Przebrani za penisa uniknęli kary
27.08.2010
aktualizacja: 2010-08-27 09:37
Klęska śledztwa po happeningu "penis Putin". Prokuratorzy uchylili zarzuty wobec rzecznika PiS w Sopocie Michała Rachonia i byłego radnego Jakuba Świderskiego.Zrobili to dopiero po blisko roku, bo tyle zajęło im... poznanie prawa
ZOBACZ TAKŻE
- Trochę ciszej, kochanie. Czyli seks w wielkiej płycie (18-02-11, 06:00)
- Podchorąży zawsze zdąży wybrać Miss [zdjęcia] (01-12-10, 11:23)
- Był penis, kary nie będzie (27-08-10, 01:00)
- Czy działacz PiS obraził Putina? Śledztwo zawieszono (03-01-10, 13:42)
- Zarzuty dla polityka PiS za obrazę Putina (14-10-09, 17:50)
- Był happening z penisem, teraz będzie debata (17-09-09, 01:00)
- Kulisy protestu przeciwko Putinowi (04-09-09, 11:44)
- Zarzuty za "Putin to penis" po happeningu PiS - video (02-09-09, 14:17)
- Działacz PiS przeciwko Putinowi. Za co się przebrał? [WIDEO] (01-09-09, 18:01)
Okazało się, że choć polskie prawo chroni przed zniesławieniem przedstawicieli dyplomatycznych innych państw, to przepis nie obowiązuje, jeśli nie występuje reguła wzajemności. A w Rosji członkowie władz chronieni są przed napaścią, ale już nie przed niegrzecznym czy wulgarnym zachowaniem. Jeśli ktoś poczuje się urażony, może wystąpić do sądu z prywatnym aktem oskarżenia.
Podczas wizyty premiera Rosji Władimira Putina 1 września 2009 r. w Sopocie grupa osób w niecodzienny sposób zamanifestowała swoje niezadowolenie z działalności rosyjskiego przywódcy. Tuż po zakończeniu rozmów Putina z Donaldem Tuskiem w hotelu Sheraton na trawniku przed budynkiem pojawili się przebierańcy w stroju penisa z napisem "Putin". Premierowi Rosji zarzucili łamanie praw człowieka, krzyczeli "morderca", ktoś z zebranych rzucił: "Putin to penis". W stroju penisa siedział Rachoń z sopockiego PiS. Okrzyki wznosił też jego kolega Świderski, dawny radny PO, później nieformalnie związany z PiS.
Akcja trwała kilka minut. Z powodu nadzwyczajnych środków ostrożności podjętych z okazji szczytu przywódców, na miejscu od razu pojawili się policjanci w cywilu, którzy szukali powodów do zatrzymania organizatorów happeningu. Świderskiego zabrano na komendę pod pretekstem "użycia środków pirotechnicznych" i trzymano dobę w areszcie. Rachonia zatrzymano na krócej.
Prokuratura Rejonowa w Sopocie z urzędu wszczęła śledztwo i przedstawiła im zarzut publicznego znieważenia przedstawicielstwa dyplomatycznego obcego państwa. Grozi za to kara trzech lat więzienia. Śledczy przesłuchali kilkunastu świadków, a następnie wystąpili do Federacji Rosyjskiej z pytaniem, czy w tym kraju obowiązuje podobny przepis chroniący członków władz. Oczekując na odpowiedź rosyjskiej prokuratury w styczniu śledztwo zawieszono, a 20 sierpnia umorzono. - Dostaliśmy informację, że w kodeksie karnym Rosji nie ma zasady wzajemności polegającej na tym, że w identyczny sposób są w Rosji chronieni przedstawiciele naszych władz - tłumaczy Tomasz Landowski, zastępca prokuratora rejonowego w Sopocie. - Umorzyliśmy więc sprawę.
Dla Gazety
Michał Rachoń
Państwo polskie ma prawo przesłuchać każdego obywatela i ma obowiązek postawienia mu zarzutów, jeśli uzna, że złamał prawo, ale w tej sprawie chciałbym, aby wyjaśniono, dlaczego kolejność działań prokuratury była taka, a nie inna. Czekałem osiem miesięcy, aż strona rosyjska wyda opinię i przez ten czas byłem osobą, której polskie państwo przedstawiło zarzut popełnienia przestępstwa znieważenia. Już po pierwszych rozmowach z moimi adwokatami wiedziałem jednak, że reguły wzajemności w tej sprawie nie można zastosować.
Dr Wojciech Cieślak trójmiejski adwokat
- Poznanie stanu prawnego obcego państwa jest elementem postępowania przygotowawczego, więc nie widzę w tej sprawie rażących błędów po stronie prokuratury. Oczywiście, gdybyśmy założyli, że w tym wypadku wystarczy telefon do ambasady czy konsulatu rosyjskiego z pytaniem o konkretny przepis, oraz że odpowiedź jest miarodajna, to można by się zastanowić, czy wszczynanie postępowania miało sens. Problem polega na tym, że tego nie załatwia się na telefon, wymagane jest pisemne zapytanie i odpowiedź oraz tłumaczenia tekstów.
Niezależnie od tego sądzę, że pozyskanie wiedzy, czy drugie państwo zapewnia ochronę na zasadzie wzajemności, mogło nastąpić znacznie szybciej niż w ciągu roku.
Podczas wizyty premiera Rosji Władimira Putina 1 września 2009 r. w Sopocie grupa osób w niecodzienny sposób zamanifestowała swoje niezadowolenie z działalności rosyjskiego przywódcy. Tuż po zakończeniu rozmów Putina z Donaldem Tuskiem w hotelu Sheraton na trawniku przed budynkiem pojawili się przebierańcy w stroju penisa z napisem "Putin". Premierowi Rosji zarzucili łamanie praw człowieka, krzyczeli "morderca", ktoś z zebranych rzucił: "Putin to penis". W stroju penisa siedział Rachoń z sopockiego PiS. Okrzyki wznosił też jego kolega Świderski, dawny radny PO, później nieformalnie związany z PiS.
Akcja trwała kilka minut. Z powodu nadzwyczajnych środków ostrożności podjętych z okazji szczytu przywódców, na miejscu od razu pojawili się policjanci w cywilu, którzy szukali powodów do zatrzymania organizatorów happeningu. Świderskiego zabrano na komendę pod pretekstem "użycia środków pirotechnicznych" i trzymano dobę w areszcie. Rachonia zatrzymano na krócej.
Prokuratura Rejonowa w Sopocie z urzędu wszczęła śledztwo i przedstawiła im zarzut publicznego znieważenia przedstawicielstwa dyplomatycznego obcego państwa. Grozi za to kara trzech lat więzienia. Śledczy przesłuchali kilkunastu świadków, a następnie wystąpili do Federacji Rosyjskiej z pytaniem, czy w tym kraju obowiązuje podobny przepis chroniący członków władz. Oczekując na odpowiedź rosyjskiej prokuratury w styczniu śledztwo zawieszono, a 20 sierpnia umorzono. - Dostaliśmy informację, że w kodeksie karnym Rosji nie ma zasady wzajemności polegającej na tym, że w identyczny sposób są w Rosji chronieni przedstawiciele naszych władz - tłumaczy Tomasz Landowski, zastępca prokuratora rejonowego w Sopocie. - Umorzyliśmy więc sprawę.
Dla Gazety
Michał Rachoń
Państwo polskie ma prawo przesłuchać każdego obywatela i ma obowiązek postawienia mu zarzutów, jeśli uzna, że złamał prawo, ale w tej sprawie chciałbym, aby wyjaśniono, dlaczego kolejność działań prokuratury była taka, a nie inna. Czekałem osiem miesięcy, aż strona rosyjska wyda opinię i przez ten czas byłem osobą, której polskie państwo przedstawiło zarzut popełnienia przestępstwa znieważenia. Już po pierwszych rozmowach z moimi adwokatami wiedziałem jednak, że reguły wzajemności w tej sprawie nie można zastosować.
Dr Wojciech Cieślak trójmiejski adwokat
- Poznanie stanu prawnego obcego państwa jest elementem postępowania przygotowawczego, więc nie widzę w tej sprawie rażących błędów po stronie prokuratury. Oczywiście, gdybyśmy założyli, że w tym wypadku wystarczy telefon do ambasady czy konsulatu rosyjskiego z pytaniem o konkretny przepis, oraz że odpowiedź jest miarodajna, to można by się zastanowić, czy wszczynanie postępowania miało sens. Problem polega na tym, że tego nie załatwia się na telefon, wymagane jest pisemne zapytanie i odpowiedź oraz tłumaczenia tekstów.
Niezależnie od tego sądzę, że pozyskanie wiedzy, czy drugie państwo zapewnia ochronę na zasadzie wzajemności, mogło nastąpić znacznie szybciej niż w ciągu roku.
Polecamy - Sąsiedzka masakra wiertarką na urlopie
- 21 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Przebrani za penisa uniknęli kary
3miastoorg
27.08.10, 08:30
ten koleś z PiS mówił potem ze łzami w oczach gazecie, że chciał się podszyćpod anarchistów, ale mu nie wyszło :)»
-
Przebrani za penisa uniknęli kary
big_mateo
27.08.10, 11:16
No to niech dadzą zarzut publicznego prezentowania obscenicznych/seksualnychtreści... Wszakże zapewne nie wszyscy życzyli oglądać sobie rano przyrodzenie,nawet z materiału... No chyba, że »
Najczęściej czytane24 htydzień






odtwórz
odtwórz

