Kto zniszczył ścieżkę rowerową we Wrzeszczu

Michał Tusk
25.11.2009 aktualizacja: 2009-11-24 17:52
A A A Drukuj
Ścieżka rowerowa we Wrzeszczu fot. Dominik Sadowski / AG
Jeśli z czegoś Gdańsk może być dumny, to z pewnością ze ścieżek rowerowych. Cała Polska zazdrości nam rowerowych szlaków z gładkiego, czerwonego asfaltu. Problem w tym, że podczas remontów instalacji podziemnych wykonawcy niszczą nawierzchnię i łatają ją betonowymi kostkami
Jedną z bardziej popularnych ścieżek w Gdańsku jest ta łącząca al. Hallera z Galerią Bałtycką wzdłuż ul. Grunwaldzkiej. Rowerzyści korzystają z niej, by dojechać z Wrzeszcza i Niedźwiednika do plaży w Brzeźnie, lub ze starej Zaspy np. do Galerii Bałtyckiej lub Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. To także jedna z pierwszych ścieżek w Gdańsku wybudowana z czerwonego asfaltu. Niestety - nic co piękne nie trwa wiecznie.

- W ciągu ostatnich tygodni robotnicy przeprowadzali na ul. Kościuszki remont jakichś instalacji podziemnych - mówi Marcin Solosowski z Wrzeszcza. - Po zakończeniu prac, zamiast odnowić nawierzchnię tak, jak należy z czerwonego asfaltu, niedbale załatali jedynie wykonaną przez siebie dziurę kostką betonową. Do tego na wszystko wysypali piach, który teraz zalega na ścieżce. To wygląda fatalnie - mówi nasz czytelnik.

Nie udało nam się zidentyfikować wykonawcy, ani miejskiej instytucji, która zleciła te prace. Na pewno nie był nią Zarząd Dróg i Zieleni, który zajmuje się budową i utrzymaniem ścieżek rowerowych w mieście.

- To ewidentnie błąd wykonawcy - mówi Mieczysław Kotłowski, dyrektor ZDiZ. - Jeśli chodzi o remonty instalacji podziemnych prowadzone na terenie ścieżek rowerowych to zasady są proste. Jeśli zniszczenie nawierzchni nastąpiło w wyniku naprawy nagłej awarii, to wtedy wykonawca prac może warunkowo załatać wykopaną dziurę zwykłym asfaltem, który powinien równo i dokładnie przylegać do otaczającej nawierzchni ścieżki. Jeśli natomiast na ścieżce prowadzono zaplanowane wcześniej prace, wykonawca ma obowiązek odnowić nawierzchnię w tym miejscu z użyciem czerwonego asfaltu - tego samego, z którego budowane są drogi rowerowe w Gdańsku - tłumaczy Kotłowski. Zasady te wynikają z terminów produkcji asfaltu czerwonego. Trzeba go wcześniej specjalnie zamawiać, dlatego nie jest dostępny od ręki, właśnie w przypadku awarii.

Jak było na ul. Kościuszki?

- To nie była awaria. W wielu miejscach na ścieżce wbudowano nowe zawory do instalacji wodociągowej, więc roboty były planowane - mówi Solosowski.

- Bez względu na to, czy mieliśmy do czynienia z awarią czy nie, wykonawca nie mógł do tego użyć kostki brukowej. Sprawdzimy, kto jest odpowiedzialny za te uszkodzenia i wymusimy na nim naprawę nawierzchni, tym razem porządnie - zapewnił "Gazetę" Mieczysław Kotłowski.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów