Pechowy Czarek: stracił pana, wpadł pod auto, pogryzł go pies
04.01.2012
aktualizacja: 2012-01-04 14:07
Czarek, pies, który przeżył śmierć swojego pana, potem wypadek samochodowy i pogryzienie przez innego psa, powoli wraca do zdrowia w gdyńskim Ciapkowie. Animalsi proszą o wsparcie finansowe, a Czarek o nowy dom
ZOBACZ TAKŻE
- Parkowanie przy szpitalu: kierowcy niszczą park (29-02-12, 14:21)
- Przywiązał psa w lesie i poszedł. Pomóż znaleźć sadystę (10-01-12, 15:30)
- Luźniej na ul. Havla. Ale kto tak pozwolił budować? (01-01-12, 20:35)
- Szkoła w Pogórzu: sale potrzebne jak tlen! (22-12-11, 06:00)
- Gdynia: Spór o ogrodzenie i gusta (19-12-11, 12:27)
- Studenci: Chcemy przystanku przy Uniwersytecie (13-12-11, 21:42)
- Uniwersytet Gdański: Doktorancie, musisz poczekać (11-12-11, 14:59)
- Autobusowy dramat w Gdańsku: coraz większe spóźnienia (21-11-11, 07:00)
- Będzie wąskie gardło na obwodnicy (19-10-11, 19:45)
- Gdyńskie planetarium powinno być dla ludzi! (09-10-11, 22:07)
- Paraliż przy lotnisku przez ruch wahadłowy (09-10-11, 21:42)
SERWISY
- Czarek ma około siedmiu lat i bardzo wiele przeszedł - mówi Izabella Baranowska ze Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt OTOZ Animals "Ciapkowo" w Gdyni. - Gdy zmarł jego właściciel, Czarkiem zaopiekowali się sąsiedzi, dokarmiali psa. Jakoś jednak musiał się wymknąć z posesji, bo na ulicy potrącił go samochód. I to poważnie, miał bardzo mocno uszkodzoną tylną łapę.
Na domiar złego, gdy obolały i oszołomiony leżał na poboczu podbiegł do niego inny pies. Wcale nie w przyjaznych zamiarach - pogryzł dotkliwie poranionego Czarka, który nie miał siły się bronić. - Jacyś ludzie przynosili mu jedzenie, przez kilka dni jednak nie zorientowali się, w jak złym stanie znajduje się pies. Dopiero po jakimś czasie wezwali nasze pogotowie i wtedy wreszcie Czarek trafił do weterynarza. Od razu poszedł na stół operacyjny - jego łapa była w fatalnym stanie, tak złym, że nie było szans jej uratować - musiała zostać amputowana - opowiada Izabella Baranowska.
Dziś psiak po przejściach powoli dochodzi do zdrowia, choć jego rekonwalescencja jeszcze potrwa. - Po pogryzieniu Czarek miał poharatany cały bok, był w bardzo złym stanie. Do tego amputacja łapy - to nie jest błahy zabieg. Ale choć nie jest to młody pies, najgorsze ma za sobą i pomału wychodzi na prostą. Cały czas jednak leży w kojcu, jest bardzo słabiutki, więc nie wychodzi na zewnątrz - kontynuuje pracownica schroniska. - Niestety jego leczenie jest bardzo kosztowne. Nie udało nam się jeszcze uregulować rachunku za operację, a dalsza rekonwalescencja będzie wymagała sporych środków finansowych. Mamy wielką prośbę do czytelników "Gazety" o pomoc w uzbieraniu 1300 zł na pokrycie kosztów leczenia.
Czarek szybciej wróciłby do zdrowia, gdyby miał też prawdziwy dom, choćby tymczasowy. - Po tak ciężkich doświadczeniach bardzo potrzebna jest mu troskliwa opieka i prawdziwy przyjaciel. W schronisku, nawet w najlepszych warunkach nigdy nie poczuje się jak w domu, mamy tu przecież prawie 300 podopiecznych. Mamy jednak nadzieję, że ktoś Czarka przygarnie - dodaje Izabella Baranowska.
Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt "Ciapkowo", Gdynia, ul. Małokacka 3a, tel. 58 622 25 52; 501 328 315.
Numer konta: Bank Nordea 50 1440 1026 0000 0000 0452 8344.
Na domiar złego, gdy obolały i oszołomiony leżał na poboczu podbiegł do niego inny pies. Wcale nie w przyjaznych zamiarach - pogryzł dotkliwie poranionego Czarka, który nie miał siły się bronić. - Jacyś ludzie przynosili mu jedzenie, przez kilka dni jednak nie zorientowali się, w jak złym stanie znajduje się pies. Dopiero po jakimś czasie wezwali nasze pogotowie i wtedy wreszcie Czarek trafił do weterynarza. Od razu poszedł na stół operacyjny - jego łapa była w fatalnym stanie, tak złym, że nie było szans jej uratować - musiała zostać amputowana - opowiada Izabella Baranowska.
Dziś psiak po przejściach powoli dochodzi do zdrowia, choć jego rekonwalescencja jeszcze potrwa. - Po pogryzieniu Czarek miał poharatany cały bok, był w bardzo złym stanie. Do tego amputacja łapy - to nie jest błahy zabieg. Ale choć nie jest to młody pies, najgorsze ma za sobą i pomału wychodzi na prostą. Cały czas jednak leży w kojcu, jest bardzo słabiutki, więc nie wychodzi na zewnątrz - kontynuuje pracownica schroniska. - Niestety jego leczenie jest bardzo kosztowne. Nie udało nam się jeszcze uregulować rachunku za operację, a dalsza rekonwalescencja będzie wymagała sporych środków finansowych. Mamy wielką prośbę do czytelników "Gazety" o pomoc w uzbieraniu 1300 zł na pokrycie kosztów leczenia.
Czarek szybciej wróciłby do zdrowia, gdyby miał też prawdziwy dom, choćby tymczasowy. - Po tak ciężkich doświadczeniach bardzo potrzebna jest mu troskliwa opieka i prawdziwy przyjaciel. W schronisku, nawet w najlepszych warunkach nigdy nie poczuje się jak w domu, mamy tu przecież prawie 300 podopiecznych. Mamy jednak nadzieję, że ktoś Czarka przygarnie - dodaje Izabella Baranowska.
Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt "Ciapkowo", Gdynia, ul. Małokacka 3a, tel. 58 622 25 52; 501 328 315.
Numer konta: Bank Nordea 50 1440 1026 0000 0000 0452 8344.
Polecamy - Katowali i uśmiercali psy. Oskarżony m.in. weterynarz
- 8 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Grosik do grosika...pomozcie!
malvina52
04.01.12, 10:19
Pomagamy Owsiakowi,pomozmy zwierzetom!Tak samo ich boli i tak samo cierpia jak my sami.Moja suczka odeszla majac 16lat,jej leczenie bylo bardzo kosztowne ale wiem,ze zrobilam wszystko co »
Najczęściej czytane24 htydzień







