Dziewczyna z tatuażem

Agnieszka Wilke
08.02.2012 aktualizacja: 2012-02-08 14:23
A A A Drukuj
Sopot, od lewej Agatha Maj i Andzikowa ze studia tatuażu Świost Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta
  • Ekipa studia Świost: Maja, Andzikowa (stoją) oraz Agatha
  • Agatha przy pracy
- Czasami mam poczucie, że ludzie przychodzą do mnie, by pogadać. Tatuaż jest dodatkiem. Mam takich klientów, że czuję się jakbym była ich terapeutą. - mówi Dorota, która tatuuje od czternastu lat.
SZTORMOKLADKA
SZTORMOKLADKA
SERWISY
U Doroty zaczęło od kolczykowania, którym zajęła się, gdy miała 15 lat. Pierwszy tatuaż zrobiła sobie trzy lata później.

- Jeździłam do chłopaka, od którego brałam kolczyki, on zrobił mi jeszcze dwa tatuaże - opowiada. - I pewnego dnia powiedział, że może mi odsprzedać używany sprzęt. W tamtych czasach nie można było kupić inaczej niż od kogoś, kto już tatuuje. Najpierw dziarałam siebie. Do tej pory mam ten tatuaż i bardzo go lubię. Było ciężko, kupiłam sprzęt, ale na tym skończyła się pomoc. Nie wiedziałam, jak to poskładać. Wtedy nie można było kupić gotowych zlutowanych igieł. Musiałam wszystko nauczyć się sama.

To było w 1998 roku.

Tatuator jak terapeuta

Przez pierwsze pół roku Dorota tatuowała znajomych w domu, a później dostała propozycję, by uczyć się i pracować w studiu w Katowicach. Przez parę lat tatuowała w różnych studiach na Śląsku. W 2004 roku urodziła dziecko i by się nim zajmować zrezygnowała z pracy zawodowej w studio. Tatuowała w domu, gdzie przychodzili do niej stali klienci. Trzy lata temu przyjechała do Gdańska i zaczęła pracę na pełnych obrotach. Ostatnio tatuowała w Pandemonium, we wrześniu otworzyła we Wrzeszczu własne studio Dorotatattoo.

- Najbardziej w tym zawodzie pociąga ją to, że ciągle może się rozwijać - tłumaczy. - Cały czas coś się zmienia, ciągle muszę się uczyć, poznaję nowe techniki, nowych ludzi.

I ludzie, którzy do niej przychodzą, zapisują się w jej pamięci bardziej, od wzorów, które wytatuowała.

- Czasami mam poczucie, że ludzie przychodzą do mnie, by pogadać. Tatuaż jest tylko takim dodatkiem. Mam takich klientów, że czuję się, jakbym była ich terapeutą - mówi Dorota. - Dlatego, gdybym nie była tatuatorem, pewnie pracowałabym w Monarze jako terapeuta.

Zawód Doroty budzi zdziwienie, ale przestała już zwracać na to uwagę. - Pamiętam, że 10 lat temu często spotykałam się z taką reakcją "baba tatuuje, nie ma szans, bym do niej siadł." A teraz jest już wręcz przeciwnie - mówi.

Zacząć od siebie

Sopockie studio Świost powstało prawie pięć lat temu. Rok temu przekształciło się w "babskie" studio, pracują tam same kobiety.

- Często ludzie, którzy tu przychodzą, nie wiedzą, że to babskie studio i mają niespodziankę - opowiada właścicielka Andzikowa, która zajmuje się przekłuwaniem. - Ludzie kojarzą studio tatuażu z tym, co widzą na filmach: jest czarno, mroczno, a w środku siedzą "karki" z tatuażami na twarzach. A u nas jest zupełnie inaczej. Klienci często zachodzą tylko po to, by się przywitać. Na święta przynoszą nam ciasteczka, robią pierniczki - mówi.

Pomysł na studio zrodził się dawno temu i wynikał z chęci stworzenia własnego biznesu. - Tatuaże były częścią mnie i założenie studia tatuażu było naturalną koleją rzeczy. Od zawsze podobały mi się tatuaże i wszelkie modyfikacje ciała - tłumaczy Andzikowa. - Mając 16 lat, chciałam wytatuować sobie chiński znaczek na karku, na szczęście nie miałam na to środków. Stwierdziłam, że jak już zrobię tatuaż, to będzie ze mną na zawsze, dlatego dałam sobie dużo czasu do namysłu. I tak się trafiło, że 10 lat czekałam na swój pierwszy tatuaż - opowiada. Dla Andzikowej tatuaż to ozdoba, kolorowe wyrażenie siebie.

W tej chwili w Świoście oprócz niej pracuje tatuatorka Agatha. Pomaga im tegoroczna maturzystka Maja, która chce się uczuć tatuować. Po maturze chciałaby profesjonalnie zająć się tatuażem. Maja najpierw przychodziła do Świosta jako klientka. - Spodobał mi się klimat tego miejsca, wszyscy są tu bardzo serdeczni. Po pierwszym tatuażu stwierdziłam, że na jednym się nie skończy. Przy drugim bliżej się poznaliśmy i wtedy zaczęłam przychodzić tu prawie codziennie - mówi Maja.

Na początku Maja podpatrywała pracę Agathy, a potem postanowiła spróbować sama. Niedawno kupiła swój pierwszy sprzęt i ćwiczy na skórkach sylikonowych i świńskich. Jest jeszcze przed swoim pierwszym tatuowaniem.

- Mam zamiar zrobić go na sobie - deklaruje Maja.

- Tak robi większość tatuatorów, zaczyna od siebie i od znajomych. Dopiero, gdy nabiera wprawy, zaczyna tatuować innych. - tłumaczy Andzikowa.

- To tak jak z architektem, który projektuje most i zanim coś po nim przejedzie, stoi i czeka, czy się na niego nie zawali - dopowiada Maja.

Agatha zainteresowała się tatuażami poprzez rysunek. Zaczęło się od tego, że robiła tatuaże z henny. Najbardziej w tatuowaniu pociąga ją to, że są one do końca życia. Gdy tatuuje, czuje tremę, a jak skończy - radość.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy