Jerzy Skolimowski: Zamierzam uciec do lasu i malować obrazy

Katarzyna Fryc, Przemysław Gulda
12.06.2011 aktualizacja: 2011-06-12 21:43
A A A Drukuj
Jerzy Skolimowski podczas uroczystej gali 36. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni Fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazet
Jerzy Skolimowski zdobył najważniejsze nagrody 36. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. - Złote Lwy to będzie chyba zwieńczenie mojej kolekcji nagród. Teraz zamierzam uciec do lasu i poświęcić się malowaniu obrazów. Nie wiem, czy jeszcze w ogóle zrobię jakiś film - mówi reżyser
Najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego "Róża" wzbudził ogromne zainteresowanie już w czwartek podczas pierwszego festiwalowego pokazu.

Dzień później zdobył nagrodę dziennikarzy i spory zestaw laurów pozaregulaminowych. Podczas sobotniej gali w Teatrze Muzycznym początkowo wszystko przebiegało zgodnie z przewidywaniami - wysoko oceniane filmy: "Sala samobójców", "Essential Killing", "Lęk wysokości", "Ki" i "Wymyk" dostawały nagrody w poszczególnych kategoriach. "Róża" nie dostawała nic, co było zgodne z logiką tego typu konkursów - wszyscy spodziewali się, że dostanie główną nagrodę, dlatego nagrody indywidualne jury rozdzieliło pomiędzy inne filmy. Jakież było więc zaskoczenie widzów gali, kiedy na koniec zamiast Smarzowskiego na scenę wywołany został Jerzy Skolimowski - to jego "Essential Killing" zdobył w tym roku Złote Lwy (wcześniej Skolimowski odebrał nagrodę indywidualną za reżyserię). - Dlaczego tak się stało? Odpowiedzi może dostarczyć zapis w regulaminie tegorocznego konkursu, według którego jednym z kryteriów przyznawania Złotych Lwów są "szanse filmu na sukces międzynarodowy na zagranicznych festiwalach filmowych". Skomplikowane realia historyczne przedstawione w "Róży" mogą być dla obcokrajowców nieczytelne. - Dużym problemem tego filmu jest jego uwikłanie w polski kontekst - przyznaje jeden z jurorów Andrzej Haliński. - Podczas projekcji, niemal przez cały czas jej trwania, musiałem tłumaczyć amerykańskim kolegom, pracującym w jury, o co chodzi w tym filmie: skąd się wzięli na Mazurach ludzie z Litwy, dlaczego ci mówią po niemiecku, a tamci po polsku, kto i dlaczego strzela do swoich rodaków. Nie mając wiedzy o polskiej historii, nie ma szansy zrozumienia tej opowieści. Nie chcieliśmy też, żeby festiwal okazał się imprezą promującą polską martyrologię.

W rezultacie twórcy "Róży" musieli zadowolić się tylko laurem za główną rolę męską dla Marcina Dorocińskiego. Nagrodę dla najlepszej aktorki odebrała Roma Gąsiorowska, tytułowa "Ki" w filmie Leszka Dawida.

Jerzy Skolimowski zdobywca wielkiej nagrody Złote Lwy 36 FPFF za film "Essential Killing" i nagrody indywidualnej za reżyserię

powiedział Gazecie: Jestem bardzo zadowolony z kolejnych kilku nagród dla naszego filmu. Mam nadzieję, że zasłużonych A już myślałem, że się ich nie doczekam. Nawet miało mnie tu nie być, ale w ostatniej chwili wyciągnęli mnie z samolotu na Okęciu. Złote Lwy to będzie chyba zwieńczenie mojej kolekcji nagród. Teraz zamierzam uciec do lasu i poświęcić się malowaniu obrazów. Nie mam żadnego nowego pomysłu na film i nie wiem, czy jeszcze w ogóle zrobię jakiś film. Teraz bardziej interesuje mnie ciekawy pomysł na obraz.

Uroczysta gala zakończyła tygodniowy przegląd tego, co najciekawsze i najważniejsze w najnowszym kinie polskim. Przez ten czas można było zobaczyć około 150 filmów, podzielonych na kilka kategorii. Najważniejszy był oczywiście konkurs główny. W tym roku ścigało się w nim tylko 12 produkcji. Tegoroczny festiwal, w którym wzięło udział ponad 1200 akredytowanych osób, w tym 300 dziennikarzy i ponad stu gości zagranicznych i kilkuset filmowców, kosztował ok. 4 mln zł. Połowę tej kwoty wyłożyli sponsorzy, pozostała część to pieniądze publiczne. 1,2 mln dała Gdynia, która w zamian przez tydzień miała promocję we wszystkich mediach. Po raz pierwszy impreza odbyła się w czerwcu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów