Zanim jeziora zamienią się w ściek
30.07.2009
aktualizacja: 2009-07-31 01:40
Brak kanalizacji, nieszczelne szamba i niefrasobliwość letników to główne przyczyny zanieczyszczenia kaszubskich jezior. - Robimy, co możemy, ale czystość naszych jezior nie poprawi się, dopóki ludzie nie zrozumieją, że szkodzą sami sobie - mówi Janina Kwiecień, starosta kartuski
ZOBACZ TAKŻE
- 16 statków emituje więcej trucizny niż wszystkie samochody świata (24-11-09, 11:19)
- Droga S22 wkrótce będzie oświetlona (20-10-09, 07:00)
RAPORTY
SERWISY
- Badania laboratorium wojewódzkiego instytutu ochrony środowiska oraz badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Gdańskiego wskazują, że stan jezior jest zły i pogarsza się z roku na rok - mówi dr Bogusław Niedoszytko, na co dzień pracownik kliniki dermatologii AMG, genetyk, a jednocześnie biolog morza, prywatnie miłośnik kaszubskich jezior. - Nasze jeziora po prostu się duszą. Główną przyczyną jest zabudowanie brzegów i tym samym niszczenie przez ludzi strefy ochronnej jezior. Domki letniskowe często nie mają kanalizacji, wobec czego ludzi myją się, gotują, piorą, a nieczystości spływają do wody. A kaszubskie jeziora są bardzo wrażliwe na presję człowieka i zanieczyszczenia, trudno się bronią. Również w jeziorach zaczęły się pojawiać i zakwitać co roku sinice. Kąpieliska są wtedy zamykane, bo toksyczne sinice mogą powodować u ludzi, a szczególnie dzieci, alergie. Z takich jezior nie powinno się też jeść ryb. Ale niestety, taki stan będzie trwał, dopóki nie doprowadzi się do skanalizowania całego tego regionu po to, żeby ścieki nie wpływały do jezior.
Bo mimo że władze kaszubskich gmin starają się o podłączenie wszystkich gospodarstw na swoim terenie do sieci kanalizacyjno-wodociągowej, często spotykają się z oporem ich właścicieli. - Zrobiliśmy dokładną inwentaryzację wszystkich stojących nad jeziorem Chmielno domków letniskowych. Jest ich ok. 600, z czego połowa została wybudowana nielegalnie. To właśnie większość z nich nie ma szamba, kanalizacji ani nawet umów na wywóz śmieci. To budynki zwykle prowizoryczne, baraki - mówi Zygmunt Wenta, inspektor ochrony środowiska w gm. Chmielno. - Zaczęliśmy je monitorować, robić kontrole. Dlatego część właścicieli już uregulowała swoją sytuację prawną, przeciwko innym kierujemy wniosek do inspektoratu budowlanego o nakaz rozbiórki. Tak jak wobec tych kilkunastu nielegalnych baraków.
Faktycznie nad samym brzegiem jeziora ulokowało się skupisko kwadratowych domków ze sklejki. Gdzieniegdzie między krzakami widać drewniane wygódki. Pogoda dopisuje, więc w większości baraków wypoczywają letnicy. Na pomoście bawią się dzieci, starsza kobieta czyści ryby. - Jak to gdzie się myję? - dziwi się napotkana po drodze urlopowiczka. - Jak trzeba, to sobie włosy robię u fryzjera. A przepierkę to w domu, zawsze mogę podjechać.
A kłopot z niefrasobliwymi wczasowiczami mają i inne kaszubskie gminy. - Proszę popatrzeć, taki bałagan zostaje po każdym weekendzie - Mariusz Laska z inspektoratu ds. ochrony środowiska w gm. Sierakowice pokazuje na walające się po sąsiadującej z jeziorem plaży śmieci: plastikowe butelki, puszki po piwie i opakowania po chipsach. Ale to nie wszystko, borykamy się z problemem nielegalnych zrzutów nieczystości do jeziora.
- Problem zanieczyszczenia jezior nasila się głównie latem - przyznaje Janina Kwiecień, starosta kartuski. Płyniemy powoli stateczkiem turystycznym po Jeziorze Ustrzyckim. - Monitorujemy stan kanalizacji i szczelność szamb w domkach letniskowych, ale żeby sytuacja naprawdę się poprawiła, musi zmienić się ludzka mentalność. Bo ludzie nie myślą, że brudząc, szkodzą sami sobie.
Jak obiecują kaszubskie władze, problem, przynajmniej systemowo, będzie już wkrótce radykalnie rozwiązany. - Wspólnie z sąsiednimi gminami podpisaliśmy właśnie jedną z największych w północnej Polsce umów dotyczących uregulowania gospodarki wodno-ściekowej - mówi Zbigniew Fularczyk, zastępca wójta Sierakowc. - Jednym słowem kilkanaście tysięcy gospodarstw zostanie podłączonych do sieci kanalizacyjnej. Do 2013 r. problem zanieczyszczenia jezior definitywnie zniknie.
Bo mimo że władze kaszubskich gmin starają się o podłączenie wszystkich gospodarstw na swoim terenie do sieci kanalizacyjno-wodociągowej, często spotykają się z oporem ich właścicieli. - Zrobiliśmy dokładną inwentaryzację wszystkich stojących nad jeziorem Chmielno domków letniskowych. Jest ich ok. 600, z czego połowa została wybudowana nielegalnie. To właśnie większość z nich nie ma szamba, kanalizacji ani nawet umów na wywóz śmieci. To budynki zwykle prowizoryczne, baraki - mówi Zygmunt Wenta, inspektor ochrony środowiska w gm. Chmielno. - Zaczęliśmy je monitorować, robić kontrole. Dlatego część właścicieli już uregulowała swoją sytuację prawną, przeciwko innym kierujemy wniosek do inspektoratu budowlanego o nakaz rozbiórki. Tak jak wobec tych kilkunastu nielegalnych baraków.
Faktycznie nad samym brzegiem jeziora ulokowało się skupisko kwadratowych domków ze sklejki. Gdzieniegdzie między krzakami widać drewniane wygódki. Pogoda dopisuje, więc w większości baraków wypoczywają letnicy. Na pomoście bawią się dzieci, starsza kobieta czyści ryby. - Jak to gdzie się myję? - dziwi się napotkana po drodze urlopowiczka. - Jak trzeba, to sobie włosy robię u fryzjera. A przepierkę to w domu, zawsze mogę podjechać.
A kłopot z niefrasobliwymi wczasowiczami mają i inne kaszubskie gminy. - Proszę popatrzeć, taki bałagan zostaje po każdym weekendzie - Mariusz Laska z inspektoratu ds. ochrony środowiska w gm. Sierakowice pokazuje na walające się po sąsiadującej z jeziorem plaży śmieci: plastikowe butelki, puszki po piwie i opakowania po chipsach. Ale to nie wszystko, borykamy się z problemem nielegalnych zrzutów nieczystości do jeziora.
- Problem zanieczyszczenia jezior nasila się głównie latem - przyznaje Janina Kwiecień, starosta kartuski. Płyniemy powoli stateczkiem turystycznym po Jeziorze Ustrzyckim. - Monitorujemy stan kanalizacji i szczelność szamb w domkach letniskowych, ale żeby sytuacja naprawdę się poprawiła, musi zmienić się ludzka mentalność. Bo ludzie nie myślą, że brudząc, szkodzą sami sobie.
Jak obiecują kaszubskie władze, problem, przynajmniej systemowo, będzie już wkrótce radykalnie rozwiązany. - Wspólnie z sąsiednimi gminami podpisaliśmy właśnie jedną z największych w północnej Polsce umów dotyczących uregulowania gospodarki wodno-ściekowej - mówi Zbigniew Fularczyk, zastępca wójta Sierakowc. - Jednym słowem kilkanaście tysięcy gospodarstw zostanie podłączonych do sieci kanalizacyjnej. Do 2013 r. problem zanieczyszczenia jezior definitywnie zniknie.
Polecamy - Westerplatte: Niewybuchy na drodze VIP-ów
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Zanim jeziora zamienią się w ściek
rijselman12.0
30.07.09, 21:42
Wybralem sie pewnego sobotniego popoludnia na spacer wzdluz brzegu Jeziora Mezowskiego...-ciasno,jak w supermarkecie...-osobliwy widok;-letnicy wylegujacy sie we wlasnych smieciach,dymiace »
Najczęściej czytane24 htydzień




