Mgła sparaliżowała lotnisko. Kiedy będzie ILS?
04.11.2011
aktualizacja: 2011-11-04 18:45
fot. Kamil Gozdan / AG
Pierwszy od dłuższego czasu dzień z gęstą mgłą na lotnisku skończył się odwołaniem wielu lotów i stresem pasażerów. Władze portu już w zeszłym roku zapowiadały montaż systemu, który ten problem rozwiąże.
ZOBACZ TAKŻE
- To nie klatka na ptaki. Nowa radiolatarnia w Gdańsku (06-02-12, 12:17)
- Walczą o mieszkańców Królewca. Lotnisko po rosyjsku (05-02-12, 12:45)
- Gdańskie lotnisko lepsze od Katowic. Duży wzrost (02-02-12, 11:32)
- Chętnie latamy na narty do Popradu. Dlatego będzie więcej samolotów (24-01-12, 11:36)
- Nowe połączenie Ryanair z Gdańska: Girona pod Barceloną (10-01-12, 21:02)
- Lotnisko na Euro. Kluczowe elementy układanki gotowe (12-12-11, 20:45)
- Od czwartku latamy na narty do Popradu! (06-12-11, 19:42)
- Nowe standardy na lotnisku. Z uśmiechem do pasażera (29-11-11, 19:42)
Mgła zaczęła paraliżować Rębiechowo od wczorajszego poranka - samoloty stacjonujące nocą na gdańskim lotnisku były jeszcze w stanie wystartować (choć z pewnymi opóźnieniami), niestety z lądowaniami było już gorzej. Sztuka ta udała się w zasadzie dosłownie kilku maszynom - m.in. Eurolotowi z Krakowa i SAS-owi z Kopenhagi. Sytuacja poprawiła się nieco koło godziny 16, jednak nie oznaczało to końca bałaganu. Brak samolotów, które wcześniej lądowały na innych lotniskach (m.in. w Bydgoszczy, Poznaniu i Warszawie) uniemożliwił natychmiastowe nadrabianie opóźnień.
Co ciekawe, mgła nie obejmowała całego lotniska. Widzialność lamp na pasie startowym jest mierzona w trzech miejscach - na tzw. progu (a więc początku pasa) od strony obwodnicy wahała się od 250 do 600 metrów. Kolejne dwa punkty rejestrowały znacznie lepsze wyniki - od 600 metrów do 2 km. Niestety to właśnie wyniki z pierwszego punktu pomiarowego są kluczowe dla lądowania od strony miasta - to właśnie to podejście do lądowania jest wyposażone w system ILS kategorii I, który umożliwia lądowanie przy widzialności nie niższej niż 550m. Już w zeszłym roku władze lotniska zapowiadały, że szykują się do podwyższenia kategorii lotniska, co pozwoliłoby na lepsze funkcjonowanie portu w trudnych warunkach atmosferycznych. To skomplikowana inwestycja - kosztem kilkudziesięciu mln zł trzeba m.in. polepszyć awaryjne zasilanie lotniska, ale przede wszystkim zabudować w nawierzchni pasa startowego setki lamp - tzw. osi centralnej i strefy przyziemienia. Po uzyskaniu II kategorii ILS minimalna widzialność spadnie do 300 metrów - co oznaczałoby, że przez większość wczorajszego dnia samoloty mogłyby normalnie lądować. Czemu więc przez ostatni rok nic się w tym temacie nie wydarzyło?
- Nic się nie zmieniło w naszych planach. Nie mniej okazało się, że musimy przeanalizować wytrzymałość obecnej konstrukcji pasa startowego. Montaż lamp może mu zaszkodzić - wtedy podwyższenie kategorii wiązałoby się z generalnym remontem pasa - mówi Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy w Gdańsku. - Przetarg na taką analizę konstrukcji pasa jest w przygotowaniu, niedługo zostanie ogłoszony. Większość badań niestety można wykonać najwcześniej wiosną. Niemniej ciągle jest szansa, że w przyszłym roku mógłby się rozpocząć montaż lamp - dodaje Kloskowski.
Gdyby tak się stało w zimie przyszłego roku mgły takie jak wczorajsza przestałby utrudniać życie pilotom i pasażerom.
Komentarz autora:
Pytania o mgłę od lat irytowały władze gdańskiego lotniska. Dlaczego? Bo - i to jest akurat prawda - Gdańsk nie jest wcale wyjątkowo "mglistym" lotniskiem w Polsce. Nawet analiza depesz pogodowych z ostatnich dni jasno pokazuje, że więcej czasu lotniska były sparaliżowane mgłą np. w Łodzi i Krakowie. Dochodzi do tego nasza trójmiejska "wojna" i złośliwości ze strony zwolenników lotniska w Kosakowie, zdaniem których mgieł tam nie ma (co z jednej strony nie jest prawdą - wczoraj rano mgła pojawiła się także tam, a z drugiej nie ma znaczenia, bo przy dzisiejszych możliwościach technicznych pogoda nie jest czynnikiem wpływającym na lokalizację lotnisk). Fakty jednak nie mają tutaj znaczenia. Lotnictwo to biznes, w którym PR i przekonania zwykłych ludzi mają ogromne znaczenie. Skoro pasażerowie gdańskiego lotniska narzekają na mgłę i domagają się jej "neutralizacji" to należy do życzenie spełnić - i obrócić pogodę na swoją korzyść, gdy tysiące pasażerów każdej jesieni i zimy będzie naocznie przekonywać się, że Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy to pewne lotnisko, bo bez względu na pogodę wyląduje tam samolot.
Co ciekawe, mgła nie obejmowała całego lotniska. Widzialność lamp na pasie startowym jest mierzona w trzech miejscach - na tzw. progu (a więc początku pasa) od strony obwodnicy wahała się od 250 do 600 metrów. Kolejne dwa punkty rejestrowały znacznie lepsze wyniki - od 600 metrów do 2 km. Niestety to właśnie wyniki z pierwszego punktu pomiarowego są kluczowe dla lądowania od strony miasta - to właśnie to podejście do lądowania jest wyposażone w system ILS kategorii I, który umożliwia lądowanie przy widzialności nie niższej niż 550m. Już w zeszłym roku władze lotniska zapowiadały, że szykują się do podwyższenia kategorii lotniska, co pozwoliłoby na lepsze funkcjonowanie portu w trudnych warunkach atmosferycznych. To skomplikowana inwestycja - kosztem kilkudziesięciu mln zł trzeba m.in. polepszyć awaryjne zasilanie lotniska, ale przede wszystkim zabudować w nawierzchni pasa startowego setki lamp - tzw. osi centralnej i strefy przyziemienia. Po uzyskaniu II kategorii ILS minimalna widzialność spadnie do 300 metrów - co oznaczałoby, że przez większość wczorajszego dnia samoloty mogłyby normalnie lądować. Czemu więc przez ostatni rok nic się w tym temacie nie wydarzyło?
- Nic się nie zmieniło w naszych planach. Nie mniej okazało się, że musimy przeanalizować wytrzymałość obecnej konstrukcji pasa startowego. Montaż lamp może mu zaszkodzić - wtedy podwyższenie kategorii wiązałoby się z generalnym remontem pasa - mówi Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy w Gdańsku. - Przetarg na taką analizę konstrukcji pasa jest w przygotowaniu, niedługo zostanie ogłoszony. Większość badań niestety można wykonać najwcześniej wiosną. Niemniej ciągle jest szansa, że w przyszłym roku mógłby się rozpocząć montaż lamp - dodaje Kloskowski.
Gdyby tak się stało w zimie przyszłego roku mgły takie jak wczorajsza przestałby utrudniać życie pilotom i pasażerom.
Komentarz autora:
Pytania o mgłę od lat irytowały władze gdańskiego lotniska. Dlaczego? Bo - i to jest akurat prawda - Gdańsk nie jest wcale wyjątkowo "mglistym" lotniskiem w Polsce. Nawet analiza depesz pogodowych z ostatnich dni jasno pokazuje, że więcej czasu lotniska były sparaliżowane mgłą np. w Łodzi i Krakowie. Dochodzi do tego nasza trójmiejska "wojna" i złośliwości ze strony zwolenników lotniska w Kosakowie, zdaniem których mgieł tam nie ma (co z jednej strony nie jest prawdą - wczoraj rano mgła pojawiła się także tam, a z drugiej nie ma znaczenia, bo przy dzisiejszych możliwościach technicznych pogoda nie jest czynnikiem wpływającym na lokalizację lotnisk). Fakty jednak nie mają tutaj znaczenia. Lotnictwo to biznes, w którym PR i przekonania zwykłych ludzi mają ogromne znaczenie. Skoro pasażerowie gdańskiego lotniska narzekają na mgłę i domagają się jej "neutralizacji" to należy do życzenie spełnić - i obrócić pogodę na swoją korzyść, gdy tysiące pasażerów każdej jesieni i zimy będzie naocznie przekonywać się, że Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy to pewne lotnisko, bo bez względu na pogodę wyląduje tam samolot.
- 21 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Pomyśleć że wymagaliśmy ILSu od Rosjan w Smoleńsku
bronimir
06.11.11, 08:39
Trzeba przyznać że bezczelności to nam nie brakuje. Wymagaliśmy ILSu na zapyziałym opuszczonym lotnisku wojskowym tego czego sami nie mamy na podobno jednym z nowocześniejszych lotnisk w »
Najczęściej czytane24 htydzień




