Wchodzić w ekologię krok po kroku

rozmawiały: Jowita Kiwnik, Aleksandra Kozłowska
14.12.2009 aktualizacja: 2009-12-14 11:12
A A A Drukuj
Marcin Gerwin fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazet
Za nami dwa tygodnie intensywnego ekologicznego życia. Starałyśmy się postępować zgodnie z instrukcją otrzymaną od znajomego ekologa: oszczędzać energię i wodę, segregować śmieci, kupować ekologiczne produkty jak jedzenie, kosmetyki i ubrania. Teraz on skomentuje nasze wysiłki.
Jowita Kiwnik, Aleksandra Kozłowska: Musimy przyznać, że jesteśmy trochę zmęczone. Zielona ścieżka okazała się wyboista.

Marcin Gerwin*: Poradziłyście sobie bardzo dobrze. Ale wrzuciłyście sobie wszystko na raz - dlatego było trudno. Najlepiej wchodzić w codzienną ekologię krok po kroku i rozłożyć to sobie w czasie: np. zacząć od segregacji śmieci, za miesiąc wziąć się za oszczędzanie energii, jeszcze później za szukanie w sklepach zdrowej żywności, ubrań czy kosmetyków. Inaczej szybko można się zniechęcić.

My już chwilami popadałyśmy w fanatyzm. Zwykłe zakupy przeciągały się godzinami, bo trzeba było wnikliwie przejrzeć wszystkie etykietki w poszukiwaniu odpowiednich produktów albo wracałyśmy się biegiem do domu, żeby wyjąć ładowarkę z gniazdka i zakręcić kaloryfery.

Wszystko musi być racjonalne, nie chodzi o to, żeby nagle zacząć się katować w imię zdrowego życia. Śledziłem wasze doniesienia na stronie i chwilami było mi aż żal, jak czytałem, że niemal zamarzacie pod prysznicem, z oszczędności zakręcając wodę, żeby się namydlić czy nałożyć szampon na włosy.

Ale dzięki temu część nawyków już nam pozostanie - np. segregowanie śmieci, przykręcanie ogrzewania, czy wyłączanie tych nieszczęsnych sprzętów ze "stand by".

Z czasem zaczniecie to robić automatycznie i to, co teraz jest czasochłonne już nie będzie zabierało wiele czasu. Podobnie jak nauczycie się brać z półek określone produkty i wybrane marki. Już je poznacie, więc nie trzeba będzie sprawdzać wszystkich nalepek.

Trochę nas jednak martwią ceny zdrowego jedzenia i to, że tak ciężko je w sklepach znaleźć. Bo niestety mamy ograniczone możliwości jeżdżenia po gospodarstwach ekologicznych, żeby tam robić zakupy.

To jest rzeczywiście trudne, bo wciąż żywności ekologicznej nie ma pod ręką. Takie produkty można dostać głównie w dobrych delikatesach jak Bomi czy Alma, gdzie wiadomo, że będą droższe. Ale można to rozwiązać w inny sposób - najlepiej na początek zdecydować się na kilka produktów i tego się trzymać. Ja na przykład kupuję jajka z wolnego wybiegu - wtedy wiem, że zwierzęta nie były trzymane w koszmarnych warunkach, faszerowane hormonami i antybiotykami i karmione zmodyfikowaną genetycznie paszą, to wybór etyczny. Poza tym kupuję ekologiczny olej i oliwę, kawę, herbatę z logo Fair Trade, etc. A rozwiązaniem na niedaleką przyszłość jest stworzenie grupy konsumenckiej.

Na jakiej zasadzie działają takie grupy?

Jeśli zbierze się przynajmniej kilkanaście osób, które chcą kupować zdrową żywność, np. warzywa i owoce hodowane bez chemii, mąkę czy makarony z ekologicznych upraw, mogą nawiązać współpracę z ich lokalnymi producentami. Żeby takie produkty trafiały do osiedlowych spożywczaków, najlepiej zaangażować w to miasto. Warto przekonać właścicieli sklepów, żeby sprzedawali tę żywność po przystępnych cenach. Gdyby uznali, że to im się nie opłaca - bo wiadomo, że zbiory z ekologicznych pół są mniejsze, więc cena produktu będzie wyższa, to miasto mogło by dotować sklepy, które zdecydują się sprzedawać zdrową żywność. Kasa miejska to przecież nasze podatki i jako mieszkańcy mamy prawo decydować na co idą. A miasto np. Sopot, który jest kurortem zyska pod względem wizerunku. Cóż byłoby to jak na razie pierwsze i jedyne ekologiczne miasto w Polsce.

Marcin Gerwin: politolog, ekolog, członek Sopockiej Inicjatywy Rozwojowej

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos