Nie powinni się urodzić

Przemysław Gulda
01.06.2010 aktualizacja: 2010-05-31 15:11
A A A Drukuj
Gdyby rzeczywiście się nie urodzili, trójmiejska sztuka byłaby ładniejsza, czystsza i o wiele grzeczniejsza. Na szczęście urodzili się, a od jakiegoś czasu pracują razem.
ZOBACZ TAKŻE
Nazwa tego projektu, a zarazem tytuł wydawnictwa, który będzie jego wynikiem, brzmi: "Nie powinni się urodzić: Kwiatkowski, Salamon, Chodziński". Tak mówią o sobie jedni z najbardziej oryginalnych młodych twórców na trójmiejskiej scenie artystycznej, autorzy prac, które prowokują, zmuszają do myślenia i długo nie dają spokoju.

Przez wiele miesięcy tworzyli niezależnie od siebie. Maciej Chodziński i Maciej Salamon są członkami grupy artystycznej Krecha, która swoją działalność rozpoczęła od wydawania artystycznego pisma pod takim właśnie tytułem. Twórcy z nim związani dość szybko wypracowali charakterystyczny styl graficzny i ustalili krąg tematów, z którymi chcą się konfrontować. W brudnej, punkowej, uproszczonej czasem do granic wulgarności stylistyce wypowiadali ostre sądy o współczesności, przeżartej dążeniem do bogactwa i zaślepionej kolorowym blichtrem reklam.

Kwiatkowski poruszał się w granicach innej dziedziny sztuki. To poeta, który ma w dorobku dwa tomy wierszy, a trzeci zbiór jego utworów lada moment powinien ujrzeć światło dzienne. Choć jego sztuka miała zupełnie inną formę, dotykała podobnych tematów, a przede wszystkim - oparta była na podobnej wizji świata.

Inaczej być nie mogło - drogi tych twórców musiały się wcześniej czy później przeciąć. I rzeczywiście - zaczęło się od kontaktów towarzyskich, które zaowocowały przekonaniem o bliskości poglądów i podobnym spojrzeniu na świat. Kolejnym krokiem był pomysł stworzenia wspólnego dzieła.

Kwiatkowski pokazał Chodzińskiemu i Salomonowi swoje wiersze, ci postanowili ozdobić je swoimi rysunkami. Nie zilustrować, nie o to w gruncie rzeczy chodziło. Ten projekt nie miał polegać na tym, że obok wiersza w białej ramce pojawi się odnoszący się do niego motyw graficzny. Słowo i obraz miały raczej połączyć się w jedno. I dziś, patrząc na pierwsze plansze przygotowane przez trójkę gdańskich artystów, można stwierdzić, że ten zamysł udało się zrealizować. To zupełnie nowa jakość - połączenie mocnych słów i operujących silnymi środkami grafik.

- Kluczem do rozumienia tego wydawnictwa jest podtytuł: "każdy ma prawo do 26 lat klęski" - mówi Kwiatkowski. - Nie ma co się oszukiwać, że w tym wszystkim nie ma wściekłości, skoro ona jest i mocno napędza proces twórczy. Wściekłość i niezgoda na otaczającą rzeczywistość na pewno naszą trójkę łączy. Nawiązując do mistrza Herzoga: jesteśmy "aguirre", jesteśmy "zorn gottes", jesteśmy "gniewem bożym". A z drugiej strony i znowu do niego nawiązując: jesteśmy Bruno S., jesteśmy wszelką brzydotą, jaką społeczeństwo spycha na margines i pokazuje palcami. Jesteśmy najbardziej zawszonymi ulicznymi muzykami. Źle się tego zardzewiałego akordeonu słucha. To wydawnictwo to niemiła i obrzydliwa podróż. Nasza "unmagical nonmystery tour". Zapraszamy!

Projekt w postaci specjalnie przygotowanego wydawnictwa będzie miał swoją premierę na wystawie, można ją oglądać w dniach 11-13 czerwca w Galerii to-be (Gdańsk, ul. Grobla I 1/2).

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów