Butelki na prawo, słoiki na lewo, czyli segreguję śmieci

Jowita Kiwnik
09.12.2009 aktualizacja: 2009-12-09 11:00
A A A Drukuj
Fot. Damian Kramski / Agencja Ga
Od półtora tygodnia metodycznie dzielę odpadki na organiczne, plastikowe, szklane i papierowe. Sprawę niewątpliwie ułatwia fakt, że od pewnego czasu przed moim domem stoją pojemniki do segregacji śmieci. Ale i tak muszę walczyć z przyzwyczajeniem, żeby nie ładować wszystkiego do jednego worka.
Kiedy kilka miesięcy temu na naszym podwórku obok zbiorczych kontenerów na śmieci, pojawiły się trzy kolorowe kosze na: papier, plastik i szkło podjęłam nieśmiałą próbę wprowadzenia w życie idei segregacji śmieci. I faktycznie pilnowałam się z fanatyczną wręcz dokładnością. Przez kilka dni. A potem - zdradzę, ze wstydem - zwyczajnie mi się znudziło! Szczególnie, że sąsiedzi też chyba postanowili śmieci selekcjonować, pojemniki szybko się zapełniły, a że nikt ich jakoś nie wywoził, znowu wszystko wróciło do normy i trafiało do jednego worka. Ale teraz w ramach stąpania po ekologicznej ścieżce postanowiłam wziąć się za siebie. I za swoje śmieci. Toteż od kilkunastu już dni szklane i plastikowe butelki lądują grzecznie na podłodze przy śmietniku. Gazety, koperty i niepotrzebne notatki w koszu na papier, który póki, co stoi w pokoju. Jakoś to idzie, chociaż muszę przyznać, że zaczynają mnie irytować śmieci wystawione na widok publiczny (uprzedzam pytania: pod zlewem się nie zmieszczą, bo tam są już pochowane inne rzeczy, min. siatki i stojak na choinkę). Ale podobno - reklamował ktoś ze znajomych - można już kupić ekologiczne pojemniki do różnego typu odpadków. Z ciekawości przeszukałam internet i jest! Na allegro znalazłam specjalne kosze do recyclingu: niektóre całkiem fajne, najładniejsze okrągłe wiadro z pokrywą w środku podzielone na trzy barwne komory. Tak, że z zewnątrz wygląda na normalny, nieco większy kosz, a w środku niespodzianka! Ale niestety, cena jest już mniej zachęcająca - prawie 100 zł, plus przesyłka. A tyle to ja w śmietnik, niezależnie jak stylowy, nie mam ochoty zainwestować. Na szczęście - zapewne interweniowali sąsiedzi - nasze kolorowe kosze przed domem są już opróżniane regularnie i nie ma problemu z przepełnieniem. Zastanowiło mnie czy inne domy na naszej ulicy też mają tak fajnie. - A może ekologiczny styl życia to w Sopocie już standard? - marzę sobie. Nie jest to jednak takie oczywiste. - Stawiamy kosze, ale mieszkańcy muszą najpierw zgłosić zapotrzebowanie w Urzędzie Miasta, tak się to załatwia - słyszę w sopockim Zakładzie Oczyszczania Miasta, który zajmuje się naszymi śmieciami. - Budynki wielorodzinne wyposażamy w pojemniki, jednorodzinnym dajemy worki, do których można zbierać szkło, plastik i makulaturę. Co roku liczba chętnych rośnie.

Ze strony internetowej zakładu dowiaduję się, że w zeszłym roku w Sopocie w segregację śmieci włączyło się 788 rodzin, dzięki czemu udało się zebrać ponad 21 tys. worków z posortowanymi odpadkami a do powtórnego przerobu trafiło w sumie niemal 89 ton szkła, 127 ton papieru i 41 ton plastiku.

Nieźle!

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów