Cztery pokoje dla rodziny po przejściach
05.11.2009
aktualizacja: 2009-11-05 21:05
Fot. TVP3
Siedem osób, w tym chory na nowotwór mózgu chłopiec, przeprowadziło się z dwupokojowej klitki do 90-metrowego mieszkania. W zamianie mieszkań pomógł Patrol Reporterów.
ZOBACZ TAKŻE
- Kto zniszczył ścieżkę rowerową we Wrzeszczu (25-11-09, 08:00)
- Gdańsk: będzie hostel w miejscu przychodni? (18-11-09, 06:00)
- Zaopiekuj się oliwską wieżą. Inaczej pójdzie na żyletki (08-11-09, 16:42)
- Pomorskie: Nielegalne przytulisko dla psów zlikwidowane (02-11-09, 23:00)
- By praca Duńczyka nie poszła w las (29-10-09, 20:28)
- Droga S22 wkrótce będzie oświetlona (20-10-09, 07:00)
- Dom większy, a szkoła blisko (15-10-09, 20:00)
- Kłótnia zatrzymała autobus (14-10-09, 07:00)
- Niebezpieczne skrzyżowanie na Hallera (12-10-09, 19:48)
- Opłaty za przedszkole: gotówką czy konto? (01-10-09, 17:37)
- Z przeszkodami do autobusu (24-09-09, 19:32)
- Gdańsk: mieszkania za grunt i drogę (22-09-09, 19:45)
SERWISY
- Dla nas to jest taka rewolucja w życiu, że nawet Paweł dużo mniej krzyczy - mówi Janina Rona ze Starogardu Gdańskiego.
Kobieta oprowadza po mieszkaniu: - Tu jest pokój Pawła i mój. Drugi ma Natalia, w trzecim mieszka Monika i Magda, w czwartym Małgosia i jej synek. Każde z dzieci ma wreszcie swojej miejsce. Przy podziale pokoi nie było kłótni, tylko łzy.
Rodzina Ronów dwupokojowe 40-metrowe mieszkanie dostała od miasta osiem lat temu, wtedy zamieszkali w nim rodzice i jedenaścioro dzieci. Pani Janina odnowiła je własnymi siłami, prosząc o pomoc sponsorów. Mimo tak małej przestrzeni było zadbane, widać było, że mieszkańcy robią wszystko, żeby dało się w nim żyć. Nie tylko ciasnota dawała się we znaki, mieszkanie mieściło się na drugim piętrze, a to dla niepełnosprawnego syna Janiny Rony było barierą nie do przejścia. Paweł ma nowotwór mózgu, nie widzi, nie mówi, nie chodzi i wymaga stałej opieki. Matka jest z nim całą dobę. Pawła trzeba było znosić z drugiego piętra na rękach, w jego transporcie pomagało rodzeństwo.
W czerwcu br. kobieta poprosiła o pomoc Patrol Reporterów. Pojechaliśmy do Starogardu. Sytuację rodziny znał Andrzej Karasek, dyrektor Zarządu Budynków Mieszkalnych w Starogardzie Gdańskim.
- Nie mieliśmy wątpliwości, że potrzebują większego mieszkania - powiedział "Gazecie" Karasek. - 40 metrów to za mało dla siedmiu osób, tym bardziej z tak chorym dzieckiem. Jednak miasto ma określone zasoby, żeby przyznać mieszkanie, musimy najpierw odzyskać inne. To niestety musiało potrwać.
W Starogardzie o możliwości pomocy pani Rona pytaliśmy także urzędników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Nikt nie miał wątpliwości, że ta rodzina nie zmarnuje udzielonej pomocy. Uzyskaliśmy obietnicę, że Janina Rona w pierwszej kolejności otrzyma pomoc od miasta.
Większe mieszkanie znalazło się już pod koniec września br. - 90 metrów na parterze. Cztery pokoje po remoncie, świeżo odmalowane. Matka z dziećmi mogła się tu wprowadzić bez remontu.
- Paweł, który krzyczał prawie bez przerwy, tu się wyciszył - mówi matka. - Potrafi siedzieć w spokoju godzinę, dwie. Ma swoje miejsce, przestrzeń, wszystko tu takie jasne, czyste. Inaczej się żyje. To jest dla nas ogromne szczęście.
Choroba syna to niejedyny problem w tej rodzinie. - Przez wszystkie lata małżeństwa mąż pił, bił mnie, dręczył dzieci - opowiada kobieta. - Mam wybite zęby, kilka razy połamane ręce, zszargane nerwy. Mąż siedział za znęcanie się nad nami, teraz odsiaduje wyrok za próbę morderstwa. Jesteśmy już po rozwodzie, ale on chce wrócić do nas, bo nie ma gdzie.
Pomogliśmy pani Janinie także w uzyskaniu pomocy z sądu. - Zwolniliśmy ją z kosztów procesu - powiedział Maciej Bęcal, wiceprezes Sądu Rejonowego w Starogardzie Gdańskim. - Ma już pełnomocnika z urzędu, który pomoże jej pozbawić byłego męża praw do lokalu, w którym nie mieszka.
Paweł potrzebuje odżywek, pampersów, ciągłej rehabilitacji. Osoby, które chcą mu pomóc, mogą wpłacić pieniądze na konto: Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą" z dopiskiem "dla Pawła", nr konta 41124010371111001013219362.
Kobieta oprowadza po mieszkaniu: - Tu jest pokój Pawła i mój. Drugi ma Natalia, w trzecim mieszka Monika i Magda, w czwartym Małgosia i jej synek. Każde z dzieci ma wreszcie swojej miejsce. Przy podziale pokoi nie było kłótni, tylko łzy.
Rodzina Ronów dwupokojowe 40-metrowe mieszkanie dostała od miasta osiem lat temu, wtedy zamieszkali w nim rodzice i jedenaścioro dzieci. Pani Janina odnowiła je własnymi siłami, prosząc o pomoc sponsorów. Mimo tak małej przestrzeni było zadbane, widać było, że mieszkańcy robią wszystko, żeby dało się w nim żyć. Nie tylko ciasnota dawała się we znaki, mieszkanie mieściło się na drugim piętrze, a to dla niepełnosprawnego syna Janiny Rony było barierą nie do przejścia. Paweł ma nowotwór mózgu, nie widzi, nie mówi, nie chodzi i wymaga stałej opieki. Matka jest z nim całą dobę. Pawła trzeba było znosić z drugiego piętra na rękach, w jego transporcie pomagało rodzeństwo.
W czerwcu br. kobieta poprosiła o pomoc Patrol Reporterów. Pojechaliśmy do Starogardu. Sytuację rodziny znał Andrzej Karasek, dyrektor Zarządu Budynków Mieszkalnych w Starogardzie Gdańskim.
- Nie mieliśmy wątpliwości, że potrzebują większego mieszkania - powiedział "Gazecie" Karasek. - 40 metrów to za mało dla siedmiu osób, tym bardziej z tak chorym dzieckiem. Jednak miasto ma określone zasoby, żeby przyznać mieszkanie, musimy najpierw odzyskać inne. To niestety musiało potrwać.
W Starogardzie o możliwości pomocy pani Rona pytaliśmy także urzędników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Nikt nie miał wątpliwości, że ta rodzina nie zmarnuje udzielonej pomocy. Uzyskaliśmy obietnicę, że Janina Rona w pierwszej kolejności otrzyma pomoc od miasta.
Większe mieszkanie znalazło się już pod koniec września br. - 90 metrów na parterze. Cztery pokoje po remoncie, świeżo odmalowane. Matka z dziećmi mogła się tu wprowadzić bez remontu.
- Paweł, który krzyczał prawie bez przerwy, tu się wyciszył - mówi matka. - Potrafi siedzieć w spokoju godzinę, dwie. Ma swoje miejsce, przestrzeń, wszystko tu takie jasne, czyste. Inaczej się żyje. To jest dla nas ogromne szczęście.
Choroba syna to niejedyny problem w tej rodzinie. - Przez wszystkie lata małżeństwa mąż pił, bił mnie, dręczył dzieci - opowiada kobieta. - Mam wybite zęby, kilka razy połamane ręce, zszargane nerwy. Mąż siedział za znęcanie się nad nami, teraz odsiaduje wyrok za próbę morderstwa. Jesteśmy już po rozwodzie, ale on chce wrócić do nas, bo nie ma gdzie.
Pomogliśmy pani Janinie także w uzyskaniu pomocy z sądu. - Zwolniliśmy ją z kosztów procesu - powiedział Maciej Bęcal, wiceprezes Sądu Rejonowego w Starogardzie Gdańskim. - Ma już pełnomocnika z urzędu, który pomoże jej pozbawić byłego męża praw do lokalu, w którym nie mieszka.
Paweł potrzebuje odżywek, pampersów, ciągłej rehabilitacji. Osoby, które chcą mu pomóc, mogą wpłacić pieniądze na konto: Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą" z dopiskiem "dla Pawła", nr konta 41124010371111001013219362.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
czy naprawde trzeba miec tyle dzieci?
hera9
06.11.09, 01:45
nie ma mieszkania,pieniedzy,za to dzieci dostatek.Rodzice sie nie martwia,czybedzie co jesc,ale przyjemnosci pod kolderką sobie nie odmowią»
-
Cztery pokoje
bopin
06.11.09, 12:58
A w czwartym Małgosia i jej synek. Mąż znęcał się nad cała rodziną, wybiłzonie zęby i począł z nią 11 dzieci. Ileż miłości musi być w tej rodzinie.»
Najczęściej czytane24 htydzień




