Gdańsk: Z tej wieży żyletek nie będzie. Na razie
14.01.2010
aktualizacja: 2010-01-13 20:23
Władze miasta wstrzymały plany rozebrania wieży z oliwskiego lasu. I z radością oddadzą obiekt nowemu właścicielowi. Ale chętnych do przygarnięcia konstrukcji jak dotąd nie ma
ZOBACZ TAKŻE
- Tłok w pociągu z Kościerzyny do Gdyni (04-02-10, 20:10)
- Sąsiad zalał mieszkanie. Chora kobieta potrzebuje pomocy (03-02-10, 19:51)
- Centrum kryzysowe wojewody apeluje: Wywoźcie śnieg z miasta (01-02-10, 21:07)
- Gdańsk.Pacjenci szpitala psychiatrycznego marzną (01-02-10, 08:00)
- Mieli chemikalia, teraz mają spadający tynk (31-01-10, 08:00)
- Gdańsk: Sześć dni bez wody (29-01-10, 13:00)
- Strzałka na Trakcie pomaga urzędnikom, kierowcy stoją (06-01-10, 20:06)
- Stoczniowy kurs nie dla stoczniowca (05-01-10, 20:00)
- W kolejce po obiad. Na dworze, bo stołówka za mała (04-01-10, 20:51)
- W Gdańsku sąsiedzi nie chcą schroniska dla bezdomnych (03-01-10, 19:57)
- Została mi koszula nocna i kapcie. Resztę zabrał ogień (29-12-09, 22:00)
- Gdańsk: Więcej kasy na badania młodych sportowców (20-12-09, 19:21)
- Żyjemy, jak w kopalni węgla - mówią sąsiedzi sortowni (18-12-09, 06:00)
SERWISY
Metalowa wieża ukryta na wzgórzu w oliwskim lesie - tam, gdzie ul. Polanki przecina się z ul. Bażyńskiego - przez lata pozostawała zapomniana.
- To była wieża naprowadzająca samoloty, które latały na lotnisko na Zaspie. Powstała po wojnie, prawdopodobnie w latach 50. albo 60. Lotnisko zlikwidowano w 1974 r., a o wieży wszyscy zapomnieli - wyjaśnia Tomasz Strug z Wolnego Forum Gdańsk.
Ale pod koniec zeszłego roku o wieży znowu zrobiło się głośno. I to za sprawą gdańskich urzędników, którzy postanowili, że niezabezpieczona, lekko przerdzewiała konstrukcja stanowi zagrożenie. Dlatego trzeba ją pociąć. - Długo szukaliśmy właściciela obiektu. Pytaliśmy wojsko, lotnisko, Marynarkę Wojenną, lotnictwo cywilne i wojskowe - nikt się nie przyznał. Wieża przeszła więc pod zarząd miasta - mówi Mieczysław Kotłowski z gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni, który postanowił, że metalową wieżę należy zlikwidować.
Decyzja wywołała jednak gorące protesty miłośników Gdańska. I oburzenie na forach internetowych: - Komu ta wieża przeszkadza? Jak ktoś będzie chciał sobie zrobić krzywdę, to spadnie i z Pachołka, i ze schodów w swoim domu. Albo się utopi na plaży, bo nie ogrodzono jej od wody!
- Wieża wymaga nakładu kilkuset złotych na wymianę podłóg wielkości 2-3 m kw. Konstrukcja jest gruba, solidna, nie ma śladów rdzy. Zamiast wydawać tysiące na jej demontaż, można wydać grosze na naprawę i tablicę o własnej odpowiedzialności za wchodzenie na nią.
- Najprostszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie wieży w spokoju - pisali na forach trójmiejscy internauci.
Oficjalne pismo w obronie wieży skierowało do władz miasta Stowarzyszenie Miłośników Podziemnych Zabytków Trójmiasta "Gertruda": "Uważamy, że likwidacja wieży byłaby bezcelowa, szkodliwa i dla wielu osób zwyczajnie przykra, ze względu na sentyment związany z tym miejscem" - napisali członkowie organizacji.
- Pod petycją zebraliśmy około 150 podpisów - mówi Michał Klugmann z "Gertrudy". - Bo przecież obiekt nikomu i w niczym nie przeszkadza, sam z siebie nie stanowi żadnego zagrożenia w sensie ewentualnej katastrofy budowlanej i zawalenia się - stan stalowej konstrukcji jest zaskakująco dobry, a drobne mankamenty w postaci miejscowo przerdzewiałej podłogi podestu da się usunąć niewielkim kosztem. Jedyny możliwy wypadek, jaki może się tu przydarzyć, wiązać się może tylko z upadkiem z wysokości kogoś, kto intencjonalnie na wieżę wejdzie. Ale podobne "zagrożenie" stwarzają też wszystkie drzewa, słupy energetyczne, mosty, wiadukty i wysokie budynki, a jednak, póki co, nie likwiduje się ich profilaktycznie.
Tymczasem miasto ponawia propozycję, by wieżę ktoś wziął pod opiekę. - Ochoczo ją oddamy - zapewnia Kotłowski. - Ale chętnych nie ma. Sprawa pozostaje otwarta. Wieża w chwili obecnej nie zostanie pocięta.
Wyrok na wieżę został odroczony. Ale - jak podkreśla miasto - jedynie tymczasowo. - Miasta na zarządzanie tym obiektem zwyczajnie nie stać - tłumaczy Emilia Salach z gdańskiego magistratu. - A wieża nie może tak po prostu sobie stać, niezabezpieczona. Dlatego chętnie ją oddamy. Komukolwiek. Liczymy, że skoro obiekt ma tylu miłośników, chętny w końcu się znajdzie. Albo może uda znaleźć się sponsora. My na pewno będziemy ten temat rozgłaszać, także na stronach miasta.
- To była wieża naprowadzająca samoloty, które latały na lotnisko na Zaspie. Powstała po wojnie, prawdopodobnie w latach 50. albo 60. Lotnisko zlikwidowano w 1974 r., a o wieży wszyscy zapomnieli - wyjaśnia Tomasz Strug z Wolnego Forum Gdańsk.
Ale pod koniec zeszłego roku o wieży znowu zrobiło się głośno. I to za sprawą gdańskich urzędników, którzy postanowili, że niezabezpieczona, lekko przerdzewiała konstrukcja stanowi zagrożenie. Dlatego trzeba ją pociąć. - Długo szukaliśmy właściciela obiektu. Pytaliśmy wojsko, lotnisko, Marynarkę Wojenną, lotnictwo cywilne i wojskowe - nikt się nie przyznał. Wieża przeszła więc pod zarząd miasta - mówi Mieczysław Kotłowski z gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni, który postanowił, że metalową wieżę należy zlikwidować.
Decyzja wywołała jednak gorące protesty miłośników Gdańska. I oburzenie na forach internetowych: - Komu ta wieża przeszkadza? Jak ktoś będzie chciał sobie zrobić krzywdę, to spadnie i z Pachołka, i ze schodów w swoim domu. Albo się utopi na plaży, bo nie ogrodzono jej od wody!
- Wieża wymaga nakładu kilkuset złotych na wymianę podłóg wielkości 2-3 m kw. Konstrukcja jest gruba, solidna, nie ma śladów rdzy. Zamiast wydawać tysiące na jej demontaż, można wydać grosze na naprawę i tablicę o własnej odpowiedzialności za wchodzenie na nią.
- Najprostszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie wieży w spokoju - pisali na forach trójmiejscy internauci.
Oficjalne pismo w obronie wieży skierowało do władz miasta Stowarzyszenie Miłośników Podziemnych Zabytków Trójmiasta "Gertruda": "Uważamy, że likwidacja wieży byłaby bezcelowa, szkodliwa i dla wielu osób zwyczajnie przykra, ze względu na sentyment związany z tym miejscem" - napisali członkowie organizacji.
- Pod petycją zebraliśmy około 150 podpisów - mówi Michał Klugmann z "Gertrudy". - Bo przecież obiekt nikomu i w niczym nie przeszkadza, sam z siebie nie stanowi żadnego zagrożenia w sensie ewentualnej katastrofy budowlanej i zawalenia się - stan stalowej konstrukcji jest zaskakująco dobry, a drobne mankamenty w postaci miejscowo przerdzewiałej podłogi podestu da się usunąć niewielkim kosztem. Jedyny możliwy wypadek, jaki może się tu przydarzyć, wiązać się może tylko z upadkiem z wysokości kogoś, kto intencjonalnie na wieżę wejdzie. Ale podobne "zagrożenie" stwarzają też wszystkie drzewa, słupy energetyczne, mosty, wiadukty i wysokie budynki, a jednak, póki co, nie likwiduje się ich profilaktycznie.
Tymczasem miasto ponawia propozycję, by wieżę ktoś wziął pod opiekę. - Ochoczo ją oddamy - zapewnia Kotłowski. - Ale chętnych nie ma. Sprawa pozostaje otwarta. Wieża w chwili obecnej nie zostanie pocięta.
Wyrok na wieżę został odroczony. Ale - jak podkreśla miasto - jedynie tymczasowo. - Miasta na zarządzanie tym obiektem zwyczajnie nie stać - tłumaczy Emilia Salach z gdańskiego magistratu. - A wieża nie może tak po prostu sobie stać, niezabezpieczona. Dlatego chętnie ją oddamy. Komukolwiek. Liczymy, że skoro obiekt ma tylu miłośników, chętny w końcu się znajdzie. Albo może uda znaleźć się sponsora. My na pewno będziemy ten temat rozgłaszać, także na stronach miasta.
- 9 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowa siatka połączeń OLT. Polecimy nawet ...
- Brytyjski okręt desantowy w Gdyni. Można ...
- Dramat w Słupsku: dwulatek katowany przez ...
- Długa to nie agencja nieruchomości. ...
- Dziś silny wiatr i zawieje. Jutro pogoda ...
- Wyjątkowy spacer! Gdańskie zakamarki dla ...
- Gdynia: dwa napady na osiedlowe sklepiki
- Arcymaszkary polskiej architektury. Sopot ...
- Poznaj najniebezpieczniejsze ulice ...
- Życie Lecha Wałęsy: Sharon Stone i świat ...
- "Proszę pokazać torbę". Co może sklepowy ...
- Wyjątkowy spacer! Gdańskie zakamarki dla ...
- Czas Gdyni: te inwestycje wpłynęły na ...
- Pół tony holenderskiej trawy w oponach [wideo]





