PGE nie płaci za nazwę stadionu, ale na niej zarabia
10.04.2010
aktualizacja: 2010-04-09 20:58
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja
Budowany na Euro 2012 stadion w Letnicy za wcześnie nazwaliśmy PGE Arena. Spółka zwleka z podpisaniem umowy, a jeśli w końcu to zrobi, to Gdańsk i tak nie dostanie pieniędzy za kilka miesięcy korzystania z nazwy
W grudniu Polska Grupa Energetyczna wygrała konkurs rozpisany przez BIEG 2012, spółkę należącą do gminy Gdańsk. Za prawo do nazwy stadionu w Letnicy zwycięzca ma zapłacić 35 mln zł w rocznych ratach. Umowa miała obowiązywać od 1 stycznia 2010 r. do końca 2014 r., ale dotąd nie została podpisana.
O pierwszym terminie przed Nowym Rokiem informował prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. O kolejnych było coraz ciszej. Ostatni - 10 kwietnia, nie zostanie dotrzymany. Najbliższy - 18 kwietnia, kiedy zorganizowany będzie dzień otwarty stadionu - też jest raczej nierealny, ponieważ PGE przysłała właśnie do BIEG pismo z prośbą o przedłużenie czasu na negocjacje.
Początkowo jedynym warunkiem podpisania umowy była zgoda rady nadzorczej PGE. Sprawa się przeciągała, później spółka musiała przeprowadzić procedurę zamówienia publicznego. Spółki z udziałem skarbu państwa (a taką jest PGE) z reguły potrzebują kilku miesięcy na domknięcie podobnych transakcji, choć w tym wypadku opóźnienie można wiązać z oczekiwaniem firmy na rozstrzygnięcie resortu skarbu, komu sprzeda koncern Energa. Na liście chętnych znajduje się bowiem PGE. Czy jeśli przegra rywalizację o Energę, to może zrezygnować z finansowania stadionu? - To mało realne, ale stanowi polityczny argument w rękach PGE - mówi jeden ze znawców rynku energetycznego. - Na Baltic Arenie ma grać Lechia Gdańsk sponsorowana obecnie przez Energę. Gdyby to były konkurencyjne firmy, łatwo można by uzasadnić wycofanie się jednej z nich ze sponsoringu.
Po czterech miesiącach od rozstrzygnięcia konkursu nazwę PGE Arena wymieniano wielokrotnie. Po wpisaniu hasła przeglądarka Google podaje 187 tys. wyników. Nazwa przyjęła się potocznie jako określenie gdańskiego stadionu.
- Korzyści PGE można dokładnie wyliczyć - mówi Wojciech Majeran z agencji Ciszewski Marketing Sportowy. - Szacuję, że firma zyskała od 200 do 400 tys. zł. Ona zarabia nawet teraz, gdy ktoś czyta ten tekst, bo znowu wymiana jest jej nazwa, co buduje wartość marki.
Jeśli strony dojdą do porozumienia np. w maju, to PGE będzie miała prawo do nazwy do maja 2015 r. Do BIEG trafią obiecane pieniądze, ale spółce nikt nie zapłaci za miesiące, jakie upłynęły od rozstrzygnięcia konkursu do zawarcia umowy. A gdyby straty policzyć wg stawek, jakie ma płacić rocznie PGE (od 5 do 7 mln zł), to stratę za pięć miesięcy można szacować na ok. 2-3 mln zł.
- Zarządzający stadionem przedwcześnie zgodzili się na używanie tej nazwy przez firmę. Być może chcieli spotęgować sukces, zdopingować PGE. Ale teraz powinni negocjować korzyści za ten okres - uważa Majeran.
Za bezumowne korzystanie z prawa do nazwy PGE nie zapłaci, ponieważ to politycy, media i kibice spontanicznie zaczęli nazywać gdański stadion PGE Arena.
Kiedy umowa zostanie podpisana?
- Jesteśmy w trakcie ustalania szczegółów. Mamy nadzieję, że wkrótce uda się uzgodnić warunki naszego zaangażowania w sponsoring PGE Arena Gdańsk - odpowiada Sylwia Filimon z biura prasowego koncernu.
- Rozmawiamy z PGE o tym, kiedy startuje ich pakiet sponsorski, uważamy, że zapłata powinna następować zgodnie z harmonogramem konkursu, ale czas obowiązywania umowy jeszcze ustalamy - mówi Adam Kalata, wiceprezes BIEG 2012.
O pierwszym terminie przed Nowym Rokiem informował prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. O kolejnych było coraz ciszej. Ostatni - 10 kwietnia, nie zostanie dotrzymany. Najbliższy - 18 kwietnia, kiedy zorganizowany będzie dzień otwarty stadionu - też jest raczej nierealny, ponieważ PGE przysłała właśnie do BIEG pismo z prośbą o przedłużenie czasu na negocjacje.
Początkowo jedynym warunkiem podpisania umowy była zgoda rady nadzorczej PGE. Sprawa się przeciągała, później spółka musiała przeprowadzić procedurę zamówienia publicznego. Spółki z udziałem skarbu państwa (a taką jest PGE) z reguły potrzebują kilku miesięcy na domknięcie podobnych transakcji, choć w tym wypadku opóźnienie można wiązać z oczekiwaniem firmy na rozstrzygnięcie resortu skarbu, komu sprzeda koncern Energa. Na liście chętnych znajduje się bowiem PGE. Czy jeśli przegra rywalizację o Energę, to może zrezygnować z finansowania stadionu? - To mało realne, ale stanowi polityczny argument w rękach PGE - mówi jeden ze znawców rynku energetycznego. - Na Baltic Arenie ma grać Lechia Gdańsk sponsorowana obecnie przez Energę. Gdyby to były konkurencyjne firmy, łatwo można by uzasadnić wycofanie się jednej z nich ze sponsoringu.
Po czterech miesiącach od rozstrzygnięcia konkursu nazwę PGE Arena wymieniano wielokrotnie. Po wpisaniu hasła przeglądarka Google podaje 187 tys. wyników. Nazwa przyjęła się potocznie jako określenie gdańskiego stadionu.
- Korzyści PGE można dokładnie wyliczyć - mówi Wojciech Majeran z agencji Ciszewski Marketing Sportowy. - Szacuję, że firma zyskała od 200 do 400 tys. zł. Ona zarabia nawet teraz, gdy ktoś czyta ten tekst, bo znowu wymiana jest jej nazwa, co buduje wartość marki.
Jeśli strony dojdą do porozumienia np. w maju, to PGE będzie miała prawo do nazwy do maja 2015 r. Do BIEG trafią obiecane pieniądze, ale spółce nikt nie zapłaci za miesiące, jakie upłynęły od rozstrzygnięcia konkursu do zawarcia umowy. A gdyby straty policzyć wg stawek, jakie ma płacić rocznie PGE (od 5 do 7 mln zł), to stratę za pięć miesięcy można szacować na ok. 2-3 mln zł.
- Zarządzający stadionem przedwcześnie zgodzili się na używanie tej nazwy przez firmę. Być może chcieli spotęgować sukces, zdopingować PGE. Ale teraz powinni negocjować korzyści za ten okres - uważa Majeran.
Za bezumowne korzystanie z prawa do nazwy PGE nie zapłaci, ponieważ to politycy, media i kibice spontanicznie zaczęli nazywać gdański stadion PGE Arena.
Kiedy umowa zostanie podpisana?
- Jesteśmy w trakcie ustalania szczegółów. Mamy nadzieję, że wkrótce uda się uzgodnić warunki naszego zaangażowania w sponsoring PGE Arena Gdańsk - odpowiada Sylwia Filimon z biura prasowego koncernu.
- Rozmawiamy z PGE o tym, kiedy startuje ich pakiet sponsorski, uważamy, że zapłata powinna następować zgodnie z harmonogramem konkursu, ale czas obowiązywania umowy jeszcze ustalamy - mówi Adam Kalata, wiceprezes BIEG 2012.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




