W kolejce po obiad. Na dworze, bo stołówka za mała

Katarzyna Fryc
04.01.2010 aktualizacja: 2010-01-04 20:51
A A A Drukuj
W tegorocznym budżecie Rumi nie ma pieniędzy na obiecaną rozbudowę SP 1 - oburzają się rodzice uczniów. - Rozbudowa będzie, to mój punkt honoru - zapewnia burmistrz. Czy to naprawdę ostatnia zima, gdy dzieci z "jedynki" marzną na dworze, czekając na obiad?
Rumska SP nr 1 przy ul. Kościelnej, do której uczęszcza blisko 600 dzieci, nigdy nie miała szczęścia do inwestycji. Szkoła działa w dwóch budynkach. W jednym są sale lekcyjne i szatnia. W drugim, oddalonym o 50 metrów - sala gimnastyczna, maleńka stołówka, świetlica i sale dla zerówki. Szkoła jest tak przepełniona, że dzieci uczą się na trzy zmiany.

Od lat dyrekcja SP i rodzice proszą magistrat o rozbudowę. Najbardziej zależy im na skrzydle, które połączyłoby oba budynki. Ale dotąd efektów nie ma.

- Ręce opadają. Czy ktoś widział w normalnej szkole, żeby przez jedną salę przechodziło się do drugiej? - denerwuje się Katarzyna Domagała, jedna z mam. - Klasy o powierzchni 15 metrów albo szatnię tak ciasną, że nie ma gdzie zmienić butów? Czy ktoś pomyślał o zdrowiu naszych dzieci, które w sweterkach, czy to deszcz, czy mróz, stoją na dworze w kolejce do stołówki? W stołówce jest 60 miejsc, a obiady je prawie 300 uczniów. Więc reszta czeka na zewnątrz. Ubrać kurtek nie mogą, bo w ciasnej szatni w tym czasie przebierają się inne dzieci. I dlatego nasze dzieci tak często chorują.

Kiedy w marcu ubiegłego roku skłóceni radni po raz kolejny nie mogli dogadać się co do rozpoczęcia inwestycji, rodzice zaczęli zbierać podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania rady.

Na tę wiadomość rajcy zareagowali dość nerwowo. Najpierw zwołali nadzwyczajną sesję, na której winą za sytuację obarczyli burmistrza i dyrektorkę SP 1. Ale niedługo potem na rozbudowę przeznaczyli 340 tys.

Mimo tej decyzji rodzice nadal zbierali podpisy. Do referendum nie doszło, bo nie zdobyli wymaganej liczby (3,6 tys.). A niedawno odkryli, że w projekcie budżetu Rumi na 2010 r. - mimo obietnic - nie ma pieniędzy na rozbudowę. - Po prostu czujemy się oszukani - mówi Piotr Labudda.

Ale burmistrz Elżbieta Rogala-Kończak zapewnia, że inwestycja ruszy jeszcze w tym roku. - To mój punkt honoru - zarzeka się. Jak mówi, kończą się prace projektowe i opracowanie kosztorysu. W drugiej połowie roku ma być rozstrzygnięty przetarg na wykonawcę i prace będą mogły się rozpocząć. Dlaczego w budżecie nie ma na nie żadnych środków? - Bo będą pochodzić z oszczędności, jakie zostaną nam z programu modernizacji dróg. Wysokość tej sumy nie jest jeszcze znana - tłumaczy.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów