Moc wiatru słabnie
21.06.2011
aktualizacja: 2011-06-21 11:43
Na Pomorzu wytwarzanych jest 141 MW energii dzięki wieżom wiatrowym. W ciągu niecałych dwóch lat spadliśmy z drugiego na czwarte miejsce w skali kraju. Czy powinniśmy budować lokalną energetykę o oparciu wiatr?
Krajowym liderem energetyki wiatrowej jest woj. zachodniopomorskie. Tam za pomocą turbin wytwarza się aż 456 MW. Ma ono podobne do naszego warunki środowiskowe, ale w tym regionie na dużą skalę inwestują Niemcy, którzy są największym producentem energii wiatrowej na świecie (ok. 40 proc. produkcji całego globu). Na kolejnym miejscu jest wielkopolska (220 MW), choć ma znacznie słabsze warunki wiatrowe niż te na Pomorzu. Z kolei do trzeciego miejsca (woj. kujawsko-pomorskie) brakuje nam 48 MW. To tyle ile będzie produkować farma wiatrowa, która powstaje w Pelplinie.
Tydzień temu PGE Energia Odnawialna odkupiła od hiszpańskiej firmy Gamesa Energia S.A.U. 100 proc. udziałów w spółce Pelplin, która prowadzi tę inwestycję. Farma składać się będzie z 24 turbin wiatrowych o mocy 2 MW każda. Oddanie inwestycji do eksploatacji planowane jest na pierwszą połowę 2012 roku.
Gdyby spojrzymy na wyniki z czerwca 2009 roku kolejność regionalnych producentów energii z wiatru przedstawiała się następująco: zachodnio-pomorskie - 212 MW, pomorskie -138,8 MW, kujawsko-pomorskie 57 MW i warmińsko-mazurskie - 47 MW. Co się stało, że w przeciągu niecałych dwóch lat wyprzedziły nas dwa województwa, które nie mają lepszych warunków do rozwoju takiej produkcji, a w naszym regionie zwiększyła się ona zaledwie o jakieś 2 MW? - Patrząc na regionalną strategię energetyki dla województwa pomorskiego na lata 2020-2030 widać, że samorząd nie stawia na rozwój farm wiatrowych, pomimo dużego potencjału - przyznaje Janusz Gajowiecki z Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Dlaczego? - A co będzie jeśli przestanie wiać? pyta dr Tadeusz Żurek z departamentu rozwoju gospodarczego urzędu marszałkowskiego województwa pomorskiego - W Niemczech kiedyś doszło do takiej sytuacji, że przez dwa dni nie było wiatru i musieli się ratować biorąc energię z innych krajów.
Zdaniem doktora to wydarzenie pokazuje, że siłownie wiatrowe nie gwarantują bezpieczeństwa energetycznego, więc powinny stanowić jedynie źródło uzupełniające. Dlatego należy budować je rozsądnie do poziomu ok. 1000- 1500 MW.
Inna kwestia to brak odpowiedniej sieci przyłączy, do których powstające farmy mogłaby się podłączyć i przekazać wytwarzaną energię.
Jednak nie jest z tym chyba aż tak źle. W raporcie z 2010 roku "Program rozwoju elektroenergetyki z uwzględnieniem źródeł odnawialnych w województwie pomorskim do 2025 roku" czytamy, że "do 2010 roku operatorzy sieci elektroenergetycznej (przesyłowej i dystrybucyjnej) na terenie województwa wydali warunki do przyłączenie dla farm wiatrowych o łącznej mocy 2660 MW w tym ok. 1000 MW do sieci dystrybucyjnej".
Dla przypomnienia warto dodać, że w tej chwili na Pomorzu działa 21 farm wiatrowych, które w sumie wytwarzają 141 MW energii? Ile to właściwie jest? - Dla porównania można powiedzieć, że 30 MW pozwoliłoby dostarczyć prąd do wszystkich gospodarstw domowych w takiej miejscowości jak Gorzów Wielkopolski - obrazuje skalę Gajowiecki. To miasto liczy 125 tys. mieszkańców.
Jaka przyszłość czeka odnawialne źródła energii na Pomorzu? Przytoczony wcześniej raport przewiduje kilka scenariuszy rozwoju sektora elektroenergetycznego. Ten dotyczący odnawialnych źródeł energii zakłada maksymalne inwestowanie w te źródła przy założeniu, że do 2025 roku nie powstanie żadna duża elektrownia poza elektrociepłownią Lotos. Największy nacisk miałby zostać położony na siłownie wiatrowe na lądzie i morzu. Farmy wiatrowe rozwijałyby się w w tempie 1000 MW zainstalowanej mocy na każde pięciolecie, z kolei te morskie (off-shore) tak by moc siłowni w 2015 wynosiła 300 MW, w 2020 600MW, a w 2025 1200 MW. Do tego muszą pojawić się także środki na modernizację i rozwój sieci elektroenergetycznych i dystrybucyjnych.
Z kolei scenariusz dla całej Polski wykonany na zlecenie Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej przez Instytut Energetyki Odnawialnej oparty na modelu komputerowym MESAP (Modular Energy System Analysis & Planning) przewiduje największy przyrost udziału mocy zainstalowanych dla energetyki wiatrowej, wynoszący prawie 13 GW w 2020 r. Moc tę stanowić ma: prawie 11 GW w lądowych farmach wiatrowych, 1,5 GW w morskich farmach wiatrowych oraz 600 MW w małych elektrowniach wiatrowych. Wg tego scenariusza udział elektrowni wiatrowych w produkcji energii elektrycznej będzie szybko wzrastać, do poziomu 24 proc. w 2020 r. i prawie 45 proc. w 2030 r.
Według danych Światowego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej z 2010 roku moc turbin wiatrowych w Europie wynosiła 89 gigawatów. Stowarzyszenie prognozuje, że w 2020 r. ich moc będzie wynosiła 182 gigawaty, a w 2030 r. - 306 gigawatów.
To oznacza, że Polsce ten wzrost ma być jeszcze bardziej dynamiczny i w ciągu najbliższych dziesięciu lat łączna moc turbin wiatrowych wzrośnie nawet 13-krotnie. Na wyprodukowanie docelowej liczby wież w naszym kraju zużytych ma być ok. 1,5 mln ton stali. I tutaj pojawia się kolejny pomorski gracz. Jest nim Stocznia Gdańska S.A największy w Polsce producent wież wiatrowych. Uruchomiona pod koniec zeszłego roku linia produkcyjna w hali prefabrykacji K1 pozwala wybudować 100 wież, o wysokości od 80 do 120 metrów, rocznie. A to dopiero początek. Pod koniec czerwca powinna zostać podpisana umowa z wykonawcą nowej hali do produkcji wież wiatrowych na części wyspy o powierzchni 60 ha znajdującej się na terenie stoczni. Przetarg prowadzi spółka córka Stoczni Gdańskiej - GSG (Gdansk Shipyard Group) Towers. - Odbiór hali powinien nastąpić w połowie 2012 roku. Potem będziemy ją wyposażać. Hala zacznie działać na przełomie 2012 i 2013 - mówi Wojciech Baran odpowiedzialny za przetargi w spółce.
Po tym czasie możliwości produkcyjne firmy wzrosną trzykrotnie i w stoczni zacznie powstawać nawet 300 wież rocznie. Jednak nie samą wieżą żyje turbina. By mogła działać potrzebne są także śmigła i gondole. W przypadku łopat do śmigieł prym wiedzie duńska firma LM Glasfiber, która ma swoją siedzibę w województwie zachodnio-pomorskim.
Inny problem, z którym jednak nie jesteśmy odosobnieni, to protesty ekologów. - U nas działają co najmniej dwa stowarzyszenia będące przeciwne tym inwestycjom - zdradza dr Żurek. - Ich protesty potrafią być naprawdę skuteczne.
Tydzień temu PGE Energia Odnawialna odkupiła od hiszpańskiej firmy Gamesa Energia S.A.U. 100 proc. udziałów w spółce Pelplin, która prowadzi tę inwestycję. Farma składać się będzie z 24 turbin wiatrowych o mocy 2 MW każda. Oddanie inwestycji do eksploatacji planowane jest na pierwszą połowę 2012 roku.
Gdyby spojrzymy na wyniki z czerwca 2009 roku kolejność regionalnych producentów energii z wiatru przedstawiała się następująco: zachodnio-pomorskie - 212 MW, pomorskie -138,8 MW, kujawsko-pomorskie 57 MW i warmińsko-mazurskie - 47 MW. Co się stało, że w przeciągu niecałych dwóch lat wyprzedziły nas dwa województwa, które nie mają lepszych warunków do rozwoju takiej produkcji, a w naszym regionie zwiększyła się ona zaledwie o jakieś 2 MW? - Patrząc na regionalną strategię energetyki dla województwa pomorskiego na lata 2020-2030 widać, że samorząd nie stawia na rozwój farm wiatrowych, pomimo dużego potencjału - przyznaje Janusz Gajowiecki z Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Dlaczego? - A co będzie jeśli przestanie wiać? pyta dr Tadeusz Żurek z departamentu rozwoju gospodarczego urzędu marszałkowskiego województwa pomorskiego - W Niemczech kiedyś doszło do takiej sytuacji, że przez dwa dni nie było wiatru i musieli się ratować biorąc energię z innych krajów.
Zdaniem doktora to wydarzenie pokazuje, że siłownie wiatrowe nie gwarantują bezpieczeństwa energetycznego, więc powinny stanowić jedynie źródło uzupełniające. Dlatego należy budować je rozsądnie do poziomu ok. 1000- 1500 MW.
Inna kwestia to brak odpowiedniej sieci przyłączy, do których powstające farmy mogłaby się podłączyć i przekazać wytwarzaną energię.
Jednak nie jest z tym chyba aż tak źle. W raporcie z 2010 roku "Program rozwoju elektroenergetyki z uwzględnieniem źródeł odnawialnych w województwie pomorskim do 2025 roku" czytamy, że "do 2010 roku operatorzy sieci elektroenergetycznej (przesyłowej i dystrybucyjnej) na terenie województwa wydali warunki do przyłączenie dla farm wiatrowych o łącznej mocy 2660 MW w tym ok. 1000 MW do sieci dystrybucyjnej".
Dla przypomnienia warto dodać, że w tej chwili na Pomorzu działa 21 farm wiatrowych, które w sumie wytwarzają 141 MW energii? Ile to właściwie jest? - Dla porównania można powiedzieć, że 30 MW pozwoliłoby dostarczyć prąd do wszystkich gospodarstw domowych w takiej miejscowości jak Gorzów Wielkopolski - obrazuje skalę Gajowiecki. To miasto liczy 125 tys. mieszkańców.
Jaka przyszłość czeka odnawialne źródła energii na Pomorzu? Przytoczony wcześniej raport przewiduje kilka scenariuszy rozwoju sektora elektroenergetycznego. Ten dotyczący odnawialnych źródeł energii zakłada maksymalne inwestowanie w te źródła przy założeniu, że do 2025 roku nie powstanie żadna duża elektrownia poza elektrociepłownią Lotos. Największy nacisk miałby zostać położony na siłownie wiatrowe na lądzie i morzu. Farmy wiatrowe rozwijałyby się w w tempie 1000 MW zainstalowanej mocy na każde pięciolecie, z kolei te morskie (off-shore) tak by moc siłowni w 2015 wynosiła 300 MW, w 2020 600MW, a w 2025 1200 MW. Do tego muszą pojawić się także środki na modernizację i rozwój sieci elektroenergetycznych i dystrybucyjnych.
Z kolei scenariusz dla całej Polski wykonany na zlecenie Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej przez Instytut Energetyki Odnawialnej oparty na modelu komputerowym MESAP (Modular Energy System Analysis & Planning) przewiduje największy przyrost udziału mocy zainstalowanych dla energetyki wiatrowej, wynoszący prawie 13 GW w 2020 r. Moc tę stanowić ma: prawie 11 GW w lądowych farmach wiatrowych, 1,5 GW w morskich farmach wiatrowych oraz 600 MW w małych elektrowniach wiatrowych. Wg tego scenariusza udział elektrowni wiatrowych w produkcji energii elektrycznej będzie szybko wzrastać, do poziomu 24 proc. w 2020 r. i prawie 45 proc. w 2030 r.
Według danych Światowego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej z 2010 roku moc turbin wiatrowych w Europie wynosiła 89 gigawatów. Stowarzyszenie prognozuje, że w 2020 r. ich moc będzie wynosiła 182 gigawaty, a w 2030 r. - 306 gigawatów.
To oznacza, że Polsce ten wzrost ma być jeszcze bardziej dynamiczny i w ciągu najbliższych dziesięciu lat łączna moc turbin wiatrowych wzrośnie nawet 13-krotnie. Na wyprodukowanie docelowej liczby wież w naszym kraju zużytych ma być ok. 1,5 mln ton stali. I tutaj pojawia się kolejny pomorski gracz. Jest nim Stocznia Gdańska S.A największy w Polsce producent wież wiatrowych. Uruchomiona pod koniec zeszłego roku linia produkcyjna w hali prefabrykacji K1 pozwala wybudować 100 wież, o wysokości od 80 do 120 metrów, rocznie. A to dopiero początek. Pod koniec czerwca powinna zostać podpisana umowa z wykonawcą nowej hali do produkcji wież wiatrowych na części wyspy o powierzchni 60 ha znajdującej się na terenie stoczni. Przetarg prowadzi spółka córka Stoczni Gdańskiej - GSG (Gdansk Shipyard Group) Towers. - Odbiór hali powinien nastąpić w połowie 2012 roku. Potem będziemy ją wyposażać. Hala zacznie działać na przełomie 2012 i 2013 - mówi Wojciech Baran odpowiedzialny za przetargi w spółce.
Po tym czasie możliwości produkcyjne firmy wzrosną trzykrotnie i w stoczni zacznie powstawać nawet 300 wież rocznie. Jednak nie samą wieżą żyje turbina. By mogła działać potrzebne są także śmigła i gondole. W przypadku łopat do śmigieł prym wiedzie duńska firma LM Glasfiber, która ma swoją siedzibę w województwie zachodnio-pomorskim.
Inny problem, z którym jednak nie jesteśmy odosobnieni, to protesty ekologów. - U nas działają co najmniej dwa stowarzyszenia będące przeciwne tym inwestycjom - zdradza dr Żurek. - Ich protesty potrafią być naprawdę skuteczne.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



