Została mi koszula nocna i kapcie. Resztę zabrał ogień
29.12.2009
aktualizacja: 2009-12-30 11:18
Fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazet
Ogień w ciągu kilku minut zabrał wszystko - mówi Bożena Dudek. W pożarze kamienicy przy ul. Andersa w Sopocie doszczętnie spłonęły trzy mieszkania, kilka sąsiednich jest zniszczonych. O pomoc pogorzelcom apelują władze miasta.
ZOBACZ TAKŻE
- Gdańsk.Pacjenci szpitala psychiatrycznego marzną (01-02-10, 08:00)
- Mieli chemikalia, teraz mają spadający tynk (31-01-10, 08:00)
- Gdańsk: Sześć dni bez wody (29-01-10, 13:00)
- Gdańsk: Z tej wieży żyletek nie będzie. Na razie (14-01-10, 06:00)
- Strzałka na Trakcie pomaga urzędnikom, kierowcy stoją (06-01-10, 20:06)
- Stoczniowy kurs nie dla stoczniowca (05-01-10, 20:00)
- W Gdańsku sąsiedzi nie chcą schroniska dla bezdomnych (03-01-10, 19:57)
- Gdańsk: Więcej kasy na badania młodych sportowców (20-12-09, 19:21)
- Żyjemy, jak w kopalni węgla - mówią sąsiedzi sortowni (18-12-09, 06:00)
- Gdańsk: Będzie autobus dla osiedla Pięć Wzgórz (17-12-09, 06:00)
- Bez biletu, ale nie na gapę. W Gdańsku to możliwe (15-12-09, 07:00)
- Pomocy! Jak mam sobie poradzić ze złym sąsiadem? (14-12-09, 08:00)
- Remont trzeba przeczekać, potem będzie pięknie (10-12-09, 10:42)
- Błoto zagraża kierowcom na Jabłoniowej (06-12-09, 17:30)
SERWISY
Kiedy w nocy z 16 na 17 grudnia zapaliła się kamienica przy ul. Andersa 14, większość jej lokatorów spała. - Była godz. 2.30 w nocy. Zapaliła się instalacja. Podobno sąsiadka miała jakoś prowizorycznie podłączoną zmywarkę, poszła iskra i zaczęło się palić. Dobrze, że jej córka akurat wstała do toalety. Poczuła dziwny swąd, obudziła matkę, a ta zaalarmowała sąsiadów - opowiada Bożena Dudek, jedna z lokatorek. W pożarze straciła wszystko, co miała. - Zbiegaliśmy na dwór w samych piżamach, kapciach. A to przed samymi świętami było, mróz już chwytał.
Sopocka kamienica to spory budynek na skrzyżowaniu ul. Andersa z ul. Armii Krajowej. Pożar wybuchł w mieszkaniu na drugim piętrze. Szybko rozprzestrzenił się na dwa lokale sąsiednie. Spłonęły sprzęty, pościel, naczynia, ubrania. Zalane i przypalone są również sufity i podłogi mieszkań znajdujących się poniżej i powyżej drugiego piętra. - Na przykład w mieszkaniu na poddaszu nie można mieszkać, bo naruszone są stropy - mówi Paweł Orłowski, wiceprezydent Sopotu. - Lokal należy do młodego małżeństwa z 3-miesięcznym dzieckiem. W nocy, kiedy wybuchł pożar, sytuacja wyglądała dość dramatycznie. Korytarze były tak zadymione, że lokatorzy nie mogli wyjść z mieszania, tym bardziej z niemowlakiem. Straż pożarna musiała wjechać na podwórko, podstawić drabinę i dziecko przez okno wynosić. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Poszkodowane rodziny święta spędziły u swoich rodzin. Teraz chcą wrócić "na swoje". - Ale wszystko poszło z dymem. Zaczadził się nawet mój kot, którego miałam od 9 lat. Muszę zaczynać wszystko od początku. A to nie jest łatwe - mówi Bożena Dudek.
Dlatego w pomoc sopocianom zaangażowało się miasto. - Dotychczas rodziny poszkodowane w pożarze otrzymały z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sopocie zasiłek celowy w wysokości 1 tys. zł - mówi Agnieszka Niedałtowska. - Jednej z rodzin przyznaliśmy mieszkanie komunalne. Kolejne potrzebują pieniędzy na to, żeby móc jakieś lokum tymczasowo wynająć. Wciąż jeszcze trwa szacowanie strat. Chcemy pomóc mieszkańcom. Dlatego uruchomiliśmy specjalne konto, na które można wpłacać pieniądze. Zostaną przeznaczone za zakup niezbędnych rzeczy i wyposażenie mieszkań.
Lokal socjalny - pokój z kuchnią i łazienką na ul. Niepodległości - przypadł Bożenie Dudek. - Dzisiaj odbiorę klucze. Na razie mieszkam u siostry w Gdańsku. Czas się wyprowadzić, problem w tym, że nowe mieszkanie jest całkiem puste. Za pieniądze z zasiłku kupiłam m.in. płaszcz i buty, bo chodziłam w pożyczonych, jedzenie na święta i lampę do mieszkania. Dostałam też 700 zł z mojej parafii w Sopocie - wszystko przeznaczę na meble do domu.
Sopocianom może pomóc każdy. Wystarczy wpłacić pieniądze na konto Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sopocie. Koniecznie z dopiskiem: "Pomoc dla pogorzelców 2009".
Numer konta: 17 1160 2202 0000 0000 6195 0130
Sopocka kamienica to spory budynek na skrzyżowaniu ul. Andersa z ul. Armii Krajowej. Pożar wybuchł w mieszkaniu na drugim piętrze. Szybko rozprzestrzenił się na dwa lokale sąsiednie. Spłonęły sprzęty, pościel, naczynia, ubrania. Zalane i przypalone są również sufity i podłogi mieszkań znajdujących się poniżej i powyżej drugiego piętra. - Na przykład w mieszkaniu na poddaszu nie można mieszkać, bo naruszone są stropy - mówi Paweł Orłowski, wiceprezydent Sopotu. - Lokal należy do młodego małżeństwa z 3-miesięcznym dzieckiem. W nocy, kiedy wybuchł pożar, sytuacja wyglądała dość dramatycznie. Korytarze były tak zadymione, że lokatorzy nie mogli wyjść z mieszania, tym bardziej z niemowlakiem. Straż pożarna musiała wjechać na podwórko, podstawić drabinę i dziecko przez okno wynosić. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Poszkodowane rodziny święta spędziły u swoich rodzin. Teraz chcą wrócić "na swoje". - Ale wszystko poszło z dymem. Zaczadził się nawet mój kot, którego miałam od 9 lat. Muszę zaczynać wszystko od początku. A to nie jest łatwe - mówi Bożena Dudek.
Dlatego w pomoc sopocianom zaangażowało się miasto. - Dotychczas rodziny poszkodowane w pożarze otrzymały z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sopocie zasiłek celowy w wysokości 1 tys. zł - mówi Agnieszka Niedałtowska. - Jednej z rodzin przyznaliśmy mieszkanie komunalne. Kolejne potrzebują pieniędzy na to, żeby móc jakieś lokum tymczasowo wynająć. Wciąż jeszcze trwa szacowanie strat. Chcemy pomóc mieszkańcom. Dlatego uruchomiliśmy specjalne konto, na które można wpłacać pieniądze. Zostaną przeznaczone za zakup niezbędnych rzeczy i wyposażenie mieszkań.
Lokal socjalny - pokój z kuchnią i łazienką na ul. Niepodległości - przypadł Bożenie Dudek. - Dzisiaj odbiorę klucze. Na razie mieszkam u siostry w Gdańsku. Czas się wyprowadzić, problem w tym, że nowe mieszkanie jest całkiem puste. Za pieniądze z zasiłku kupiłam m.in. płaszcz i buty, bo chodziłam w pożyczonych, jedzenie na święta i lampę do mieszkania. Dostałam też 700 zł z mojej parafii w Sopocie - wszystko przeznaczę na meble do domu.
Sopocianom może pomóc każdy. Wystarczy wpłacić pieniądze na konto Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sopocie. Koniecznie z dopiskiem: "Pomoc dla pogorzelców 2009".
Numer konta: 17 1160 2202 0000 0000 6195 0130
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




