Marsz Śledzia. To niespotykana rzecz przejść po wodzie

Jowita Kiwnik, Aleksandra Kozłowska
04.08.2010 aktualizacja: 2010-08-04 23:35
A A A Drukuj
Ubiegłoroczny Marsz Śledzia Fot. Damian Kramski / Agencja Ga
Już po raz 10. Marsz Śledzia przetnie Zatokę Pucką. - Ta impreza zagraża przyrodzie - uważają ekolodzy
Dlaczego kilkadziesiąt osób z radością przez osiem godzin brnie przez fale Bałtyku? - Chęć sprawdzenia się. To niespotykana rzecz, że można przejść się "po wodzie". Trasa - z Kuźnicy do Rewy przez Zatokę Pucką to 13 kilometrów do przejścia/przepłynięcia, czyli nie lada wyzwanie - mówi Dariusz Lewandowski, organizator najbliższej wyprawy.

Przemarsz ma kilka etapów - na przemian wędruje się po dnie morskim i płynie. Trasa biegnie m.in. przez dawny poligon morski, uczestnicy napotykają liczne wraki statków. W połowie drogi docierają do tzw. Ryfu Mew, piaszczystej mielizny, gdzie odbywa się tzw. etap próby - "śledziowcy" muszą spróbować surowego śledzia i popić alkoholem. Potem, przy asekuracji ratowników, płyną kilkaset metrów do brzegu - dlatego w imprezie udział może wziąć każdy bez względu na wiek (najmłodszy uczestnik miał 11 lat), pod warunkiem, że umie pływać. Na pomysł akcji wpadł Ryszard Tyślewicz, żołnierz, weteran misji w Iraku (aktualnie na misji w Afganistanie). Po raz pierwszy odbyła się w 2002 r., z Tyślewiczem pomaszerowały jeszcze trzy osoby. W tym roku miejsc jest okrągła setka. - Zapisy ruszyły w środę i potrwają do 10 sierpnia, ale już zgłosiło się około 50 osób, w tym burmistrz Jastarni. Na dzień startu zabukowaliśmy 10 miejsc dla tych, którzy zdecydują się w ostatniej chwili. Przed rokiem w ten sposób przyłączyli się do nas turyści z południa Polski - dodaje Lewandowski.

Nic dziwnego - płycizna na Zatoce Puckiej to przyrodniczy unikat.

- Skrawek lądu pośrodku Zatoki, zwany Rewą Mew, Ryfem Mew lub Rybitwią Mielizną stanowi obszar korytarzy ekologicznych Natura 2000, ma też status rezerwatu przyrody. To także miejsce odpoczynku fok oraz obszar lęgowy ptaków - wyjaśnia Marcin Włodarski, uczestnik jednego ze śledziowych marszów.

I to właśnie niepokoi ekologów, którzy protestują przeciwko imprezie. - Marsz zagraża przyrodzie. Ryf to idealne miejsce, gdzie mogłyby odpocząć foki, to siedlisko łabędzi, kormoranów, mew, rybitw, czapli, sieweczek, biegusów i kaczek. By nie było co do tego żadnych wątpliwości, ornitolodzy prowadzą tu badania - mówi Paweł Średziński z WWF Polska. - Decyzja zapadła w styczniu na spotkaniu z władzami samorządowymi, na którym zastanawialiśmy się nad przyszłością tego obszaru, czy chcemy stworzyć atrakcję turystyczną porównywalną z Morskim Okiem, czy teren chroniony, jak najmniej dostępny dla ludzi.

- Rzeczywiście, w lipcu ruszył nasz dwuletni projekt, którego celem jest jednoznaczne określenie, jakie gatunki ptaków tutaj gniazdują, czy też zatrzymują się podczas migracji na południe - przyznaje Szymon Bzoma z Grupy Badawczej Ptaków Wodnych Kuling. - Problem jednak w tym, że jak na razie Ryf w większości znajduje się pod woda, na powierzchnię wystaje skrawek wyspy, na którym przesiadują tylko kormorany, a te nie są dla nas zbyt interesujące.

- Kiedy maszerowaliśmy tędy w zeszłym roku, nie było czego płoszyć - nie natknęliśmy się ani na fokę, ani na ptasie gniazdo - ripostuje Lewandowski. - Za to znaleźliśmy stary telewizor.

Ale ekologom nie chodzi o jednorazowe płoszenie ptactwa. - Ptaki zawsze coś tu przestraszy i nie to jest problemem. Chodzi o samą promocję tego miejsca - a Marsz Śledzia temu przecież służy - i przez to przyciąga do Ryfu coraz więcej nieproszonych gości - odpowiada Bzoma.

- Zwykła ludzka ciekawość tego interesującego terenu sprawia, że ludzie będą się tam pojawiać. Zresztą uważam, że jeżeli raz w roku, poza okresem lęgowym, pojawi się tam na kilkadziesiąt minut jakieś 60 osób - nie odbije się to negatywnie na stanie tego skrawka lądu. Rzeczywistym problemem jest pozostała, niekontrolowana działalność kitesurferów i osób samodzielnie eksplorujących ten obszar - dodaje Marcin Włodarski.

Ekolodzy z WWF uważają więc, że tego typu działania powinien kontrolować Urząd Morski. - Nie wymagamy zgody ani na Marsz Śledzia, ani na pływania kitesurferów, bo nie są potrzebne - ucina Andrzej Królikowski z UM.

Jeśli będzie dobra pogoda, "Masz Śledzia" wyruszy 14 sierpnia (jeśli nie - dzień później) o godz. 9. Do celu uczestnicy mają dotrzeć o 17. Wpisowe 80 zł, informacje i numer konta, na który należy wpłacić pieniądze - www.marszsledzia.pl

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

  • Marsz odgłowionych śledzi slowtea 05.08.10, 10:45

    Dużo informacji na temat tego miejsca podaje strona internetowa www.hel.ug.edu.pl/Ekopatrol/RyfMew. Dyrektor Urządu Morskiego - obecny szef obszaru Natura 2000 na Zatoce Puckiej chyba »