Stop żarciu w kinie

Aleksandra Kozłowska, Jowita Kiwnik
01.02.2010 aktualizacja: 2010-02-02 10:32
A A A Drukuj
Fot. Sebastian Rzepiel / AG
Wszechobecny popkorn, cola, czitosy a do tego te ciamkanie, siorbanie, szeleszczenie... Dorastające dziś dzieciaki nawet nie wiedzą, że można oglądać film bez jedzenia, zgroza! Czy faktycznie musimy to znosić?
SONDAŻ
Jedzenie w kinie to:

Koszmar naszych czasów, z którym powinno się wreszcie skończyć
Fajna sprawa, jak rozrywka to rozrywka
Jak ktoś lubi, proszę bardzo ale powinna być osobna sala w kinoplexach dla ?niejedzących"

Kino Helios w gdańskim Alfa Centrum, sobota wieczór. Stoimy w kolejce po bilety na "Avatara". Ciągnie się na jakieś sto metrów, jest więc czas by poobserwować tłumy kłębiące się przy bufecie. Niemal każdy odchodzi od lady z gigantycznym kubłem popkornu i równie wielkim wiadrem coli. Sporo osób bierze dodatkowo porcję czitosów z ostrym sosem plus coś słodkiego na deser.

Jesteśmy już w sali, dostajemy okulary do 3D, siadamy w piątym rzędzie. Pół godziny reklam i zajawek, wreszcie zaczyna się film. Jednocześnie, jak na sygnał rusza wielkie żarcie, czyli dodatkowe efekty dźwiękowe. Gość obok mnie nie domyka ust przy chrupaniu popkornu, para za mną beztrosko szeleści paczką czipsów, typ z przodu mlaska wylizując resztki sosu, wszędzie psykają otwierane puszki. Im dalej w przygody na Pandorze, tym gorzej w kinie: ktoś skrobie po dnie kubła bo już zdążył wchłonąć większość paszy, inny siorbie colę przez słomkę, komuś się głośno odbija. I do tego ten miks zapachów... Koszmar gorszy niż ten z ulicy Wiązów !

O co tak naprawdę chodzi z tym jedzeniem w kinie? Czy ci ludzie w domu nie jedzą? Czy to jakaś odmiana nerwicy, która zmusza do przeżuwania podczas filmu? A może potrzebujemy grupowej terapii? Albo po prostu lekcji dobrych manier?

Czekamy na wasze mejle, komentarze i porady na stronie: www.gazeta.pl/wwielkimmiescie

i pod adresem: wwielkimmiescie@gazeta.pl

O chrupaniu podczas filmu mówią trójmiejscy kinomani

Grzegorz, tata 10-letniego Karola

To faktycznie straszne - rośnie pokolenie, które po prostu nie wyobraża już sobie kina bez popkornu. My wiemy, że można inaczej ale te dzieciaki? Dlatego mam z synem umowę - albo mały popkorn albo mała cola, nigdy jedno i drugie. I co ważniejsze - tylko raz na jakiś czas, gdy już bardzo mu na tym zależy. Bo zauważyłem, że dla niego film równa się jedzenie. A to nie dość, że niezdrowe i tuczące, to jeszcze przeszkadza innym w oglądaniu. Sam nie znoszę tej obsesji żarcia w kinie.

Jasiek, gimnazjalista

A co jest złego w jedzeniu w kinie? Zawsze, gdy idziemy na film z kumplami, kupujemy sobie duży popkorn na spółę, jakąś kolkę albo Ice Tea. W domu też lubię coś przekąsić przed telewizorem. A że to przeszkadza? E, tam, jak się samemu je, to nic nie przeszkadza. Własne chrupanie zagłusza innych (śmiech)

Antoni, emeryt

Właściwie to przestałem chodzić do kina. Dokładnie do tych wielkich kinoplexów, bo czasem jeździmy z żoną do tych małych kin w Gdańsku: Kameralnego i Helikonu. W dużych kinach przeszkadza mi hałas - nie tylko dźwięk jest ustawiony na bardzo głośno ale i to wszechobecne ciamkanie. Gdzie nie spojrzeć - każdy coś przeżuwa. Skąd ten zwyczaj?

Polecamy - I jak tu być sexi zimą?





Podziel się

  • 178 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Stop żarciu w kinie boguslawa.baczek 02.02.10, 10:48

    Ja zawsze jeżdziłam do dużych kin o nietypowych porach i nigdy nie widziałam pełnej po brzegi sali. Ostatnio pojechałam z chłopakiem na Awatara, bo jak to stwierdzili moi znajomi - to »

  • Stop żarciu w kinie ziomeusz 02.02.10, 12:06

    jeśli wchodzisz między ciamkaczy, musisz ciamkać jako oni xD»

  • Stop żarciu w kinie marcinrogala 02.02.10, 12:43

    Nie za dużo tych zakazów? Chrupanie podczas seansu jest częścią wizyty w kiniew takim samym stopniu jak śmiech widzów. Jest to jeden z elementów. Jak tokomuś przeszkadza niech ogląda filmy w»