. - Dziura w suficie ma powierzchnię półtora metra. Na szczęście nikogo w kuchni nie było. Przecież gdyby to runęło na pięcioletnią córkę, mogłoby ją zabić - denerwuje się Krzysztof Nask.
Od razu powiadomił spółdzielnię. - Boimy się wchodzić do kuchni. Przecież znowu coś może spaść - martwi się.
Bałtyk przysłał pracownika, który zeskrobał obluzowane części tynku. Na pytanie, co dalej, usłyszeli w spółdzielni, że niedługo trzeba będzie wyremontować sufit. - To po to uciekaliśmy przed remontem, żeby tutaj też mieć remont?
Tymczasem, choć minęły już ponad trzy miesiące, mieszkanie na Konwaliowej wciąż nie jest gotowe. Przez ten czas spółdzielnia zdjęła parkiet, skuła posadzkę i wylała nową. Parkietu wciąż nie położono. Dlaczego to tyle trwa? - To chyba jasne, że zimą wylewki schną dłużej - usłyszeli w spółdzielni. To jeszcze nie wszystko: podczas skuwania posadzki robotnicy uszkodzili dwie ściany.
Jak mówi Piotr Franzkowiak, zastępca kierownika ds. technicznych SM Bałtyk, remont odbywa się zgodnie z planem. - Wylewka musi schnąć co najmniej 28 dni. Ten czas już minął, ale nadal jest wilgotna, więc parkietu nie można układać, bo klepki się wypaczą. Bardzo możliwe, że roboty potrwają nawet pół roku - tłumaczy.
- Dlaczego nie zastosujecie dmuchawy, która osusza podłoże? - pytamy.
- To nic nie daje. I tak trzeba czekać - uważa. Zapewnia jednak, że powstałe przy remoncie pęknięcia ścian zostaną naprawione.
Piotr Franzkowiak jest zdania, że tynk spadający z sufitu dla nikogo nie jest niebezpieczny. - To stary tynk wapniowy. Mieliśmy wiele takich przypadków, nikomu nic się nie stało - zapewnia. - Niedługo zostanie wyszpachlowany i nie będzie śladu.
Dla Gazety
Roman Witowski, naczelnik wydziału budynków UM Gdyni
W myśl Ustawy o ochronie praw lokatorów i rozporządzenia o warunkach technicznych budynków mieszkalnych, lokal zastępczy powinien być zbliżony standardem do mieszkania remontowanego. Może oczywiście być trochę mniejszy lub mieć łazienkę razem z ubikacją, ale o nieszczelnych oknach czy odpadającym tynku nie może być mowy. To lokal nie nadający się do użytku. Tak nie może wyglądać nawet substandardowe mieszkanie socjalne dla osób po eksmisjach. Przecież odpadający tynk stwarza niebezpieczeństwo dla ludzi.
Miasto w tej sprawie nic zrobić nie może, bo do zapewnienia lokalu zastępczego o odpowiednim standardzie zobowiązany jest właściciel budynku, w tym przypadku spółdzielnia.
Dodam, że w lokalach komunalnych także wymienialiśmy toksyczne podłogi, remont często trwał nawet pół roku.
Polecamy - Zatrudnią "Anioła". Czy gospodarz domu wygra z wandalami?
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




