Felieton Romana Daszczyńskiego: Uwaga na Ruskich
Wysyłają nam Ruskie od pokoleń ten mróz i wysyłają. Rząd Tuska ani myśli się temu sprzeciwiać - oj, nie jest to rząd "prawdziwie polski".
Kiedy czytam artykuły na temat ostatnich wyczynów Krzysztofa Rutkowskiego w Sosnowcu, przypomina mi się lato 2010 r., gdy w Sopocie zaginęła 19-letnia Iwona Wieczorek. Polski Marloł pojawił się na Wybrzeżu w kowbojskich butach po pierwszych artykułach o zaginionej. Nos detektywa szybko zwietrzył okazję do zarobku, ale ważniejsze od pieniędzy było zaistnienie w mediach. A to było pewne, bo Sopot, bo wakacje, bo turyści, bo "warszawka" w kurorcie obwieszonym zdjęciami Iwony. A jak wakacje, to sezon ogórkowy, a jak sezon ogórkowy, to dramat rodziny Iwony ludzie będą klikać w internecie, oglądać w telewizji, czytać i rozmawiać na plaży.
Wysyłają nam Ruskie od pokoleń ten mróz i wysyłają. Rząd Tuska ani myśli się temu sprzeciwiać - oj, nie jest to rząd "prawdziwie polski".
Wielkość prezydentury Lecha Kaczyńskiego jest, delikatnie mówiąc, dyskusyjna. Jeśli więc nie posąg heroiczny, to co miało by stanąć? Pomnik samotnego pana w garniturze?
"Nigdy jeszcze w naszym kraju nie było sytuacji, aby zwykła sąsiedzka solidarność mogła być sposobem na zarobienie pieniędzy! ( )" - to nie jest zdanie z filmu Barei. Mniejsza z tym, że uważam, że jest akurat odwrotnie. Ważne, że to i wiele podobnych w swej szczerości zdań umieszczono na stronie internetowej Stowarzyszenia "Sąsiedzi na Mecze 2012". Zorganizowało je małżeństwo z Gdańska i ma członków w całej Polsce.
Jedna kula z jednego pistoletu gdzieś w Poznaniu, a huk taki, że słychać było w Trójmieście, całej Polsce i nawet dalej. Prokurator Mikołaj Przybył w poniedziałek się zastrzelił, a już we wtorek swobodnie udzielił dziennikarzom kilku wywiadów. Słowem - zmartwychwstanie. To już bywało w historii, ale dotychczasowy rekordzista potrzebował aż 3 dni na powrót do świata żywych.
Podobno na jednym z lęborskich osiedli włóczy się bocian, który nie odleciał do ciepłych krajów. Ornitolodzy twierdzą, że nie jest ranny ani chory. Po prostu postanowił zostać.
Telewizja pokazała, jak w Pradze, za trumną Vaclava Havla, ciągną tłumy. Ludzie spokojni, zamyśleni. Tak się żegna tylko dobrych władców
I'm dreaming of a white Christmas - pierwsze zdanie najsłynniejszej świątecznej piosenki Irvinga Berlina nabiera dopiero wymiaru, gdy spojrzymy za okno. Nie ma white śniegu, jest za to deszcz i błoto, pozostaje nam więc dreaming