Żyjemy, jak w kopalni węgla - mówią sąsiedzi sortowni
18.12.2009
aktualizacja: 2009-12-17 19:55
- Pracują całą dobę, straszny hałas jest, wszędzie brud i pył - skarżą się mieszkańcy Rumi, których domy sąsiadują z sortownią węgla. Urzędnicy: - Zleciliśmy kontrolę, jeśli potwierdzi zarzuty mieszkańców, właściciel będzie musiał zmienić sposób funkcjonowania firmy
ZOBACZ TAKŻE
- Gdańsk: Z tej wieży żyletek nie będzie. Na razie (14-01-10, 06:00)
- Strzałka na Trakcie pomaga urzędnikom, kierowcy stoją (06-01-10, 20:06)
- Stoczniowy kurs nie dla stoczniowca (05-01-10, 20:00)
- W Gdańsku sąsiedzi nie chcą schroniska dla bezdomnych (03-01-10, 19:57)
- Została mi koszula nocna i kapcie. Resztę zabrał ogień (29-12-09, 22:00)
- Gdańsk: Będzie autobus dla osiedla Pięć Wzgórz (17-12-09, 06:00)
- Bez biletu, ale nie na gapę. W Gdańsku to możliwe (15-12-09, 07:00)
- Pomocy! Jak mam sobie poradzić ze złym sąsiadem? (14-12-09, 08:00)
- Remont trzeba przeczekać, potem będzie pięknie (10-12-09, 10:42)
- Błoto zagraża kierowcom na Jabłoniowej (06-12-09, 17:30)
- Patrol Reporterów: Wdowie należą się pieniądze (03-12-09, 18:11)
- Gdańsk: niebezpieczne wykopy przy Mariackiej (30-11-09, 19:09)
- Gdańsk: Miasto wymieni okna. Po pół wieku (29-11-09, 19:22)
- Kto zniszczył ścieżkę rowerową we Wrzeszczu (25-11-09, 08:00)
SERWISY
- Mieszkamy naprzeciwko składu węglowego. Od maja węgiel jest przywożony wagonami albo ciężarówkami, jest sortowany, przemielany, czasem trwa to kilka dni z rzędu do godz. 3-4 nad ranem - opowiada Bogusława Pieper. - Kto im dał pozwolenie na taką działalność? Interweniowaliśmy w urzędach, ale nas odsyłają.
Spotykamy się na placu przed domem przy ul. Grunwaldzkiej - przelotówki łączącej miejscowości. Po tej stronie jest jeszcze Rumia, po drugiej, zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej - już Reda. To właśnie tam, za parkanem piętrzą się spore hałdy węgla. Na działce uwijają się pracownicy. Co chwilę podjeżdża samochód z dostawą. - Żyjemy tu jak na Śląsku, szczególnie latem jak jest sucho, w powietrzu unosi się gruba warstwa pyłu - mówi Justyna Walenciak. - Córka zaczęła chorować, ja też ostatnio byłam na zwolnieniu - zapalenie górnych dróg oddechowych.
- Jak się okno latem choćby uchyli, pył wlatuje do środka. Firanki czarne, prania nie można wywiesić - dodaje Krzysztof Mostowski.
- Na balkonie mam jasne płytki, od tego węglowego osadu zrobiły się czarne, smugi zostają jak się przetrze. Meble ogrodowe do wyrzucenia, jak ta sadza się wdarła - wtrąca Pelagia Kass.
Poszkodowani zebrali wśród mieszkańców 55 podpisów pod protestem przeciwko działalności sortowni.
- Nie chcemy żadnych odszkodowań - mówi Bogusława Pieper. - Chcemy, żeby zakład albo się stąd wyniósł, albo żeby zadaszyli teren.
Sprawa trafiła do magistratu w Redzie (bo na terenie tej gminy znajduje się skład węgla). - Na początku myśleliśmy, że może mieszkańcy są trochę przewrażliwieni i przesadzają - przyznaje burmistrz Redy Krzysztof Krzemiński. - Ale kiedyś na własne oczy widziałem, jak przeładowywany jest węgiel. Była 1 czy 2 nad ranem, a tam hałas i plac rzęsiście oświetlony.
Kto dał składowisku pozwolenie na działalność? Burmistrz Krzemiński: - To jest teren przemysłowy - działka należy do Lasów Państwowych - przeznaczony pod składowisko i działalność produkcyjną. Nie potrzeba specjalnych pozwoleń. Przez lata istniał tu skład opału i drewna i nie było żadnych problemów. Dlatego kiedy ruszyła sortownia, nikt nie spodziewał się działalności na taką skalę.
Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. - Jesteśmy w trakcie kontroli. Wyniki powinny być gotowe z końcem tygodnia - mówi Piotr Trybuszewski, zastępca inspektora wojewódzkiego. - To typowa kontrola interwencyjna. Dokonaliśmy pomiarów hałasu w porze dziennej, wykazały przekroczenie norm o kilka decybeli. Teraz chcemy przeprowadzić badania w nocy. I pewnie, jeśli prace prowadzone są tam w podobnym zakresie jak w dzień, poziom hałasu będzie jeszcze wyższy.
Jeśli normy będą przekroczone WIOŚ może nałożyć na przedsiębiorcę karę. - Nie jestem w stanie podać konkretnej sumy, ale może być dotkliwa - dodaje Trybuszewski.
Burmistrz Krzemiński: - Jeśli badania inspektoratu potwierdzą zarzuty mieszkańców, właściciel sortowni będzie musiał zmodyfikować działalność, np. na funkcjonowanie dzienne.
Z właścicielem przedsiębiorstwa nie udało nam się porozmawiać. Gdy dzwoniliśmy, jego pracownicy mówili, że nie ma go w firmie i obiecywali, że do nas oddzwoni. Nie zadzwonił.
Spotykamy się na placu przed domem przy ul. Grunwaldzkiej - przelotówki łączącej miejscowości. Po tej stronie jest jeszcze Rumia, po drugiej, zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej - już Reda. To właśnie tam, za parkanem piętrzą się spore hałdy węgla. Na działce uwijają się pracownicy. Co chwilę podjeżdża samochód z dostawą. - Żyjemy tu jak na Śląsku, szczególnie latem jak jest sucho, w powietrzu unosi się gruba warstwa pyłu - mówi Justyna Walenciak. - Córka zaczęła chorować, ja też ostatnio byłam na zwolnieniu - zapalenie górnych dróg oddechowych.
- Jak się okno latem choćby uchyli, pył wlatuje do środka. Firanki czarne, prania nie można wywiesić - dodaje Krzysztof Mostowski.
- Na balkonie mam jasne płytki, od tego węglowego osadu zrobiły się czarne, smugi zostają jak się przetrze. Meble ogrodowe do wyrzucenia, jak ta sadza się wdarła - wtrąca Pelagia Kass.
Poszkodowani zebrali wśród mieszkańców 55 podpisów pod protestem przeciwko działalności sortowni.
- Nie chcemy żadnych odszkodowań - mówi Bogusława Pieper. - Chcemy, żeby zakład albo się stąd wyniósł, albo żeby zadaszyli teren.
Sprawa trafiła do magistratu w Redzie (bo na terenie tej gminy znajduje się skład węgla). - Na początku myśleliśmy, że może mieszkańcy są trochę przewrażliwieni i przesadzają - przyznaje burmistrz Redy Krzysztof Krzemiński. - Ale kiedyś na własne oczy widziałem, jak przeładowywany jest węgiel. Była 1 czy 2 nad ranem, a tam hałas i plac rzęsiście oświetlony.
Kto dał składowisku pozwolenie na działalność? Burmistrz Krzemiński: - To jest teren przemysłowy - działka należy do Lasów Państwowych - przeznaczony pod składowisko i działalność produkcyjną. Nie potrzeba specjalnych pozwoleń. Przez lata istniał tu skład opału i drewna i nie było żadnych problemów. Dlatego kiedy ruszyła sortownia, nikt nie spodziewał się działalności na taką skalę.
Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. - Jesteśmy w trakcie kontroli. Wyniki powinny być gotowe z końcem tygodnia - mówi Piotr Trybuszewski, zastępca inspektora wojewódzkiego. - To typowa kontrola interwencyjna. Dokonaliśmy pomiarów hałasu w porze dziennej, wykazały przekroczenie norm o kilka decybeli. Teraz chcemy przeprowadzić badania w nocy. I pewnie, jeśli prace prowadzone są tam w podobnym zakresie jak w dzień, poziom hałasu będzie jeszcze wyższy.
Jeśli normy będą przekroczone WIOŚ może nałożyć na przedsiębiorcę karę. - Nie jestem w stanie podać konkretnej sumy, ale może być dotkliwa - dodaje Trybuszewski.
Burmistrz Krzemiński: - Jeśli badania inspektoratu potwierdzą zarzuty mieszkańców, właściciel sortowni będzie musiał zmodyfikować działalność, np. na funkcjonowanie dzienne.
Z właścicielem przedsiębiorstwa nie udało nam się porozmawiać. Gdy dzwoniliśmy, jego pracownicy mówili, że nie ma go w firmie i obiecywali, że do nas oddzwoni. Nie zadzwonił.
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień









